Sebastian Reńca

We wtorek wieczorem, 9 lutego 1982 r., budynek Sądu Wojewódzkiego w Katowicach pełen był ludzi. Gdy pojawili się sędziowie: przewodniczący kpt. Antoni Kapłon, mjr Maciej Harlender i kpt. Janusz Lipka, tłum przywitał ich… oklaskami. Nieco wcześniej publiczność biła brawo, kiedy ogłaszano wyroki na sali rozpraw. Do sędziego Kapłona podbiegła młoda kobieta i ucałowała go w policzek. Był ósmy tydzień stanu wojennego i właśnie zakończyła się rozprawa przeciwko górnikom z kopalni „Wujek”. Scena wymowna, przecież właśnie Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej skazał czterech przywódców strajku w kopalni „Wujek” na kary od 3 do 4 lat więzienia, cztery osoby uniewinniono, a postępowanie wobec jednego górnika zostało umorzone. Najwyższy wyrok usłyszał Stanisław Płatek...
Łysiak potrafi „łotrzykowską” prozę zamienić w arcydzieło, miejscami w prozę pisaną poezją. Taka właśnie jest jego najnowsza powieść pt. „Żołnierz”. Celem tytułowego żołnierza, byłego legionisty, jest zemsta. Przedstawia się kumplowi jako Paul, „bo brzmi jak »Pole«. Całą rodziną wyjechaliśmy z Polski na Zachód, gdy miałem kilkanaście lat”. Paul spowiada się na początku 17. rozdziału: „Dawniej wystrzegałem się okrucieństwa, a teraz zacząłem go pragnąć niczym uśmierzającego złość i ból narkotyku”. Bandyci z albańskiego gangu, chcąc sprzątnąć innego gangstera – „Hiszpana”, zastrzelili jego ochroniarza Huberta, a prywatnie brata ekslegionisty. Na drodze prowadzącej do zemsty na Albańczykach w paradę wchodzą byłemu żołnierzowi Legii Cudzoziemskiej inni, których Paul pozbawia życia na...
27 stycznia 1982 r. w nocy milicyjny samochód, który od ponad miesiąca stał przy bramie wjazdowej do kopalni „Wujek”, odjechał. Chwilę później pojawiło się tam trzech mężczyzn. Podeszli do krzyża ustawionego przez górników 16 grudnia 1981 r. w miejscu, w którym czołg staranował ogrodzenie i otworzył przejście zomowcom na plac przed kotłownią. Załadowali go do auta i odjechali. Wkrótce patrol wrócił na swoje miejsce. Skradzionego krzyża nigdy nie odnaleziono. O tym, że ktoś sprofanował i skradł krzyż, pierwsi dowiedzieli się ci, którzy skończyli nocną szychtę. Na rannej zmianie podjęto decyzję, że jeżeli krzyż nie stanie na swoim miejscu, to załoga „Wujka” zastrajkuje. Władza ugięła się i zezwoliła górnikom na wykonanie nowego krzyża. Ten drugi krzyż był o wiele grubszy, bo powstał z...
Ciszę wrześniowej nocy rozorał huk wybuchów. Ciemność iluminowały reflektory samochodów, w świetle których wszystko było widoczne jak na dłoni. Pierwszego człowieka, który wyskakiwał przez okno, przeszyła seria z pepeszy. Do środka budynku wrzucono kilka granatów. Tych, którzy jeszcze żyli, likwidowano katyńskim sposobem. Strzałem w potylicę nad trzymetrowym dołem. Prawdopodobnie tak wyglądała zbrodnia na żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych ze zgrupowania kapitana Henryka Flamego „Bartka”. Ubecka akcja przeprowadzona została między 1 a 26 września 1946 r. W tym czasie zamordowano 170–200 żołnierzy. Większości ciał do dzisiaj nie odnaleziono. Leżą zakopani w zbiorowych jamach śmierci, gdzieś w leśnych ostępach, a niektórzy z nich – jak wskazuje Bogdan Ścibut, dyrektor generalny MON i...
W czerwcu 1976 r. dzielna władza, zawsze bliska ludu pracującego miast i wsi, w trosce o samopoczucie i sprawność fizyczną robotników z Radomia i Ursusa, zafundowała im ścieżki zdrowia. Numerem popisowym był masaż gumową pałką w inhalacyjnych oparach gazu łzawiącego. Niewdzięcznicy – przede wszystkim „podpici chuligani i rozhisteryzowane kobiety” – zamiast dziękować „pielęgniarzom”, pluli na nich i na partię. Nic dziwnego, że aktyw się zdenerwował i zwołał wielki wiec w Katowicach, mateczniku swego pierwszego sekretarza. „Partia, Gierek!!!” Robotnicy, przedstawiciele wielkoprzemysłowej klasy, ludzie nauki i techniki, młodzież, zrównoważone kobiety wychowujące młode pokolenie, członkowie PZPR, ZSL, SD, oni wszyscy przyszli na wiec „spontanicznie” i z autentyczną złością na...
Na plac przed kotłownią kopalni „Wujek” spadł grad petard i gazów, w ciągu kilku chwil zrobiło się ciemno od dymu. Górnicy próbowali odrzucać petardy i pojemniki z gazem. Następnie do akcji wprowadzono armatki wodne. Silne strumienie wody uderzyły w strajkujących. Do ataku ruszyli zomowcy… „Było ciemno, do tego piekły nas oczy, człowiek nie widział strumieni wody. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to rzucać kamieniami” – wspominał Franciszek Pomichowski. Gdy wiatr rozwiał z placu chmurę dymu, Stanisław Płatek dostrzegł leżącego na ziemi górnika. Od razu pomyślał, że trzeba go odciągnąć za róg kotłowni. Gdy górnik podbiegł do nieprzytomnego kolegi, poczuł szarpnięcie za ramię. W pierwszej chwili pomyślał, że uderzyła go petarda, wystrzelona przez któregoś z zomowców pacyfikujących strajk. „...