Sebastian Reńca

Ciszę wrześniowej nocy rozorał huk wybuchów. Ciemność iluminowały reflektory samochodów, w świetle których wszystko było widoczne jak na dłoni. Pierwszego człowieka, który wyskakiwał przez okno, przeszyła seria z pepeszy. Do środka budynku wrzucono kilka granatów. Tych, którzy jeszcze żyli, likwidowano katyńskim sposobem. Strzałem w potylicę nad trzymetrowym dołem. Prawdopodobnie tak wyglądała zbrodnia na żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych ze zgrupowania kapitana Henryka Flamego „Bartka”. Ubecka akcja przeprowadzona została między 1 a 26 września 1946 r. W tym czasie zamordowano 170–200 żołnierzy. Większości ciał do dzisiaj nie odnaleziono. Leżą zakopani w zbiorowych jamach śmierci, gdzieś w leśnych ostępach, a niektórzy z nich – jak wskazuje Bogdan Ścibut, dyrektor generalny MON i...
W czerwcu 1976 r. dzielna władza, zawsze bliska ludu pracującego miast i wsi, w trosce o samopoczucie i sprawność fizyczną robotników z Radomia i Ursusa, zafundowała im ścieżki zdrowia. Numerem popisowym był masaż gumową pałką w inhalacyjnych oparach gazu łzawiącego. Niewdzięcznicy – przede wszystkim „podpici chuligani i rozhisteryzowane kobiety” – zamiast dziękować „pielęgniarzom”, pluli na nich i na partię. Nic dziwnego, że aktyw się zdenerwował i zwołał wielki wiec w Katowicach, mateczniku swego pierwszego sekretarza. „Partia, Gierek!!!” Robotnicy, przedstawiciele wielkoprzemysłowej klasy, ludzie nauki i techniki, młodzież, zrównoważone kobiety wychowujące młode pokolenie, członkowie PZPR, ZSL, SD, oni wszyscy przyszli na wiec „spontanicznie” i z autentyczną złością na...
Na plac przed kotłownią kopalni „Wujek” spadł grad petard i gazów, w ciągu kilku chwil zrobiło się ciemno od dymu. Górnicy próbowali odrzucać petardy i pojemniki z gazem. Następnie do akcji wprowadzono armatki wodne. Silne strumienie wody uderzyły w strajkujących. Do ataku ruszyli zomowcy… „Było ciemno, do tego piekły nas oczy, człowiek nie widział strumieni wody. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to rzucać kamieniami” – wspominał Franciszek Pomichowski. Gdy wiatr rozwiał z placu chmurę dymu, Stanisław Płatek dostrzegł leżącego na ziemi górnika. Od razu pomyślał, że trzeba go odciągnąć za róg kotłowni. Gdy górnik podbiegł do nieprzytomnego kolegi, poczuł szarpnięcie za ramię. W pierwszej chwili pomyślał, że uderzyła go petarda, wystrzelona przez któregoś z zomowców pacyfikujących strajk. „...