Felieton

Robert Tekieli
Pielęgnuję dziś w sobie myśl, że istnieją dwie Polski. Że ludzie myślący i czujący zupełnie inaczej nie muszą być, co do jednego, członkami piątej kolumny. Że mają prawo do przeżywania swej polskości zupełnie inaczej niż ja. Są widzący sprawę prościej. Dla nich „Gazeta Wyborcza”, TVN to narzędzia niszczenia Kościoła, instytucje będące emanacją środowisk działających na szkodę narodowej wspólnoty. Myślę o tym, przyglądając się reakcji „Gazety Wyborczej” na film Petera Weira o gułagu. Najnowszy obraz twórcy „Pikniku pod wisząca skałą” i „Stowarzyszenia Umarłych Poetów” jest pierwszą hollywoodzką superprodukcją o sowieckich zbrodniach przeciwko ludzkości. Świat Zachodu wie o zbrodniach nazistowskich, nie ma natomiast pojęcia o ludobójstwie komunistycznym. Chińskim i bolszewickim. W...
Krzysztof Wyszkowski
Miałem w pamięci smutny obraz grupy patriotycznej młodzieży, skupionej wokół ks. Zycha, która po śmierci sierżanta Karosa została przez władze PRL strasznie poniżona, a przez tzw. opozycję porzucona i zapomniana. Ponadto wydawało się, że kierownictwo „Solidarności” ma obowiązek zapobieżenia ewentualności tworzenia się grup insurekcyjnych, które mogłyby zostać wykorzystane przez komunistyczną policję polityczną do jakichś prowokacji czy manipulacji. Dziś już nie całkiem rozumiem, skąd brało się moje ówczesne głębokie przekonanie o nadzwyczajnie patriotycznym nastawieniu ogółu polskiej młodzieży i możliwości wybuchu gwałtownych zamieszek. Kilka lat wcześniej napisałem artykuł pt. „Ujednolicenie – zagrożenia i szanse”, opublikowany w materiałach Grupy Publicystów Politycznych, w którym...
Antoni Łepkowski
Nie jestem zwariowanym fanem numerologii lub wiary w zodiakalne fatum, ale czy nie budzi Państwa niepokoju zadziwiająca zbieżność, wręcz identyczność trwania pewnych historycznych okresów? Przyjęło się uważać, że czas międzywojenny ubiegłego stulecia trwał lat dwadzieścia. Nie jest to jednak do końca ścisłe. Jeśli bowiem przyjmiemy za początek Niepodległej 11 listopada 1918 r., a za jej koniec wbity Polskę nóż w plecy z 17 września 1939 r., to okaże się, że wolna Polska w minionym stuleciu trwała dokładnie 20 lat i 310 dni. W 2009 r. przetoczyła się przez nasz kraj dyskusja, gdzie szukać początku III Rzeczypospolitej? W moim przekonaniu za rozpoczęcie nowej epoki należy uznać wybory prezydenckie 1990 r., jednak zdaję sobie sprawę, że w takim lokowaniu debiutu III RP znajduję się w...
Tomasz Terlikowski
Przed nami jeszcze debaty nad „równouprawnieniem” pewnych form pedofilii, zoofilii, dendrofilii itd. One przyjdą, i to raczej wcześniej niż później, bo istotą współczesnego rozumienia człowieka jest jego samorealizacja, indywidualna ekspresja, której normy moralne czy zasady życia społecznego tylko przeszkadzają. Jeśli coś sprawia mi przyjemność, jeśli uznaję, że jest dla mnie dobre, to społeczeństwo powinno mi to dostarczyć. I zmusić innych, by nie tylko akceptowali, ale wręcz podziwiali mój wybór. I tak za jakiś czas, w imię tolerancji, będziemy bombardowani billboardami z hasłem „niech nas zobaczą” i wdzięcznym zdjęciem pana i choinki. – To trudna, szorstka miłość, z dużą ilością kolców, ale przecież zwyczajne małżeństwo też nie jest proste – będzie nas przekonywał jakiś profesor....
Robert Tekieli
Inni rodzice, tym razem w Polsce, chcieli nazwać swego syna Kermit. Urząd Stanu Cywilnego odmówił, uznając to imię za ośmieszające. W Polsce nie można nadać „imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia niepozwalającego odróżnić płci dziecka”. W tej samej cywilizacji więc prawo chroni dziecko przed ośmieszeniem, nie chroniąc go przed homowychowaniem. Wcześniej Elton John był przeciwnikiem homoadopcji. Większość aktywistów ruchu homoseksualnego do czasu zalegalizowania związków jednopłciowych publicznie deklaruje, że na tym ich oczekiwania się kończą. Po jakimś czasie zaczynają jednak domagać się dla monopłciowych związków kolejnego „prawa” – do adoptowania dzieci. Proces rewolucji obyczajowej uderzającej w zachodnią rodzinę i cywilizację postępuje z...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
W oświadczeniu tym KSD zwraca także uwagę, że zezwolenie na koncert Chicka Corei stanowi oczywistą promocję scjentologii. Następnie dodaje: „Słynny aktor amerykański Tom Cruise, należący do sekty scjentologów, nie otrzymał od Watykanu zgody na kręcenie fragmentów trzeciej części filmu »Mission Impossible« na terenie Państwa Watykańskiego. Corea natomiast miał problemy z organizacją występów w zlaicyzowanych Niemczech właśnie ze względu na powiązania ze scjentologami. Tymczasem nie miał większych problemów z zagraniem koncertu w katolickiej świątyni w Polsce. Impreza odbyła się 27 grudnia 2010 roku”. Nawiasem mówiąc, w tym samym czasie metropolita warszawski jako nowo mianowany kardynał został członkiem watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów oraz Kongregacji...
Ryszard Czarnecki
Wchodzić (Rosji, Miedwiediewowi – bez wazeliny) – Bronisław Komorowski. Kompromitować się – Ewa Kopacz. Kręcić – Edward Klich. Sprzedawać (za friko, byle szybko) – Aleksander Grad. Wciskać (kit) – Jan-Vincent Rostowski. Lać (wodę) – Andrzej Halicki. Brać (w d... w wyborach) – Mirosław Sekuła. Nie patrzeć (w lustro) – Bogdan Borusewicz. Widzieć (oczyma wyobraźni – autostrady i punktualne koleje) – Cezary Grabarczyk. Bredzić – Stefan Konstanty Myszkiewicz-Niesiołowski (tak w dowodzie osobistym...). Godoć (po śląsku, ale głupoty) – Kazimierz Kutz. Truć – Norman Davies. Farmazonić – Władysław Bartoszewski. Rujnować (oświatę) – Katarzyna Hall. Solić (i pieprzyć) – Jacek Żakowski. Odstawiać (playboya) – Sławomir Nowak. Ględzić (bez umiaru) – Tomasz Nałęcz. Usypiać (nie tylko rolników) – Marek...
Piotr Lisiewicz
Platforma naśmiewała się niegdyś z parlamentarzystów, którzy wraz z rolnikami modlili się o deszcz. No to ma za swoje. Teraz jej samej pozostają wyłącznie modły o koniec śniegu i mrozu. Moja rada: najlepiej pomódlcie się, chłopaki, do świętego Jana Chrzciciela, który był, jak wiadomo, kolejarzem. Nie wiedzieliście o tym? Nawet Gowin nie wiedział?! Wszak mówi Pismo: „Przyszedł z kolei Jan Chrzciciel...”. Gadam jeszcze w grudniu przez telefon z rodziną z Podkarpacia. U nich – prawie Bieszczady! – zero śniegu. W Poznaniu – zaspy i mróz, najniższa temperatura w Polsce. Suwałki, polski biegun zimna, też mogą się schować. Dziwne, wcześniej przez ileś lat było w Wielkopolsce jak w piosence Kazika: „Kolejna zima, a tu śniegu ni ma”. Kiedy nastąpił przełom? Synoptycy nie mają wątpliwości:...
Rafał Ziemkiewicz
Zmiana daty, dobry moment, żeby się zadumać nad męczącą powtarzalnością naszej historii. Jakby Pan kazał nam, Polakom, w kółko powtarzać te same błędy, te same absurdy, niczym tępemu uczniowi – aż coś wreszcie zrozumie. Sięgam po wiersz księcia biskupa warmińskiego. Wprawdzie duchowny, i nawet hierarcha, ale przecież nie uważany nigdy za obskuranta czy wstecznika – oto, jak portretował „oświeconych” ze współczesnych mu salonów: Wolter nie kazał słuchać w niedzielę mszy świętej Helwecyjusz powiedział – dobre są rozwody Rousseau nieprzyjacielem był święconej wody Locke uznał w dziesięcinach wynalazek prosty Newton czterdziestodniowe nienawidził posty Diderot mniemał, iż źle bywać na kazaniu D’Alembert pisał książkę przeciw bierzmowaniu… Wypisz wymaluj: „młody, wykształcony, z...
Jacek Kwieciński
Przetrwamy! Mówią o nadchodzącym kryzysie. Ale sądzę, że Polacy, gdy jednak przyjdzie, i z nim sobie poradzą. Wiele już przetrzymali, toteż i czas ten przetrzymają, przetrwają. Włączając to, co napływa do nas z zewnątrz. Proszę, wcale nie jestem taką Kasandrą. Może w to, co stoi w tej notce, za łatwo uwierzyć nie można. Ale... Wszyscy mówią, że najważniejsza jest edukacja. Ta sensownie specjalistyczna z pewnością ma wagę ogromną. Ale jeszcze ważniejsza jest – jak wspomniałem – edukacja wyniesiona z domu rodzinnego. Może jednak na wszelki wypadek obecne, jedno z ostatnich polskich pokoleń, które jeszcze wiele pamięta, postara się zadać kłam zaczynającym rubrykę z lekka sarkastycznym notatkom. Należy zawsze pamiętać o pewnym dawnym powiedzeniu: „gdy kłamstwo i szaleństwo od dawna już...
Piotr Lisiewicz
Na stronie internetowej Stokłosa eksponował w czasie kampanii swoje zdjęcie, ale nie z listu gończego, lecz z Pierwszej Komunii, ze świecą w ręce. Znaczy on bardziej od Gowina jest niż od Palikota. Pora na wywiady w „Tygodniku Powszechnym” i TVN Religia. Hołownia do boju! Wydaje się, że właściwym uczczeniem powrotu Stokłosy do senatu powinien być Zjazd Autorytetów w Pile. Szymborskie, Wajdy, Bartoszewskie etc. mogłyby wziąć udział w uroczystym otwarciu nowego prywatnego lochu do przetrzymywania podejrzanych o kradzieże pracowników. Szymborska napisałaby o nim okolicznościowy wiersz, Wajda nakręcił film, a Bartoszewski ogłosił, że to prawdziwie humanitarny obóz koncentracyjny, o którym nie mogły marzyć dawne pokolenia. Było „Zabierz babci dowód”, mamy „Zabierz babci lekarza”. Na...
Krzysztof Wyszkowski
Polskie szanse na wolność w 1989 r. wynikały z rozpadania się imperium sowieckiego. Ale mimo tego rozpadu ten sam świat, który dzisiaj domaga się reform w Egipcie, po wyborach 4 czerwca 1989 r. tak bardzo przestraszył się żądania przez Polaków niepodległości, że użył wszystkich sił, by prezydentem uczynić tego samego sowieckiego pachołka, którego niedawno potępiał za mord na „Solidarności”. Nagle okazało się, że Polacy nie są bohaterami walki o wolność, lecz zacofanymi nacjonalistami, których szowinizm i ksenofobia może stać się niebezpieczna dla „pokoju światowego”. Znaleźli się też Polacy, którzy szkodzili ojczyźnie, blokując zmiany pod pretekstem ratowania „szans na demokratyzację Związku Radzieckiego”. Rząd, który w 1992 r. chciał odzyskać państwową suwerenność i dać Polakom...
Ryszard Czarnecki
Dlatego też, gdy słyszę ludzi, którzy w imieniu rzekomej „mniejszości narodowej śląskiej”, która nie istnieje ani pod względem formalnoprawnym, ani pod względem faktycznym, domagają się większej autonomii dla Śląska, to cierpnie mi skóra. W okresie II Rzeczypospolitej Śląsk miał własny Sejm i faktycznie nieco większą autonomię niż inne polskie województwa, bo był to efekt międzynarodowych zobowiązań naszego kraju. Ale ówczesnym Śląskiem zarządzali uczestnicy powstań śląskich, polscy patrioci, którzy za Rzeczpospolitą przelewali krew. Dziś, dzięki Platformie Obywatelskiej, która zaprosiła do koalicji rządzącej sejmikiem Ruch Autonomii Śląska, polskim Śląskiem współrządzą ludzie publicznie deklarujący, że nie obowiązuje ich żadna lojalność wobec państwa polskiego. Oto przykład. Szef Ruchu...
Marcin Wolski
Zastanawia mnie również, czy ataki na Berlusconiego miałyby podobną moc, gdyby reprezentował on siły „postępu i socjalizmu”? Inna sprawa, że wtedy zamiast emablować nimfetki, chodziłby na love parady i manify, pojawiał się na spotkaniach dyplomatycznych z mężem albo dwoma... I byłby ulubieńcem mediów. Nawet tych, które do niego nie należą. Jako człowiek prawicy, w dodatku demonstracyjnie łamiący przynajmniej jedno przykazanie, ma przechlapane. Zupełnie jak Orban na Węgrzech. Sądząc po recenzjach europejskich mediów, jest on większym zamordystą niż Chavez, Castro i Łukaszenka razem wzięci. Chociaż cały jego grzech polega na tym, że podobnie jak Kaczyńscy dąży do bardziej zrównoważonych środków przekazu, podczas gdy te powinny w Zjednoczonej Europie przemawiać, jak wiadomo, jednym głosem...
Jacek Kwieciński
Wojsko jest instytucją, którą Egipcjanie poważają. To dzięki jego postawie nie doszło do masakr, a także np. zamknięcia Kanału Sueskiego. Ma jeszcze do odegrania dużą rolę i nikt nie powinien się z tego względu zżymać. Może przeciwstawić się radykałom. Opozycji brak liderów – ElBaradei raczej oparcia w społeczeństwie nie ma. 20 proc. poparcia dla Bractwa Muzułmańskiego to dla zdeterminowanej mniejszości bardzo dużo. W to, że ta osławiona, wszędzie obecna organizacja – z której wywodzą się zabójcy Sadata, w tym obecny zastępca bin Ladena – przemieniła się nagle w zgoła wyłącznie towarzystwo charytatywne, trudno uwierzyć. Groźba destabilizacji regionu (świata) jest realna. Zwłaszcza że, co niemal umyka opinii, Liban został opanowany już prawie w pełni przez Hezbollah. Ameryka, reagując...
Antoni Łepkowski
Tekst zatytułowany „Prawda nie tylko powiatowa” skłonił mnie do zabrania głosu głównie za sprawą słów Ziemkiewicza: „Te same autorytety, które jeszcze niedawno zagęgiwały się na śmierć, że surowość kary nie odstrasza, to mit, populizm, hańba i pisowskie oszołomstwo, argumentują przy tym, że podwyższenie kar odstraszy potencjalnych naśladowców zwyrodnialców, którzy ciągnęli psa na lince za samochodem”. By wszystko było jasne – nie czuję się dotknięty słowami Rafała Ziemkiewicza, bo ani żaden ze mnie autorytet, ani się nie zagęgiwałem, tym bardziej na śmierć. Wręcz odwrotnie, już sam tytuł mojego dawnego felietonu „Nie tylko nieuchronność” wskazuje, że nie należę do grupy bezkrytycznych chwalców Cesare Beccarii, który uważał – a za nim tabuny badaczy prawa karnego – że od popełniania...
Tomasz Terlikowski
Tego pytania trudno sobie obecnie nie stawiać, patrząc na Europę. I nie chodzi tylko o wzrastający poziom laicyzacji czy wręcz ateizacji całych społeczeństw, ale również o stan wiary samych chrześcijan. Piekło, przed którym lęk był istotnym elementem wzmacniającym nie tylko życie moralne, ale również zaangażowanie w praktyki religijne, przestało być istotne dla współczesnych chrześcijan. Niebo – co świetnie pokazuje Peter Kreeft – przemieniło się w naszej wyobraźni w nudne miejsce, w którym wszyscy śpiewają kiepskie piosenki, a grube Murzynki (ups! Afroamerykanki) dołączają się ze swoim gospel do anielskich chórów. Takie miejsce nie ma siły przyciągania, nie jest przestrzenią, do której rzeczywiście chcielibyśmy trafić. Proces desakralizacji naszego życia, odchrystianizowania (a...
Robert Tekieli
Oczywiście gwiezdne wojny Amerykanie dzisiaj toczą z Chińczykami, Rosji na to nie stać. Ale pięć lat temu założona została telewizja Russia Today, w której anglojęzyczni lektorzy z perfekcyjnym brytyjskim akcentem informują świat, że zamach 11 września był dziełem amerykańskich tajnych służb, że Amerykanie budują tajne bazy w Afganistanie na wypadek wojny z Rosją, a Stany Zjednoczone są o krok od wojny domowej i grozi im rozpad. Organizacja SPLC monitorująca grupy szerzące nienawiść w USA uznała, że stacja jest zagrożeniem, a wielu amerykańskich publicystów wykazuje, że Russia Today ma na celu wzniecanie niepokojów społecznych i destabilizowanie kraju. Śmieszne? Okazuje się, że RT jest już jedną z najchętniej oglądanych telewizji na YouTube. Zanotowała 250 mln wejść, więcej niż CNN....
Jacek Kwieciński
Perspektywy „Plan [ratunkowy] dla Grecji nie działa” – oświadczył jeden z szefów banku centralnego w… Portugalii. Bezrobocie w strefie euro utrzymuje się na poziomie 10 proc. Można oczywiście zakładać, że Niemcy wszystko uporządkują czy też podporządkują (sobie). Może nawet Unii nie będzie się dzielić na strefy. Czy zapewni to „Europie” świetlaną przyszłość, nie mówiąc już o obywatelskiej demokratyzacji, należy raczej wątpić. W USA niby kryzys się przezwycięża, giełdy podskoczyły, ale owo „przezwyciężenie” (wciąż wysoce niepełne) odbywa się ogromnym kosztem, przesuniętym w przyszłość. Poza tym wzrasta groźba inflacji. O finansowo-gospodarczej „świetlanej przyszłości” Polski zamilczę. Niewiarygodni Zdumiewa mnie kompletny brak reakcji na informację, że o lądowaniu samolotu w...
Krystyna Grzybowska
Rogozin ujawnił tę rewelację w dziele, wydanym w zawrotnym nakładzie 500 egz. Według informacji zamieszczonej w internecie, Rogozin wywodzi się z rodziny Mitkiewiczów-Żołtoków, mającej korzenie polskie, litewskie i pruskie. A ów bohaterski pogromca wielkiego mistrza miał ponoć należeć do bliskiego otoczenia Wielkiego Księcia Litewskiego, Witolda. A korzenie ruskie? Rosji wówczas nie było na mapie świata. Jako odrębne państwo uformowała się za panowania Wasyla II Ślepego w XV w., po uporaniu się z mongolskim okupantem. Co nastąpiło po bitwie pod Grunwaldem. Nic zatem dziwnego, że Rogozin nie ma rosyjskiego rodowodu, o mongolskim nie wspomina. Ludzie różne rzeczy mówią i piszą. Nastał czas sięgania do korzeni, głębszych i płytszych. Artyści, żurnaliści oraz politycy chętnie opowiadają o...
Rafał Ziemkiewicz
Wniosek stąd prosty i jasny, że nie wystarczy opanować wszystkie instytucje państwa do poziomu powiatu, zblatować się z mediami komercyjnymi i wziąć za mordę publiczne. Trzeba jeszcze spacyfikować NIK. Odpowiedni kandydat na niezależnego, bezstronnego szefa tej instytucji jest pod ręką, właśnie przegrał sromotnie wybory na prezydenta miasta, które w swoich materiałach wyborczych określał mianem Hindenburg. Raz już zresztą jej szefował i sprawdził się, podobnie jak przy innych okazjach. A propos tego pana, to inny, dziwnie się z nim kojarzący, znany pod partyjną ksywą „Miro”, otrzymał już ponoć miejsce na liście wyborczej PO. Dziwi się ktoś? „Miro” przez wiele lat trzymał kasę Tuskowi, i to w latach, kiedy PO dopiero szła do władzy, mościła sobie miejsce na scenie politycznej i...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Druga wersja jest już napisana poprawną polszczyzną. Co więcej, powykreślano w niej niektóre akapity, a w ich miejsce powstawiano całkiem inne. Zakres ingerencji redaktorskich jest bardzo duży. Nie zmieniono jednak zaciekłych ataków na Kościół katolicki, w tym szczególnie na ks. kard. Adama Stefana Sapiehę, metropolitę krakowskiego, który w czasie wojny, mimo sędziwego wieku, zachował się nadzwyczaj bohatersko. Ataki te nabierają szczególnej wymowy wobec faktu, że zostaną opublikowane tuż przed beatyfikacją Jana Pawła II, któremu wspomniany hierarcha kościelny udzielił święceń kapłańskich. W świat pójdzie więc fałszywa informacja, że Karola Wojtyłę namaścił tchórz i antysemita. Prowokacyjna hucpa szyta nadzwyczaj grubymi nićmi. Kuria krakowska wciąż milczy, choć kilka lat temu reagowała...
WIS
Nie mówmy o Smoleńsku Na łamach „Newsweeka” Tomasz Jastrun pisze: „Podoba mi się pomysł, by nic o TYM nie pisać... O ileż życie publiczne byłoby ładniejsze i mądrzejsze, jakbyśmy nie przykładali powiększających szkieł do naszych żałosnych swarów, zwidów i majaków. Nie wsadzali tam wideł, nie rozrzucali tego po polach publicznych, unikali babrania się w tym. O ileż zdrowiej i normalniej pomijać TO milczeniem. A świat od razu jakby ładniejszy i mądrzejszy”. O co chodzi? Tytuł felietonu „O Smoleńsku ani mru-mru”. Trochę niesmaczne i niezbyt mądre? Skąd, intelektualistom wolno więcej, a poza tym to oni decydują co smaczne. Klichowi GROM niestraszny Sławomir Petelicki, były dowódca GROM, podsumowuje na łamach „Super Expressu” kadencję Bogdana Klicha: „To najgorszy minister obrony w...
Jacek Kwieciński
Niemal tabu Napisałem, że nieliczni zwrócili uwagę na efekty polityki „kocham pana, panie Ławrow”. Media różnych – niby? – orientacji obok kolejnych tytułów pn. „Rosję trzeba szanować” piszą o gestach rosyjskich, że Rosja musi powiedzieć „b”. W wywodach tych kompletnie gdzieś znika rząd RP, jego polityka, skutki tej polityki. To jest niemalże temat tabu. Zły ton Memoriału O owym „dobrym tonie” Sikorski, Komorowski, reszta rządu dudnili bez przerwy i bez przerwy. Także po rosyjskiej pierwszej, oficjalnej, skandalicznej odpowiedzi wysłanej do Strasburga. W wielu już rozmowach z Miedwiediewem Komorowski z pewnością nie poruszył takiego detalu, jak postępowanie Rosji w sprawie Katynia. I jakoś nikogo nie dziwi, że orędownikiem polskiej sprawy jest rosyjski Memoriał. A nie Warszawa...
WIS
Dysonans z Balcerowiczem Za to losy rządu martwią Janinę Paradowską, a trosce tej daje wyraz na lamach „Polityki”: „Obecne niższe notowania mogą być przejściowe, ale mogą być też groźne i zapowiadać poważniejszy zjazd. Kiedy prof. Leszek Balcerowicz stanął na czele frontu walki o utrzymanie dotychczasowego systemu, sytuacja się zmieniła. Środowiska wyrażające dotychczas swoje niezadowolenie lub tylko rozczarowanie rządami PO i brakiem głębszych reform – a więc nieakceptujące polityki »ciepłej wody w kranie« – zyskały potężnego sojusznika. Jest on być może ważniejszy niż zinstytucjonalizowana w partiach opozycja, powtarzająca swoje zaklęcia, niemająca wyraźnego programu i powszechnie uważana za słabą. Warto przy okazji zauważyć, jak bardzo wzrósł autorytet samego Balcerowicza. Bo w...
Tomasz Terlikowski
Taki przekaz znajduje się zresztą w dokumentach Kościoła, także Soboru Watykańskiego II. Ale od dawna nie było go słychać z ust ważnych uczestników dialogu. Teraz jednak ten jasny i prosty komunikat, który od dawna można wyczytać w tekstach Benedykta XVI, został wyrażony wprost w felietonie dyrektora Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, o. Federico Lombardiego. Jezuita nawiązał w nim do papieskiej homilii na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. – Dążenie do przywrócenia jedności chrześcijan – mówił wówczas Benedykt XVI – nie może się ograniczyć do uznania wzajemnych różnic i pokojowego współistnienia. Za takimi formami ekumenizmu zdają się przemawiać rozsądek i realizm. Dalekie są on one jednak od prawdziwego dążenia do jedności – zaznaczył papież. A włoski jezuita w...
Ryszard Czarnecki
Znany reżyser teatralny (znany nie zawsze równa się wybitny) Krystian Lupa, skądinąd w ogóle niezajmujący się polityką, w specjalnym artykule w „Tygodniku Powszechnym” określił PiS jako... mafię. W programie Tomasza Lisa „Co z tą Polską?” znany (i ten rzeczywiście wybitny) reżyser filmowy Kazimierz Kutz, który swój szczebel niekompetencji (używając definicji Petera) osiągnął jako polityk, porównał Jarosława Kaczyńskiego do... Hitlera, nawiązując zresztą do słynnego filmu Chaplina „Dyktator”. Biolog, specjalista od owadów (muchówek, mówiąc ściślej) Stefan Konstanty Myszkiewicz-Niesiołowski (na użytek publiczny używający nazwiska Stefan Niesiołowski) na kongresie PO porównał z kolei tegoż Jarosława Kaczyńskiego do... Gomułki, co zyskało spory rozgłos medialny. Ciekawe, że gdy dziennikarz...
Piotr Lisiewicz
Komendant policji Andrzej Matejuk z zaciętą miną zapowiedział, że chuligani stadionowi będą traktowani u nas jak mafia. Super! Znaczy się będą mieli łatwy dostęp do broni, gwarancję bezkarności w razie wpadki, możliwość zakładania kasyn, firm ochroniarskich oraz bankiety z politykami i show-biznesem? Żyć, nie umierać! Michał Kamiński powiedział brytyjskiej gazecie, że ekstremiści przejęli kontrolę nad PiS, co zmusiło go do opuszczenia tej partii. Fakt, jeśli PiS robi się bardziej radykalny niż Kamiński, były członek Narodowego Odrodzenia Polski, to są powody do niepokoju. Nie dziwi w tej sytuacji, że Kamiński zgolił włosy, by zademonstrować solidarność z działającymi w NOP skinami. Teraz skrajnie prawicowy PiS będzie ich gnębić i twierdzić, że skini to zakamuflowani Żydzi....
Krzysztof Wyszkowski
Na Węgrzech system kłamstwa załamał się rok temu. Premier Orban uznał, że jednym z warunków rzetelnej demokracji jest ograniczenie dywersyjnej roli postkomunistycznych mediów, opanowanych, podobnie jak w Polsce, przez tamtejszy oddział Salonu i agenturę. Natychmiast agresywnie włączyły się „międzynarodowe siły postępu” z bojownikami typu Cohn-Bendit i Martin Schulz na czele. Co mogła i powinna w tej sytuacji zrobić Polska? Wszystkie nasze państwowe i narodowe interesy polegają na wsparciu Węgier przeciw postkomunistycznemu Układowi i jego zachodnim sympatykom! Jeżeli nasze państwa mają szanse na ratunek, to tylko metodami, które społeczeństwo węgierskie wybrało, oddając władzę w ręce Orbana. A co władze Polski rzeczywiście zrobiły? Oto Anne Appelbaum – jak się zdaje, nasza...
Antoni Łepkowski
Od niemal trzech lat rodziny katastrofy pod Mierosławcem walczą, teraz już na sali sądowej, o odszkodowania i zadośćuczynienia należne im od skarbu państwa, reprezentowanego statio fisci przez ministra obrony narodowej. W dniu katastrofy samolotu Casa nie obowiązywał (wszedł w życie dopiero w sierpniu 2008 r., a do katastrofy doszło w styczniu 2008 r.) przepis § 4 art. 446 kodeksu cywilnego, wskazujący, że najbliższym członkom rodziny zmarłego wskutek popełnienia przez inną osobę tzw. deliktu (czyli czynu niedozwolonego) sąd może przyznać odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, związaną ze śmiercią ich najbliższego. Przypomnieć wypada, że – w uproszczeniu – odszkodowanie jest rekompensatą straty pieniężnej, a zadośćuczynienie przysługuje jako wyrównanie...
Marcin Wolski
Miękkość polityki polega również na złudzeniach – silnego prezydenta stać by było na powiedzenie o dyktatorze: „To sukinsyn, ale nasz sukinsyn” i bronienie go ze wszystkich sił, jeśli wiązałoby się to z interesem Wolnego Świata. Carter poświęcił szacha w Iranie, nic na tym nie zyskując. Kibicowanie dziś „słusznym protestom” ludu Tunezji, Egiptu i Sudanu i cieszenie się, że może wygrać tam demokracja, jest typowym chowaniem głowy w piasek lub w baryłkę z ropą. Demokracja w tamtych stronach równa się islam – a do czego zdolni są bracia muzułmańscy, obywatele „globalnej wioski” powinni wiedzieć. A jeśli nie, dowiedzą się wkrótce.
Krystyna Grzybowska
Burza w raju Czym jest Egipt dla przeciętnego Europejczyka? Kojarzy się z piramidami, mumiami i kąpieliskami, z których można korzystać przez cały rok. A co jest pomiędzy? Jacyś ludzie. Jedni służą turystom, pozostali po prostu – są. Jestem pod wrażeniem polskich turystów, którzy w tym kraju czują się jak paniska. Być na urlopie w Egipcie to prawdziwa nobilitacja. Temu to się powodzi – można usłyszeć od sąsiadek – pojechał z całą rodziną do Egiptu. Dla większości Polaków to taki raj dla ubogich. Erzac wielkiego świata i luksusu. Miami i Floryda razem wzięte. O Lazurowym Wybrzeżu nawet nie śnili. I oto w historycznym momencie, burzącym, o zgrozo, europejski, a może nawet światowy ład i święty spokój, nasze telewizje, od rana do wieczora, zawracają głowę polskimi turystami. Czy są...
Robert Tekieli
Jeśli patrzymy z perspektywy Jana Pawła II, dla którego głównym oponentem chrześcijaństwa był ateizm komunistyczny czy hedonistyczny, Asyż ma sens. Jednoczy ludzi dostrzegających istnienie świata nadprzyrodzonego. Jeśli jednak popatrzymy na dzisiejsze znaki czasu, wartość międzyreligijnych spotkań w Asyżu gwałtownie maleje. I już pomijam pytanie, do kogo modlą się politeiści, proszący tańcem o deszcz. Bo na pewno bałwochwalczo modlą się do stworzeń. Główny problem z tymi spotkaniami polega bowiem na tym, że istotą dzisiejszego oddziaływania Asyżu jest pogłębianie zamętu w głowach. Żyjemy w czasach radykalnego zmniejszenia oddziaływania religii tradycyjnych, ostatnie pół wieku to czas skutecznej promocji duchowości, religii-zrób-to-sam. Po pierwszym Asyżu wielu katolików doszło do wniosku...
Inną kontrowersyjną decyzją elektorów było wytypowanie na kandydata do Rady IPN Grzegorza Motyki, sympatyka, a nawet gloryfikatora działań Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autor ów jest absolwentem KUL, do 2007 r. był pracownikiem IPN, z którego odszedł skonfliktowany. Napisał kilka publikacji, które zostały oprotestowane przez rodziny pomordowanych Polaków i Żydów oraz środowiska kresowe i kombatanckie. Publikacje te są bowiem bardzo tendencyjne. W niektórych fragmentach przypominają nie mniej tendencyjną twórczość Jana Tomasza Grossa. Jak mówił niedawno jeden z ocalałych z ludobójstwa: „Wart jest Motyka Grossa, a Gross Motyki”. Szczególnie dotyczy to „Tek edukacyjnych IPN. Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939–1947”, autorstwa tego ostatniego. Ich krytyk, prof. dr hab. Józef Wysocki...
Inną kontrowersyjną decyzją elektorów było wytypowanie na kandydata do Rady IPN Grzegorza Motyki, sympatyka, a nawet gloryfikatora działań Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autor ów jest absolwentem KUL, do 2007 r. był pracownikiem IPN, z którego odszedł skonfliktowany. Napisał kilka publikacji, które zostały oprotestowane przez rodziny pomordowanych Polaków i Żydów oraz środowiska kresowe i kombatanckie. Publikacje te są bowiem bardzo tendencyjne. W niektórych fragmentach przypominają nie mniej tendencyjną twórczość Jana Tomasza Grossa. Jak mówił niedawno jeden z ocalałych z ludobójstwa: „Wart jest Motyka Grossa, a Gross Motyki”. Szczególnie dotyczy to „Tek edukacyjnych IPN. Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939–1947”, autorstwa tego ostatniego. Ich krytyk, prof. dr hab. Józef Wysocki...
Jacek Kwieciński
PiS jest „radykalny” akurat w tym, w czym byłem „radykalny” całe świadome życie. Piszę to także po to, by dalsze uwagi nie było postrzegane jako defetystyczne. Ukazanie trudności to nie defetyzm. Powinno mobilizować, a nie odwrotnie. Jest tak, że obecna partia władzy, nawet zajmując w wyborach drugie miejsce – wygrywa. Potencjalnych koalicjantów ma aż za dużo. Szczerze mówiąc, nie wierzę w odsunięcie Tuska. A jeśli nawet, to alternatywa rysuje się też fatalnie. „Bunt” Schetyny to dla mnie wyłącznie starania o mocną pozycję. Pozostaje więc ktoś typu „Bronka”, czyli prosowiecki, pardon prorosyjski, już bez żadnych osłonek. Ponadto walka z monopolem, oczywiście, ale jak można życzyć dobrze SLD? Kierownictwo jest młode, ale to ono dokooptowało do partii weteranów PRL, coraz bezczelniej...
Rafał Ziemkiewicz
Podejrzewam, że właśnie ta historyczna narracja towarzysza Ozierowa stanowiła profesjonalną szkołę, która ukształtowała sławnego pijarowca Partii Oportunistów, pana Ostachowicza. Opowieść o trzech latach rządów Tuska przypomina bowiem nieodparcie wspomniany film. Rząd odnosi kolejne sukcesy, i wskutek tych sukcesów coraz bardziej konieczne stają się wyrzeczenia dla ratowania państwa. Bo jeszcze kilka sukcesów, a nie będzie czego ratować. Miarą zwycięstw Tuska niech będzie to, że jego działania, a raczej ich brak, doprowadziły do rzeczy zupełnie bezprecedensowej – Komisja Europejska w oficjalnym piśmie wezwała polski rząd, aby najpóźniej do końca stycznia przedstawił plan naprawy finansów publicznych w Polsce. Realny plan, a nie jakieś bajeczki dla grzecznych redaktorów. Co zrobi...
Ryszard Czarnecki
Dzisiaj (24 stycznia) występowałem w jednej z telewizji, gdzie w czasie debaty polityków przedstawiciel jednej z opozycyjnych (a jakże) partii postawił tezę zgodną z opinią większości mediów, że PiS jest partią „wodzowską”. OK. Niech i tak będzie. Tylko dlaczego ci sami politycy i te same media nie mówią, zgodnie ze stanem faktycznym, że jeśli PiS jest „wodzowski”, to PO jeszcze bardziej. Dziwna jakaś choroba asymetrii występuje u znakomitej większości obserwatorów naszej sceny politycznej. Prawo i Sprawiedliwość jest partią „wodzowską”, bo na kongresie był tylko jeden kandydat. Ale na kongresie PO też był tylko jeden kandydat na prezesa... PiS jest „wodzowski”, bo na Kaczyńskiego głosowało ponad 90 proc. delegatów. Rzecz w tym, że na Tuska na kongresie PO głosował jeszcze większy procent...
Jacek Kwieciński
I zajęto się na powrót kopaniem dopominających się o prawdę. Nie powinienem być zaskoczony. Ale aż prosiło się, by choć raz odrzucono ujmowanie sprawy jako partyjnej. I pryncypialnie, jednoznacznie skrytykowano Tuska i obecnie panujących nad Polską. Już chociażby za przekazanie sprawy w ręce Putina na warunkach prawnych dających temu czekiście wolną rękę. Za brak orientacji premiera nawet w tym, że zamknął sobie wszelkie możliwości odwoławcze. Za skamlące podwinięcie ogona, gdy w Moskwie huknięto. Okazję wzniesienia się ponad partyjne refreny zmarnowano, bo najwyraźniej i dla mediów ten cały Smoleńsk nie jest taki ważny. Prawda dla prawdy, prawda dla Polski – także. Toteż zabrano się z miejsca za ocenę szans wyborczych partii władzy. Zajęto się pełnym zatroskania analizowaniem notowań...
Antoni Łepkowski
Donald Tusk należy chyba do grona zwariowanych wielbicieli narciarskich szusów. Jakoś tak się jednak dziwnie składa, że za każdym razem, kiedy wybiera się z rodziną w Dolomity, w jego zakładzie pracy dzieje się coś, co powinno skłonić go do natychmiastowego porzucenia włoskich narciarskich kurortów i powrotu do roboty. Czy nie dziwi Państwa, że nasze służby wywiadowcze nie zameldowały wybierającemu się na urlop premierowi, że w środku jego wakacji pani Anodina i pan Morozow zamierzają ogłosić treść raportu. Na zdrowy rozum nie mógł on zawierać większości rządowych uwag, bo zważywszy na czas ich przesłania i to, że od 20 grudnia do 6 stycznia każdego roku Rosja (kraj prawosławny, a zatem obchodzący święta dwukrotnie, wtedy kiedy wszyscy i dwa tygodnie później, a w tak zwanym międzyczasie...
Piotr Lisiewicz
Pamiętają Państwo, jak po zabójstwie Marka Rosiaka pojawiła się informacja, że morderca Ryszard C. był wcześniej w biurze poselskim Stefana Niesiołowskiego? „Ryszard C. zabił Marka Rosiaka, bo nie zastał Stefana Niesiołowskiego?” – brzmiał tytuł jednego z dzienników. A pod tym tytułem napisane było: „Czy zabójca, który zastrzelił działacza PiS w łódzkim biurze tej partii, dwie godziny wcześniej chciał zabić wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego? Łódzka prokuratura sprawdza taką hipotezę po informacji dyrektorki biura Niesiołowskiego”. Cytowano pracownicę Aleksandrę Woron. Relacjonowała ona: „Pytał o pana marszałka Niesiołowskiego. Po uzyskaniu informacji od osób znajdujących się w budynku o tym, że go nie ma i biuro jest zamknięte, spytał o siedzibę biura PiS-u i odszedł”. No i jak...
Marcin Wolski
Demokrację i głosowania na wszystkich szczeblach zastąpiła nomenklatura. Program walki z biurokracją przekształcił się w gigantyczny rozrost biurokracji. Obniżka podatków okazała się ich podwyżką. Szarpnięcie lejcami w praktyce należy rozumieć dziś jako prymat utrzymania się w siodle za wszelką cenę. Premier z Krakowa to, jak wiadomo – gdańszczanin. Rusofob z Afganistanu jest dziś praktykującym filokremlistą. Rządy historyków zmierzają do zadekretowania końca historii. Tanie państwo drożeje. Rośnie zamożność. Najzamożniejszych! Walka o wolność słów kończy się uznaniem użyteczności knebla. Więcej jawności dla wszystkich oznacza dostęp do własnych akt dla funkcjonariuszy SB i ich TW. „Zielona wyspa” zmienia się w zieloną wsypę... Racja stanu obecnie...
Jacek Kwieciński
Bezkarność Tusk: „Lepiej znać prawdę i nie mieć wojny”. Co to do diaska jest? Te brednie przytacza się wielkimi literami w czołówkach gazet. Organ Agory cytuje kolejne zdania z wystąpienia premiera. Iż dobre relacje można budować wyłącznie na prawdzie, a następnie (czerwonym drukiem), że dla dobrych relacji z Rosją nie ma mądrej alternatywy. Jedno zdanie jest sprzeczne z drugim. Stopień bezkarnej demagogii Tuska przekroczył wszelkie granice. Wszystko może. W normalnym kraju zaiste nie mógłby być premierem. Ekspercko „Rosyjska prawda o katastrofie smoleńskiej: winni Polacy”. No, nie całkiem tylko rosyjska. By tym razem zejść z politycznej góry. W mediach coraz więcej zdań nt. „mrocznej prawdy o Polakach” itd. Szczególną rolę odgrywają bardzo specjalni (najchętniej...
Rafał Ziemkiewicz
Ale to zagrywka hazardowa. Twierdzenie, że popularność PO opiera się na strachu przed PiS, to już truizm. Ten strach ma swoje podstawy. Ludziom może nie jest dobrze, ale też nie jest im tak znowu źle. Prawie każdy się jakoś ustawił, wymościł, kombinuje, coś załatwia… i nie chce, żeby istniejący porządek przewracać do góry nogami. A takie jest właśnie główne skojarzenie wizerunku PiS: faceci, którzy chcą wszystko rozpierdzielić do imentu. Oczywiście, można sobie wyobrazić coś, co sprawi, że ludzie niemający nic do stracenia i pragnący totalnej rozpierduchy staną się większością. Ale to wciąż mało prawdopodobne. W takiej sytuacji zupełnie realnym zagrożeniem staje się manewr, który ćwiczono za Peerelu, nazywany wtedy „socjalistyczną odnową”. Partia wyśle Tuska ze względu na zły stan...

Pages