Felieton

Wojciech Wencel
Przełom października i listopada to błogosławiony czas, który dowodzi, że mimo presji mediów przetrwał w nas instynkt metafizyczny. Jak jest na Zachodzie – wiadomo. Kupa śmiechu i rekwizyty z tanich horrorów: trupie czaszki, maski zombie, gałki oczne na gumce plus wiaderko ketchupu imitującego krew. Chodząc po sklepach, trzeba uważać, żeby nie chwycił nas za nogę jakiś klejący wilkołak czy inny wampir na rzepy. W ramach obchodów Halloween właz do świata umarłych został zapchany tworzywami sztucznymi. Mieszkańcy Zachodu materializują śmierć, bo wydaje się im ona jakimś ostatecznym kataklizmem. Tylko w Polsce, zwłaszcza na początku listopada, cmentarze tętnią życiem, a płonące znicze, chryzantemy i świerkowe wieńce są kadzidłami, które wyrażają pokorę wobec Bożej tajemnicy. Były epoki,...
Antoni Łepkowski
W wyborczy wieczór 9 października okazało się, że nadal trzeba będzie zachowywać niezależność poprzez wykonywanie wszystkich poleceń dobrego pana z Kaszub i jego ludzi. Można już było odwołać to, co opublikowano wcześniej. Przypomnijmy, że KRP w enuncjacji z 18 października wyjawiła, iż łączenie mandatu posła na Sejm z funkcją prokuratora w stanie spoczynku jest sprzeczne z prawem. Tym, którzy nie pamiętają wcześniejszej uchwały z 22 września, autorstwa tego samego gremium, przypomnę, iż według stróżów prawa „Krajowa Rada Prokuratury ma świadomość, że w obowiązującym stanie prawnym prokurator, w tym prokurator w stanie spoczynku, ma prawo ubiegać się o mandat posła albo senatora. Wynika to jednoznacznie z przepisów art. 44 ust. 4 i art. 65a ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o...
Bettina Röhl
Wygląda na to, że syta, mieszczańska większość odchodzi do przeszłości. I to wcale nie na skutek skrętu w lewo. Wynik berlińskich wyborów był raczej sumą zauważalnych od dłuższego już czasu tendencji. Prądów, które we wrześniu z impetem przetasowały zastałą do niedawna scenę polityczną w Berlinie. Pragnienia Piratów Zamiast zlekceważyć wybory, czyli posłużyć się klasycznym narzędziem protestu, którym niezadowoleni wyborcy demonstrują swój stosunek do polityków, blisko 9 proc. berlińczyków poszło do urn i oddało swój głos na partię, która zadebiutowała w 2009 r. Ten partyjny debiut trwa w najlepsze do dziś. Piraci nie są bowiem partią w pojęciu tradycyjnym. Samozwańcza Partia Piatów nie jest niczym innym jak wspólnotą komputerowych maniaków. Piraci chcą bez prawnych przeszkód ściągać...
Ryszard Czarnecki
To powiedzonko, pełne uznania dla Węgrów i pogardy dla „Pepików” przypomniało mi się w ostatnich dniach, gdy w Brukseli rozmawialiśmy z premierem Republiki Czeskiej Petrem Necasem. Cóż, zazdroszczę ludziom znad Wełtawy takiego premiera. Facet twardo stąpa po ziemi. Gdy wspominał swoją pierwszą wizytę w Brukseli w latach 90., powiedział, iż wtedy zrozumiał, że Unia Europejska czym jak czym, ale na pewno nie kieruje się sprawiedliwością... Słowem: są tu równi i równiejsi, są tacy, którzy mają pod górkę i tacy, którym zawsze wiatr wieje w plecy. Oczywiście, euroslogany mówią co innego. Czeski premier (a tak na marginesie: to pierwszy katolik na tym stanowisku w dziejach tego państwa!) nie jest facetem, który się komukolwiek kłania. Nawet Frau Merkel czy Monsieur Sarkozy’emu. Gdy mówił o...
Piotr Lisiewicz
„Dzień dobry, ja dzwonię z Liceum Ogólnokształcącego numer osiem imienia Adama Mickiewicza. Ja chciałem zgłosić, że Janusz Palikot znajduje się pod szkołą” – takie nagranie odsłuchałem na swojej poczcie głosowej w czasie kampanii wyborczej. Licealista ów potraktował mnie jak pogotowie antypalikotowe. Jest pożar, dzwonimy po Straż Pożarną. Ktoś się połamał – do Pogotowia Ratunkowego. Pojawia się w Poznaniu Palikot – po Lisiewicza. Za brak reakcji przepraszam, byłem na drugim końcu Polski. Coś czuję, że nasze antypalikotowe happeningi – m.in. przyjazd po wymienionego szambiarką – mogą stać się teraz inspiracją dla różnych grup w Polsce. Zachęcam do odszukania ich na YouTube. Czy ja dobrze usłyszałem, że ta manifestacja w Warszawie to był Marsz Otłuszczonych? – zapytał mnie jeden z mniej...
Bettina Röhl
Hierarchia wartości i pierwotne założenia chadeków przepadły w ogromnym, duchowym chaosie. Zapadły się w ciemną przepaść, nic się nie ostało. W miejscu po chadeckiej partii zagościła bezbrzeżna pustka. CDU stała się nieobliczalnym stowarzyszeniem. Nawet przy jak najlepszych intencjach nikt nie może już dokładnie wyjaśnić, czym jest i na czyją korzyść działa. Strzępki idei produkowanych jeszcze przez niektórych członków partii i tak obumierają, zdławione żelazną ręką Angeli Merkel. Owszem, może to i mocna krytyka, ale uzasadniona. Obrazuje bowiem stan, w jakim się znalazła, jak by nie było, najważniejsza partia niemieckiej sceny politycznej. Partia, która zgodnie z ogólnym przyzwyczajeniem nadal jest postrzegana jako konserwatywna. Strategia Merkel Strategia Merkel polega na...
Ryszard Czarnecki
Autorytetu naszego kraju nie buduje też minister spraw zagranicznych, o którym w Europie opowiada się dowcipy. Żaden z jego poważnych kolegów – szefów MSZ – nie komunikuje się z opinią publiczną za pomocą twittera… Polska jest jednym z 6 największych krajów UE i powinni się z nami liczyć. Powinni również realnie konsultować z nami decyzje dotyczące całej UE. Tak, aby Warszawa mogła o niej współdecydować, a nie jedynie przyjmować do wiadomości, co zrobi w tej sprawie oś Berlin–Paryż. No, ale Polska ma specyficznego premiera, który ma inną hierarchię ważności niż szefowie rządów pozostałych 26 państw Unii. Mamy też ministra spraw zagranicznych specjalnej troski, który pod względem emocjonalnym zachowuje się jak nastolatek i to taki z zespołem ADHD. Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego...
Wojciech Wencel
Wielu z nas wciąż nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że istnieją obywatele polscy, którzy w wyborach głosują przeciwko suwerenności własnego państwa i przeciwko własnej kulturze, opowiadając się za realizacją interesów ościennych mocarstw i zbydlęceniem publicznych obyczajów. Niestety, tak jest i tak będzie. Najwyższa pora pozbyć się resztek złudzeń i zabrać się do roboty. Wbrew pozorom, po 9 października znaleźliśmy się w sytuacji sprzyjającej rozwojowi polskiej kultury. Musimy tylko przestać ją mylić z Nagrodą Nike czy Europejskim Kongresem Kultury. Mamy mnóstwo czasu na dokończenie budowy drugiego obiegu, który jednoczy, mobilizuje, wyostrza świadomość patriotyczną i chrześcijańską. Nikogo, włącznie z publicystami „Rzeczpospolitej”, nie powinna już rozpraszać myśl o kolaboracji z...
Marcin Wolski
Znikąd nadziei – po drugiej stronie jest zdezorientowane społeczeństwo i niezdecydowany Kościół, do którego dopiero powoli dociera, że nie tylko nie sprawuje rządu dusz, ale jeżeli niczego nie zrobi, to przyjdzie mu szukać schronienia w katakumbach, i to obciążonych podatkami. Czego to dowodzi? Że trzeba się bronić. I to bez czekania na cud kryzysu, podczas którego jak Anders na białym koniu wjadą Prawi i Sprawiedliwi. Osobiście obawiam się, żeby zamiast na białym koniu, nie wjechały na czarnym różnej maści Palikoty. Najgorsze, co w tym wypadku można zrobić, to zamknąć się w jakiejś twierdzy dla niezłomnych. Nie! Moim zdaniem trzeba otworzyć się i rozpocząć długi marsz pozyskiwania niezdecydowanych i zagubionych, przestraszonych i dezinformowanych. Należy popierać wszelkie...
Jacek Kwieciński
Demokratyczny Jakże dzielnie tzw. neutralni publicyści udają, że zagrożenia miękkim autokratyzmem absolutnie w Polsce nie ma, skądże. Rząd był najnormalniejszy pod słońcem. A będzie jeszcze bardziej „zwykły”. Z wadami i zaletami, jak to na ogół bywa. I tyle. PS Mógłbym, delikatnie, napisać coś o autocenzurze, czasem niechby nawet podświadomej. Ale po co? Zobaczymy, jak będzie to działać w praktyce. Od podstaw Potrzebna jest wielka, wręcz syzyfowa praca od podstaw. Budowa, jak to kapitalnie określił Rafał Ziemkiewicz, „infrastruktury patriotyzmu”. Ale to długa droga, czemuś właśnie w III RP niesłychanie ciężka. I długi, odrębny temat. Nieco inaczej Większość głosów Palikot pozyskał z PO, a nie z SLD. SLD straciło najwięcej na rzecz watahy Tuska. To by się nawet zgadzało....
Rafał Ziemkiewicz
Wolałbym być fałszywym prorokiem, ale tak właśnie rysuje się przyszłość – jako czas komorników, przychodzących z rachunkiem za lata bezmyślnego „grillowania”. Mam tu na myśli zarówno kredyty, jakie wzięli Polacy prywatnie – a jest ich łącznie jakieś 700 mld zł, w większości konsumpcyjnych – jak i zadłużenie publiczne, którego wysokość w ogóle trudno jest określić. Siedząc na takiej górze długów, tylko skończony głupiec może patrzeć spokojnie na nadciągający światowy kryzys. I wysiłkiem zbiorowym wszystkich, którym wylewnie dziękuje w swoich powyborczych dywagacjach Adam Michnik (gdzie te czasy, gdy można go jeszcze było uważać za postać złowrogą, ale przynajmniej poważną?), udało się Polaków odpowiednio ogłupić. Może nie poszłoby to tak łatwo, gdyby ktoś propagandzie władzy...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Po 2005 r. sternika w polskiej łodzi wyraźnie zabrakło. Oczywiście, nadal funkcjonują struktury Episkopatu Polski, ale brak jest owych jasnych celów duszpasterskich oraz tego, co można byłoby nazwać przewidywaniem przyszłości. Złożyło się na to kilka przyczyn. Kościół w III RP odzyskał swoje prawa, a nawet zdobył kolejne przywileje. Nastąpiło więc samozadowolenie i uśpienie czujności. Wśród biskupów zapanowała też zgubna zasada „po pierwsze, święty spokój”. Poza tym, na palcach jednej ręki można policzyć tych hierarchów, którzy przed nominacją byli proboszczami. A przecież to na parafiach opiera się polskie duszpasterstwo. Nie sprawdzili się także (choć są chwalebne wyjątki) urzędnicy kurialni, zwłaszcza watykańscy, których wyciągnięto zza biurek i uczyniono pasterzami diecezji. Często...
Krystyna Grzybowska
Dzięki tej rewolucji dokonały się w krajach zachodniej Europy zmiany na lepsze. Gospodarka rynkowa, z dodatkiem „socjalna”, zadbała o bezrobotnych, nierobów i podniosła poziom życia narodów. Zaciągając kredyty na inwestycje i na pomoc socjalną. Rósł dobrobyt. Nie tylko wszyscy młodzi ludzie uzyskali matury, ale w postępie geometrycznym rosła liczba studentów. Trend był następujący: najłatwiejsze są kierunki, na których nie potrzeba się wysilać: socjologia, psychologia, historia. Europę zaludniają dziś tysiące, jeśli nie miliony psychologów, socjologów oraz politologów, a historycy zapełniają europejskie parlamenty. Uczelnie zeszły na psy, czego przykładem może być paryska Sorbona, ale nie tylko. Spadł również poziom szkół średnich, ponieważ matura stała się obowiązkiem. Zabrakło natomiast...
Robert Tekieli
I pytam, skąd Pani wiadomo, że w przypadku płynu do płukania chodzi o aromaterapię. Odpowiedź: Napisane jest, że ma olejki eteryczne i poprawia samopoczucie. Akurat chodzi o Silan. Wyjaśniam, że olejki eteryczne są co prawda podstawą częściowo irracjonalnej aromaterapii, ale one akurat działają, choć są tak skomplikowanymi strukturami chemiczno-organicznymi, że nauka nie jest w stanie dokładnie przebadać ich wszystkich oddziaływań. Co skazuje znane od starożytności i skuteczne terapie olejkami na bycie medycyną nienaukową. I dopowiedzenie Pani Eli: Zastanawiałam się, bo na produkcie widnieje: Aromatherapy, a na stronie internetowej napisano o metodzie poprawiania samopoczucia, więc zastanowiło mnie to. Serce rośnie. Świadomość konsumencka chrześcijan też. Już niedługo będziemy mogli...
Tomasz Terlikowski
Fundamentem etycznego sprzeciwu wobec antykoncepcji, a co za tym idzie prawa do zachowania odmowy nie tylko jej przepisywania, ale również sprzedaży, jest wiedza na temat prawdziwego mechanizmu jej działania. I mowa nie tylko o środkach wczesnoporonnych – sprzedaż czy przepisywanie tych ostatnich jest bowiem z zasady zakazane katolikowi, tak jak zakazana jest sprzedaż cyklonu B, który miałby służyć do zabijania Żydów, ale również o „zwyczajnej” hormonalnej antykoncepcji. Doustne środki antykoncepcyjne, czyli popularne pigułki, nie tylko zagęszczają bowiem śluz i hamują przechodzenie plemników z pochwy do jamy macicy, nie tylko blokują owulację, ale także – jeśli oba te mechanizmy nie zadziałają – uniemożliwiają zagnieżdżenie się powstałego już człowieka na etapie zarodkowym w macicy....
Antoni Łepkowski
Dwa dni po ostatnich wyborach Pinokio nie dość, że nie mówił już o nowych resortach w nowym rządzie, ale ze swoją lekkością ciężarnej słonicy „zaproponował” Prezydentowi Bul-Komorowskiemu i Waldemarowi „Wejdę z Każdym w Koalicję” Pawlakowi pozostawienie, ponoć tylko do końca prezydencji, rządu w dotychczasowym składzie. Rozumiem, że stary gabinet otrzyma wotum zaufania od siebie i wspólników człowieka ze świńskim ryjem i plastikowym penisem, i w ten sposób formalna, konstytucyjna reguła pozostanie nienaruszona. Cierpi jednak ustrojowy zwyczaj. Ale kto w państwie prawa przejmowałby się takimi duperelami? Trzeba też zapytać, jaka jest gwarancja, że w styczniu przyszłego roku powstanie nowy gabinet, a nie tylko zostaną dokonane przez Pinokio jakieś kosmetyczne zmiany dwu czy trzech...
Piotr Lisiewicz
Powstał Ruch Odparcia Palikota, do którego jest mi równie daleko, jak do Ruchu Poparcia tegoż frajera. Jego założyciel prof. Adam Wielomski znany jest z prorosyjskich poglądów. Był autorem wywiadu z Wojciechem Jaruzelskim. A jego niektóre wypowiedzi o Smoleńsku można łatwo pomylić z tymi autorstwa Palikota: „to jest zbrodnia, ale nie na Lechu Kaczyńskim, ale na narodowym rozumie politycznym”.   Ruch Palikota wszedł do sejmu, dzięki obietnicy legalnego palenia zioła. Co powinien z tym zrobić PiS? Za legalizacją być nie może, bo jego elektorat w większości chce odwrotnie. Salomonowe rozwiązanie znalazł po kilku piwach (ale bez zioła) mój kolega. PiS powinien w następnej kampanii obiecać bilety lotnicze do Amsterdamu za złotówkę. Czyli legalne zioło plus wycieczka w pakiecie. Pasi,...
Jacek Kwieciński
Wstępnie Utrwalenie rządów niesłychanie szkodliwej, a w swojej hipokryzji wręcz bezczelnej Partii władzy i tego rezultaty będą trudne do zniesienia. O Palikocie wciąż nie mogę pisać spokojnie. PSL wypadło w normie. Groteskowo „nadymana” PJN – też. Jako dożywotni antykomunista powinienem cieszyć się fatalnym rezultatem pseudonowych postkomunistów. Ale skoro zastąpił ich Palikot… Zachować aktywny spokój Pewno w kampanii PiS to lub tamto należało zrobić inaczej. Nie wierzę jednak, by nawet gdyby była perfekcyjna, zmieniłaby zasadniczo wynik. Pewno, że niezadługo należy błędy wypunktować, ale może nie dziś. Nawet jednak to czyniąc, należy – słowo to będę teraz często powtarzał – pamiętać o potrzebie jedności. Do zasadniczych „rozliczeń” będą gorąco namawiać „przyjazne” media. Już ten...
Robert Tekieli
9 października Polacy nie wyrzucili Tuska do śmietnika. Dlaczego? Tusk to w pewnym sensie ciekawa postać. Marionetka pociągająca za własne sznurki. Baron Munchausen po raz kolejny wyciągnął się z bagna za włosy. Ale myślę, że ostatni raz. Od paru miesięcy wyglądał, jakby mu ktoś odciął prąd. W kampanii właściwie nie walczył. Żadna bomba nie została odpalona. Przez kogoś, kto jest bezpośrednim przełożonym służb specjalnych. Czy dlatego, że Polacy lubią sielanki? I odwracają się, gdy wyciąga się dziadka z Wehrmachtu? Może dlatego Tusk nic nie odpalił. A może dlatego, że był rozkaz nie przynosić mu nic do odpalenia? Za to błąd Kaczyńskiego z Merkel wykorzystany został do cna. Dziennikarze III RP po raz kolejny przekroczyli granice narodowej solidarności. Jednak to ostatnia taka flinta...
Tomasz Terlikowski
Pod każdym z drzew jest kamień, a na nim zdjęcie ofiary katastrofy (zazwyczaj codzienne, zwyczajne, bez żałobnego zadęcia), tabliczka z jej imieniem i nazwiskiem, a także – imieniem i nazwiskiem osoby (czasem kilku osób), które zobowiązały się do modlitwy w jej intencji. Wśród nich są zwykli parafianie, którzy poczuli solidarność z poległymi w Smoleńsku (za Sławomira Skrzypka modli się pani, która pracowała w banku), ale też politycy z różnych opcji (także prezydent Płocka z PO czy marszałek województwa mazowickiego z PSL). Zaskakuje również i to, że środki na park pochodzą także od władz, które z Prawem i Sprawiedliwością nie mają nic wspólnego. Stojąc tam, na mazowieckiej ziemi, w blasku świec, podczas poświęcenia parku i pomnika płockiej Niobe, miałem głębokie poczucie solidarności...
Krystyna Grzybowska
Mniejsze zło Wizerunek w świecie medialnym jest, jak się okazuje, ważniejszy niż dobre i skuteczne rządzenie. Wszelkie reformy, zwłaszcza niepopularne, wizerunkowi szkodzą. Donald Tusk i jego rząd nie poważyli się na żadne reformy zmierzające do usprawnienia gospodarki, zwiększenia eksportu i poprawy sytuacji ludzi biednych oraz ogłupionych brzydkim wizerunkiem Kaczyńskiego i wyszli na swoje. Gazety zachodnie nie mogą wyjść z podziwu: Donald Tusk i jego Platforma będą rządzić w Polsce drugą kadencję! Coś nadzwyczajnego. I jak z entuzjazmem ogłosiła lewicowa stacja niemieckiej telewizji publicznej ARD: zwycięstwo Tuska to błogosławieństwo dla stosunków polsko-niemieckich. I trzeba się z tym zgodzić, tylko z małą, choć istotną poprawką: to błogosławieństwo dla Niemiec, bo nie dla Polski...
Rafał Ziemkiewicz
Co zaś do działalności wykraczającej poza opis i analizę, można wyciągać z tej sytuacji dwojakie wnioski. Pierwszy – to uznać, że patriota musi być dziś pozytywistą. Że nie jest to czas na działania powstańcze, ale na ciężką orkę u podstaw. Nie zmobilizuje się ludzi, którzy ugrzęźli w cwaniactwie i dorobkiewiczostwie, którzy ponad wszystko pragną, by zapewnić im spokój i możliwość garnięcia do siebie, patriotyzmem i odwołaniem do podeptanej narodowej godności – bo te pojęcia nic im nie mówią. Trzeba im najpierw wytłumaczyć, dlaczego i po co potrzebują patriotyzmu i poczucia godności. Trzeba ich podnieść z błota, w które zostali wdeptani, strzegąc się przy tym powstańczej pogardy, z jaką legioniści Piłsudskiego śpiewali o przeciętnych Polakach swych czasów „j… was pies”. Zygmunt Balicki,...
Wojciech Wencel
Doprawdy wszystko jedno? Przypomnijmy sobie, co mówili, kiedy jeszcze żyli. „Imperium gdy powstanie, to tylko z naszej krwi” – pisał Andrzej Trzebiński. – Ja nie doczekam niepodległości, ale niech moje dzieci i wnuki doczekają – powtarzały nasze babki. Polska nie była więc dla nich jedynie „tu i teraz”, nie wiązali jej z własną biografią i własnym dobrem. Przeciwnie: widzieli w niej byt wieczny, łączący pokolenia. Byli jak Mojżesz, który prowadził swój lud do Ziemi Obiecanej, ale sam do niej nie wszedł. Jeśli przez całe życie interesowała ich Polska przyszłości, dlaczego mieliby stracić to zainteresowanie po śmierci? Oni na nas patrzą, czy tego chcemy, czy nie. Z nadzieją, że starczy nam sił, by godnie odpowiedzieć na Smoleńsk: uczcić poległych, zawierzyć Bogu i podnieść Polskę do...
Antoni Łepkowski
Na początek przypomnienie o zasadzie domniemania niewinności, tak popularnej wśród salonowych lwic i lwów, gdy chodzi o Sawicką, Karnowskiego, Drzewieckiego czy Lewandowskiego. Ta instytucja procesu karnego (i wyłącznie tego procesu) odmieniana jest przez reżymowych dziennikarzy przez wszystkie osoby i przypadki tak długo, jak długo mowa jest o gwiazdach Platformy. Domniemanie niewinności ma być uzasadnieniem pełnienia (vide Karnowski) funkcji publicznych aż do czasu, gdy sądy po latach wydadzą prawomocny wyrok. W odniesieniu do swoich, ta wyłącznie procesowa zasada rozciąga się na sfery życia, w których nikt zdrowo myślący stosować jej nie powinien. Ale gdy tylko idzie o wroga ideologicznego, domniemanie niewinności nie obejmuje nawet dziedziny postępowania karnego. W toku trwającej...
Ryszard Czarnecki
W Moskwie pili więc z radości do rana, ale przecież nie była to jedyna stolica w Europie (przepraszam w Eurazji), gdzie zwycięstwo Platformy Obywatelskiej wzbudziło wielkie ukontentowanie. Jeszcze do rana establishment zacierał tłuste łapska, popijając koniak (nawet nie wódkę „palikotówkę”). Bo przecież ta nowa–stara ekipa to dla nich partnerzy najwygodniejsi z wygodnych. Chłopy z PO i PSL to w polityce zagranicznej chłopaki w krótkich majteczkach. Ograć ich może każdy, kto chce i jak chce. Dla naszych bliższych i dalszych powinni rządzić w kraju dumnych sarmatów po wsze czasy. I jeden dzień dłużej. Byli też oczywiście tacy, którzy w Rosji nie widzą kumpla, tylko realnego konkurenta. Ci, co w niedzielny wieczór nieco posmutnieli, choćby nawet słowem się na ten temat nie zająknęli. Byli...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Odpowiedź na to pytanie nasunęła się w końcu sama, gdy niedawno obejrzałem teledysk pt. „Ballada o marynarzach z »Titanica«. Bardzo piękny i zmuszający do refleksji utwór autorstwa Andrzeja Górszczyka, wykonywany przez kabaret, „Lach”, jest ilustrowany nakręconym przez esbeków filmem z biesiady, którą w 1989 r. w Magdalence urządził gen. Czesław Kiszczak dla starannie wybranych osób. Osoby te w jego zamierzeniach miały tworzyć tzw. konstruktywną opozycję. Widać na poszczególnych ujęciach filmowych, jak rozbawieni Adam Michnik, Lech Wałęsa i Tadeusz Mazowiecki (wszyscy trzej są obecnie też kawalerami Orderu Orła Białego) trącają się kieliszkami wódki z szefem komunistycznej bezpieki. Padają słowa Michnika „Ja piję, panie generale, za taki rząd, gdzie Lech będzie premierem, a pan ministrem...
Marcin Wolski
Powiedziałem, że jako satyryk powinienem się cieszyć. Ale wyłącznie potencjalnie, cóż bowiem, że materiałów do szopek, audycji czy widowisk satyrycznych moc. Nie nada ich żadna telewizja, nie puści żadne radio, których twarzami pozostaną Kuba Wojewódzki, Szymon Majewski i żałosne stadko z „Bielma kontaktowego”. Oczywiście, trzeba robić swoje, tyle że droga stroma, pod górę, a rzeczywistość skrzeczy, że „lepiej już było”. W dodatku zawodowemu prestiżowi błazna cios zadaje błazen-amator. W Sejmie. PS A wybory w Polsce po raz kolejny wygrali Niemcy. W 2005 r. Tusk poległ dzięki dziadkowi w Wehrmachcie, a 2011 r. wygrał dzięki Angeli (i Stasi).
Piotr Lisiewicz
PiS dostał 30 proc. głosów, bo po prostu więcej nas nie ma.  I za szybko nie będzie. My, kontynuujący historię i tradycję polskiego narodu, jesteśmy mniejszością. Sporą, zdeterminowaną, perspektywiczną, ale mniejszością. Emigracyjny publicysta prof. Tymon Terlecki pisał w 1948 r.: „Polska sowiecka nie byłaby Polską. Byłaby rzeczywistością innego wymiaru kulturalnego, związkiem o innym składzie chemicznym... Nawet gdyby w niej przywrócono orła z koroną, jako symbol bez głębszego znaczenia, bo już odcięty od pnia historii”. Niestety, sprawdziło się. Inny z emigracyjnych komentatorów, Jan Ulatowski, stwierdzał: „Wynarodowienie znacznie szybciej kradnie narodowi substancję niż tysiące poległych w szaleńczych walkach”. Zapewne PiS mógł poprowadzić kampanię wyborczą lepiej, wprowadzić w...
Robert Tekieli
Na kulturalnych stronach „Rzeczpospolitej” przełamywanie barier. Jan Peszek i Błażej Peszek w homoerotycznej scenie. Oswajanie z obrzydliwością. To obleśne zdjęcie może obejrzeć w gazecie nawet dziecko. Gratulacje dla Pawła Lisickiego. Na portalu informacyjnym zdjęcie włoskiego premiera w parlamencie. Trochę z góry, skosem. Na tym zdjęciu Burleskoni wygląda jak starzejąca się pacynka z namalowanymi mazakiem włosami na łysinie. I nawet skrajność żenady włoskiej lewicy nie tłumaczy obciachu idącego za tym człowiekiem, który nie potrafi pogodzić się z prawami natury. Ulotka szkoły, w której uczą się moje dzieci. „Trzydzieści lat temu 80 proc. wychowania dokonywało się w rodzinie, a tylko 20 proc. pochodziło z zewnątrz. Dziś proporcje te radykalnie się odwróciły. 80 proc. bodźców...
Jacek Kwieciński
Mobilizacja, a nie euforia W naszym miesięczniku piszę, że jak niemal nigdy rzeczywistość wręcz krzyczy o potrzebie, konieczności, niezbędności odsunięcia od władzy dziś panujących. Ale nie będzie łatwo. Myślę, że podkreślanie tego (prawdziwego) stanu rzeczy powinno mobilizować najbardziej. Ale trzeba być psychicznie przygotowanym na każde rozwiązanie. By w razie czego nie ulec nastrojowi beznadziei i zniechęcenia. Byłoby to zupełnie fatalne. Zwłaszcza że PiS nadal, jak najbardziej, będzie się „dorzynać”. Realistycznie Jak widać, nie rozpoczynam rubryki gromkim hasłem: „zwyciężymy”. To nie czarnowidztwo, ale na odwrót – wezwanie do wzmożonej aktywności, nie tylko osobistej. Pod koniec kampanii szanse zawsze stają się bardziej wyrównane. Ale wciąż jest bardzo pod górkę. Nie wiem,...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Tegoroczne spotkanie rozpoczęliśmy mszą św. w kościele farnym, odprawioną za Polaków pomordowanych przez UPA. W czasie kazania mówiłem m.in. o pamięci o ofiarach, w tym o zapomnianych przez Episkopat Polski kapłanach męczennikach zamordowanych na Kresach. Po nabożeństwie wyruszył pochód, który otwierała kompania honorowa z 5. Kresowego Dywizjonu w Lesznie i orkiestra górnicza z Lubina. Następnie szły liczne poczty sztandarowe, także szkolne i harcerskie (co bardzo cieszy). Całość uroczystości prowadził Leszek Rysak, historyk z IPN. Najbarwniejszym elementem pochodu byli jednak motocykliści z Rajdu Katyńskiego, którzy na trasie swojej pielgrzymki zatrzymują się na modlitwę w miejscu po Hucie Pieniackiej. W ten sposób podkreślają, że wbrew temu, co twierdzą niektórzy polscy politycy, nie...
Ryszard Czarnecki
Tak, z tą ciszą są kłopoty. Łatwo ją złamać bez żadnych konsekwencji prawnych, jeśli dysponując bazą adresów mailowych, wyśle się w przeddzień lub w dniu wyborów teksty promujące kandydata czy partię z komputera spoza Polski. Ale przecież można ową nieszczęsną ciszę wyborczą łamać całkowicie legalnie i bez jakiejkolwiek konsekwencji. Ot, choćby ustawiając przed lokalem wyborczym samochód, np. starego rzęcha z dyktą – plakatem wyborczym na dachu. To samo można zrobić porzucając takie auto przed supermarketem, zwyczajowym miejscem prawdziwych weekendowych pielgrzymek Polaków. To dopiero problem dla prawników. Jest złamanie ciszy wyborczej, czy też jej nie ma? Po numerach rejestracyjnych łatwo dojść do delikwenta, chyba że się auto pożyczyło na fałszywe papiery. Zakładamy jednak, że wszystko...
Piotr Lisiewicz
„Ekstremisty” ze stadionów zadedykowali Tuskowi nową ekstremistyczną pieśń: „Ta ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy”. W pakiecie z melodią z „Koziołka Matołka” oraz wierszem „Stoi na stacji lokomotywa”. Na takich tylko Putin! Lech Wałęsa hucznie obchodził urodziny. Wśród gości tradycyjnie pojawili się różni esbecy, intelektualiści, TW, artyści, Sławomir Nowak et consortes. Była też jedna postać warta zauważenia: Grzegorz Hajdarowicz, właściciel „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”.   Czego boją się zwykli ludzie w Polsce? Wielu boi się, że nie starczy im na opłacenie rachunków za prąd albo przedszkola dla dziecka. Inni, szczególnie starsi, boją się utraty pracy. Są też tacy, co boją się eksmisji. A czego wielkimi literami boi się celebryta Kuba Wojewódzki na okładce „Wprost...
Tomasz Terlikowski
Autorka z systematyką godną buldożera rozwala w pył wszystkie rzekome argumenty nowych (starych zresztą też) ateistów. A robi to z błyskotliwym humorem, lekką zgryźliwością i żelazną logiką. Zaczyna od „wolnej miłości”, czyli od argumentu, że dopiero nowy ateizm wyzwolić ma biednych zakutych w kajdany nakazów i zakazów religijnych chrześcijan, a także całe społeczeństwa i umożliwić im szczęśliwe życie. Narratorka (a jest nią świeżo nawrócona na ateizm A F Christian – celowo bez kropek, by można to była z angielska przeczytać jako a former christian, czyli była chrześcijanka – która próbuje wzmocnić argumentację przeciwników wiary) pokazuje, że cel, jaki stawiają sobie nowi ateiści, już dawno został osiągnięty. W uniwersyteckich kampusach wstrzemięźliwość seksualna jest jedną z ostatnich...
Wojciech Wencel
Dzisiejsza władza postępuje podobnie jak rosyjscy zaborcy: walczy z krzyżem, zniczami i innymi znakami pamięci. Jedynie rodziny smoleńskich ofiar, oczywiście po okazaniu stosownego zaświadczenia, mają prawo wracać do tematu tragedii. Przy każdej okazji daje się im jednak odczuć, że są namolnymi petentami, którzy wiecznie czegoś chcą. Najpewniej pieniędzy, bo przecież prawda w dzisiejszej Polsce nie istnieje. Zresztą niektórzy funkcjonariusze systemu, jak Kazimierz Kutz, nawet wobec najbliższych ofiar kwestionują prawo do noszenia żałoby. Publiczne pojawianie się „w czerniach” kojarzą z „manierami Mao Tse-tunga”. Ale postawa systemowych polityków to tylko czubek góry lodowej, konsekwencja postmodernistycznej rewolucji, która dokonała się w kulturze, głównie poprzez media. W filmie „...
Antoni Łepkowski
Każdy z nas usiłuje zrozumieć rzeczywistość głównie poprzez analizę mechanizmów, owocujących widzialnymi skutkami. Na ogół metoda ta nie zawodzi, ale ze wstydem, bom maturę zdawał w najlepszym polskim liceum o profilu stricte matematycznym, przyznam, że mechanizmy programowania i komputerowego software są mi kompletnie obce. Podobnie jest z rzeczywistością polityczną w Polsce. Przyjmuję to, co widzę, jako efekt, ale jak doszło do tego, że efekt ów mógł powstać, już nie wiem. W jaki sposób spory liczebnie, najnormalniejszy na świecie naród mógł wygenerować ekipę rządową, która konsekwentnie wdrożyła program PRL w nowej wersji A.D. 2011, nie jestem w stanie pojąć. Z licznych narzędzi tego programu wybiorę kilka. Są one doskonałym przykładem aplikacji zastosowanych przez programistów PO....
Rafał Ziemkiewicz
Pewnie to Państwa zaskoczy, ale generalnie kremlowska średnia wieku autorytetów zaangażowanych w popieranie PO i tak jest nieco niższa, niż gdy komitet ten popierał „Władysława Komorowskiego”. Do pani Holland, Olechowskiego, Cywińskiej, Fibaka i innych dołączył bowiem serialowy aktor Karolak, znany głównie z braku zęba na przodzie i z roli przerośniętego głupka, który mimo czterdziechy na karku rozpaczliwie usiłuje nie wydorośleć. Muszę powiedzieć, że nie tyle jako Karolak, ile właśnie jako grana przez niego w serialu postać ten facet jest tam jak najbardziej na miejscu. Innym modelowym przykładem wiecznego niedorostka, jak to piszą w tabloidach: „Kubą Wojewódzkim (48 l.)”, tworzą doskonałe tło dla polityka – notorycznego trampkarza, dla którego istnieje tylko imidż i piar, i który...

Pages