Robert Kilen

Przypuszczam, że wielu czytelników przegląda ten numer „GP”, będąc już na urlopie. Mój przyjaciel, największy znany mi fan historii, Tomasz Łysiak, z pewnością wybierze się w czasie dni wolnych do swoich ulubionych Włoch. Muszę przyznać, że trochę mi go żal. Co prawda Tomek mówi po włosku, potrafi bezbłędnie zamówić pizzę. Nie myli focacci z piadiną. A espresso pija tylko podwójne. Na dodatek wie, ile bramek w tym sezonie strzelili piłkarze Juventusu Turyn. We Włoszech musi czuć się jednak odrobinę wyobcowany, bo nie ma szans na to, żeby przy wzroście 191 cm zmieścił się do oryginalnego Fiata 500. Piszę o tym samochodzie, bo dokładnie 60 lat temu, na początku lipca 1957 r. w Turynie, odbyła się jego premiera. Pięćsetka jest arcyważnym samochodem dla Italii. To dzięki niej Włosi...
Koniec roku szkolnego, początek wakacji. Ruszyły już rodzinne kawalkady nad morze, jeziora, wielu rodziców odwiozło dzieci do dziadków na działki. Ja też ruszyłem w ostatni weekend w Polskę, ale do pracy. Wraz z żoną prowadzimy po raz kolejny trasę koncertową „Lata z radiem”. Muszę powiedzieć, że żałuję, iż w czasie tych wojaży nie będziemy przemierzali kraju samochodem, który właśnie testowałem. Poczułem się w nim jak pilot samolotu. Siadając na miejscu kierowcy i dotykając dźwigni zmiany biegów wyglądającej jak wolant, ma się ochotę powiedzieć niczym kapitan statku powietrznego: „Włączyła się sygnalizacja, zapiąć pasy, za chwilę będziemy startować, wszystkie systemy sprawdzone”. A jest ich na pokładzie co niemiara. System kół skrętnych 4 Control powoduje większą zwrotność renault....
Dla młodego miłośnika motoryzacji namiastki emocji, które odczuwa się prowadząc samochód, może dostarczyć gra komputerowa „Need For Speed”. Młodziakowi dzierżącemu w dłoni pada wydaje się, że czuje idealny rozkład masy w BMW M3, moc wyrywającą asfalt z jezdni, gdy prowadzi Chevroleta Camaro, lekkość Mazdy MX 5, precyzję Porsche 911 i finezję Ferrari 458 Italia. Czas jednak płynie. Młodzieniec dorasta i joystick konsoli do gier zamienia na kierownicę własnego samochodu. Mam wrażenie, że projektanci KIA tworząc model RIO chcieli uczynić to przejście jak najmniej stresującym. Dlatego deska rozdzielcza w centralnej części nowej RIO przypomina pada znanego z konsoli video. Na tym niestety całe podobieństwo się kończy. Jazda RIO w niczym nie przypomina oswajania supersamochodów z gry „Need...
Ostatni weekend spędziłem na działce w lesie. Ptaki śpiewały, drzewa szumiały, a słońce grzało. Zresztą nie tylko ono. Grzał się też grill. Rodzinny błogi spokój, czasami zakłócany przez jakiegoś bzyczącego komara. W tych „pięknych okolicznościach przyrody” doskonale prezentuje się samochód, którym jeździłem, czyli Ford Kuga. Hatchbacki pokroju Seata Leona czy Opla Astry nie wyglądają tak dobrze, kurząc się na leśnych duktach. Specjaliści od reklamy zadbali o to, żeby takie miejsca kojarzyły się z SUV-ami. Zresztą to nie tylko zasługa marketingowców, ale i konstruktorów tego typu aut. Zwiększony prześwit i opcjonalny napęd na cztery koła pomagają Kudze w dotarciu na działkę w lesie czy do domku nad jeziorem. Teraz specjaliści z Forda odświeżyli ten model, dzięki czemu jest ładniejszy...
„A imię jego czterdzieści i cztery” – pisał Adam Mickiewicz. To jeden z najbardziej tajemniczych cytatów z naszej literatury. Miał dotyczyć kogoś, kto przyjdzie i podźwignie nasz naród. Dokładnie 44 lata temu zmontowano w Polsce pierwszego Fiata 126p, samochód, który podźwignął naszą motoryzację. Być może nie wypada przytaczać słów wieszcza w kontekście produktu PRL-owskiej licencji motoryzacyjnej. Lecz Fiat 126p faktycznie zapoczątkował nową erę w historii Polski. Co było wcześniej? Nieliczne przestarzałe Warszawy, dwusuwowe Syreny i drogie fiaty 125p. To dopiero 126p zmotoryzował Polskę tą samą metodą, którą wcześniej zastosowali Włosi, produkując mały, tani samochodzik Fiat 500. „Maluch” zresztą niewiele różni się od wspomnianej „pięćsetki”. Właściwie inna jest jedynie karoseria....
W zeszłym tygodniu jeździłem Skodą Kodiaq, z której przesiadłem się do Audi Q5. Niektórzy upatrują w Kodiaqu konkurenta Q5. Nawet u jednego z warszawskich dilerów Audi sprzedawca powiedział mi, że są klienci, którzy zastanawiają się, czy nie przesiąść się do Skody. Moja mama mówi w takich sytuacjach: chyba Bóg cię opuścił. To tak jakby na koncercie orkiestry wykonującej z pasją, a na dodatek w doskonałej akustycznie auli koncertowej, V symfonię Beethovena stwierdzić, że podobnie głośno jest na koncercie disco polo. Faux Paux! Nie ta estetyka, nie ta wrażliwość i nie ta klasa. Bez urazy dla Zenka i Skody. Audi stworzyło samochód, który w dzisiejszych warunkach można by nazwać idealnym. Za kilka lat, a może nawet miesięcy, bo przecież na jesieni, mamy salon samochodowy we Frankfurcie,...
Tydzień temu przemierzałem południe Włoch. W tej podróży przez setki kilometrów autostradą Adriatica, wąskimi uliczkami kamiennych miasteczek i krętymi górskimi drogami towarzyszył mi... No, czym mogłem jeździć po słonecznej Italli? Oczywiste odpowiedzi to: czerwone Ferrari, żółte Lamborghini lub uroczy Fiat 500. Żadna z nich nie jest prawidłowa, bo przez całą podróż prowadziłem… tramwaj. Koszmar z dzieciństwa. Już jak jeździłem z mamą do przedszkola, mając do wyboru tramwaj lub autobus, zawsze wybierałem to drugie. Pełnię szczęścia osiągałem wtedy, gdy trafiłem na starego, śmierdzącego olejem napędowym „ogórka”, w którym można było się oprzeć o pokrywę silnia i być blisko kierowcy oraz jego monstrualnej kierownicy. Tramwaje mnie drażniły. Dźwięk wydawany przy przyśpieszaniu sprawiał,...
Niektórzy pamiętają takie sytuacje ze szkoły podstawowej, kiedy to klasowa oferma wraca po wakacjach i… wzbudza podziw płci przeciwnej. Kiedyś był niski i pryszczaty, dziś jest super. Tak właśnie się stało z Peugeotem 3008. Jeszcze rok temu nikt nie traktował go poważnie. Dziś model 3008 to zupełnie inne auto. Pełne interesujących smaczków stylistycznych. A na dodatek dobrze jeździ. Właściwie tu mógłbym skończyć ten tekst, aby nie narazić się na posądzenie o kryptoreklamę. Lecz naprawdę trudno się przyczepić do czegoś w obecnej generacji Peugeota 3008. Można zachwycać się jedynie, jak harmonijnie dach przechodzi w tylny spojler, jak zadziornie reflektory wgryzają się w maskę czy też jak tylne światła kontrastują z ciemną okładziną klapy bagażnika. A w środku jest jeszcze lepiej. Kokpit...
Każdemu zdarzyło się w życiu spotkać kogoś, kto traci przy bliższym poznaniu. Załóżmy, że umawiamy się z wystrzałową dziewczyną o długich nogach, nieskazitelnej cerze, łopoczących na wietrze rzęsach i hipnotyzującym spojrzeniu. Kolegom z zazdrości szczęka opada na podłogę. A tymczasem na randce okazuje się, że nogi nie są aż tak długie, tylko ulegliśmy złudzeniu dzięki wysokim obcasom. Doskonała cera to zasługa maskującego fluidu. Rzęsy są przyklejone, a zabójcze spojrzenie to wynik odpowiedniego użycia cieni do powiek. Tak samo jest w przypadku mężczyzn. Ile razy, drogie panie, wydawało wam się, że facet tajemniczo milczy, a potem okazywało się, że nic nie mówi, bo nie ma nic do powiedzenia, albo, jeszcze gorzej, ma braki w uzębieniu? Podobnie jest z Citroenem C3. Na pierwszy rzut oka...
Niedawno wybrałem się z żoną nad Bałtyk. Uwielbiamy wyrwać się z zatłoczonego miasta, w samotności pospacerować brzegiem morza, zjeść świeżą rybkę w barze przy plaży, patrząc na fale. Tylko my, szum morza, skrzek mew i... oczywiście skwierczenie smażonej ryby. Niestety tym razem nie byliśmy sami. Po sztormie zaroiło się od poszukiwaczy bursztynów. Sami nawet się wciągnęliśmy w zbieranie i muszę przyznać, że pod koniec dnia mieliśmy już całkiem pokaźną kolekcję, wartą, jak powiedział nam lokalny znawca tematu, około 5 złotych. Nawet nie liczyłem, ile lat musiałbym zbierać bursztyny, żeby wymienić je na BMW X6, którym pojechałem nad morze. Czy jest on wart swojej ceny? Bardzo się stara. Skórzana tapicerka, miękka jak pupka niemowlaka, świetny system audio, który wiernie odtworzy nawet...
Tuż przed Wielkanocą byłem w Ziemi Świętej. Ponieważ tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć, nawet nie będę próbował wyjaśniać fenomenu mariażu trzech kultur, które w Izraelu współistnieją. Nie będę krytykował mnichów grecko-prawosławnych, którzy poganiają ludzi przed Grobem Pańskim. Nie będę pisał też o Arabach, którzy w miejscu Drogi Krzyżowej umieścili stragany i handlują dosłownie wszystkim, co mogłoby zainteresować turystów. Mówię nie tylko o srebrnych krzyżykach, różańcach z alabastru czy szopkach z drzewa oliwnego, ale także o bieliźnie, orientalnych przyprawach czy kosmetykach z minerałami z Morza Martwego. Ten społeczno-obyczajowy miszmasz przywodzi mi na myśl samochód, którym zdarzyło mi się podróżować po Izrealu i Autonomii Palestyńskiej. Mitsubishi Pajero, auto do...
Ludzie tyją podobno w zastraszającym tempie. Czytałem niedawno, że polska młodzież jest coraz grubsza i prześcignęła w tej dziedzinie rówieśników z wielu krajów europejskich. W radiu słyszałem natomiast, że Francuzi opracowali na nowo zalecenia dietetyczne, w których radzą, co należy jeść i pić, żeby być zdrowym i szczupłym. Podobno dozwolone są jedynie woda i wyciskane soki bez cukru. Żadnych napojów gazowanych. Rzeczywiście porównując filmy lub zdjęcia sprzed lat z dzisiejszymi, na pierwszy rzut oka widać, że ludzie kiedyś byli bardziej proporcjonalni. Ta eksplozja otyłości dotyka także samochody. Weźmy na przykład zgrabną „pięćsetkę”. Filigranowa, szczuplutka, ze zgrabnym kuperkiem. I całkiem żwawa, mimo niewielkich silników. Ale Włosi z Fiata, zgodnie ze światowym trendem,...
Koleżanka Dominika nie zna się na samochodach, ale potrafi wyrazić swoją opinię. Ostatnio powiedziała mi, że jej znajomy kupił auto niewarte pieniędzy, które za nie zapłacił. W zeszłym tygodniu spędziłem kilka chwil w towarzystwie nowej generacji Hyundaia i30. Taki koreański Golf. To stwierdzenie brzmi jak nobilitacja, bo przecież Golf to solidność wykonania, nowoczesne rozwiązania techniczne i legenda motoryzacji. I30 wcale mu nie ustępuje pod względem tych dwóch cech. Legendą być jeszcze nie może. Ale stał się już autem, z którego będą zadowoleni pracownicy korporacji manifestujący luz w różowej koszuli do garnituru w tzw. casual friday. Mówiąc prościej, Hyundai zadowoli wszystkich, którzy nie oczekują oryginalności, stylu i polotu. I30 stał się tak samo zachowawczy, czytaj...
Gdy stanąłem nim przed domem i wysiadłem, choć bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że się z niego wygramoliłem, zobaczyłem, jak dwaj chłopcy podbiegli z pobliskiego boiska do siatki ogrodzeniowej, żeby zobaczyć, co to za cudo podjechało. Podwójna centralna rura wydechowa, dwa spojlery, czarne alufelgi, elementy zderzaków o fakturze plastra miodu, przyciemniane szyby i, przede wszystkim, sportowy, czerwony kolor. Ferrari? Nie. To nowa Honda Civic sprawiła, że małoletni fani motoryzacji wpatrywali się weń z zapartym tchem jak w obrazek. Ja zresztą także. Po minucie jednak przyszło otrzeźwienie. Przecież ten samochód jest okropny, by nie rzec – wulgarny. Tylko patrzeć, jak będą nim jeździć osobnicy lubiący uszczęśliwiać wszystkich wokół basowym dudnieniem techno, rozlegającym się z...
Mój dziadek miał las. Czasami brał siekierę i wycinał chore drzewa. Był niczym drwal. Ale brody nie miał, w odróżnieniu od współczesnych „drwali”, którzy szczycą się zarostem. Pamiętam, jak jedliśmy z dziadkiem z jednej miski okraszone ziemniaki... Obecni „drwale” też lubią dobrze zjeść. Najczęściej quesadillę ze szpinakiem na bukiecie z jarmużu. Popijają to waniliowym latte z podwójnym mlekiem sojowym w modnej kawiarni. Dziadek mawiał, że po dobrym jedzeniu człowiek ma siłę i może pracować. Współczesny „drwal” najedzony też ma siłę, by udać się najpierw na trening aerobowy, a potem do zakładu „Hanna-Barbera” po maseczkę aloesową na brodę. Świat się zmienia. Dawniej ludzie byli twardsi. Podobnie jak samochody. Takie refleksje przyszły mi do głowy, gdy jeździłem nową generacją Suzuki...
Czym się różni mężczyzna od kobiety? Mężczyzna analizuje. Bierze pod uwagę wszystkie dane, sprawdza i porównuje. Doskonale wie, że BMW 430i przyśpiesza w 5,9 sekund do setki. Ale gdyby dołożyć ośmiobiegową skrzynię automatyczną, urwalibyśmy jeszcze jedną dziesiątą sekundy. Audi A5 2.0 TFSI ma dokładnie tyle samo koni mechanicznych, czyli 252. Osiągi podobne. Tak samo jak wymiary. Co prawda rozstaw osi w Audi jest nieco mniejszy – 2764 mm, w BMW serii 4 to 2812 mm. Ale ogólnie Audi jest o 2 mm dłuższe. Z drugiej strony jednak BMW jest trochę szersze. Jeśli chodzi o cenę, też ten sam pułap. Wysoki. Jeszcze nie najwyższy, ale taki, żeby móc pokazać się w towarzystwie z miną wyrażającą satysfakcję pomieszaną z nonszalancją i lekkim lekceważeniem w stosunku do kolegów mających ledwie Ople...
Właściwie ta walka jest z góry przegrana. Honda HR-V nie ma szans z Toyotą C-HR. Na dodatek nikt trzeci na tej bitwie nie skorzysta. Toyota przedstawiła samochód rewolucyjny stylistycznie i futurystyczny na tyle, że nie zestarzeje się jeszcze przez wiele lat, i dokonała czegoś niesamowitego. Ten samochód powoduje, że kobiety rozchylają usta, odgarniają włosy i uśmiechają się zalotnie. Model toyoty nie jest „specjalnie wysoki” ani „za bardzo umięśniony”. Ale jakże zbudowany! Ma tak pięknie wyrzeźbione „ciało”, że wywołuje przyśpieszone bicie serca i właściwie tylko w takim znaczeniu można użyć słowa „przyśpieszone”, bo w rzeczywistości C-HR nie przyśpiesza za dobrze. Muszę powiedzieć, że żal mi Hondy. HR-V to dobry samochód, który mógłby także zawładnąć damskimi sercami, ale jest za...
Współczesne samochody są jak pizza. Nazywają się inaczej: capriciosa, neapolitana czy funghi, ale główne składniki są te same. Identyczne ciasto, ten sam sos i ser. Różnice są drobne. Na jednej więcej szynki, na innej nie ma grzybów albo są dodatkowe kapary. Podobnie jest z samochodami. Te najistotniejsze elementy w ramach jednego koncernu są takie same. Płyta podłogowa, silniki, zawieszenie są wspólne dla wielu modeli. To producenci decydują, który będzie odrobinę większy lub będzie mógł się pochwalić szlachetniejszym wnętrzem. Do niektórych można zamówić także dodatkowe cztery sery. Wtedy nazywa się quattro stagioni, przepraszam, oczywiście quattro lub 4motion. Wybierając pizzę, kierujemy się smakiem. Podobnie jest z samochodami. Volskwagen Tiguan, Skoda Kodiaq, Seat Ateca, a nawet...
Z racji zewnętrznych uwarunkowań politycznych Polska nie mogła wystartować w wyścigu motoryzacyjnym na początku dwudziestego stulecia, mimo że już cztery lata po odzyskaniu niepodległości mieliśmy konstrukcje samochodów rywalizujące, a nawet – jak twierdzą niektórzy – przewyższające to, co proponowały niektóre firmy zachodniej Europy Zawdzięczaliśmy je zdolnym inżynierom, wśród których jednego można nazwać bez cienia przesady genialnym konstruktorem i wizjonerem. Mowa o Tadeuszu Tańskim, który zaprojektował jeden z najbardziej nowatorskich samochodów tamtych czasów. Niestety, często bywa tak, że nie wygrywa lepszy. Powszechna jest dziś opinia, że polski przemysł motoryzacyjny nie istnieje. Nie jest to jednak wynik zaniedbań ostatnich 25 lat, lecz bezwzględnej walki, a niekiedy...

Pages