Andrzej Zybertowicz

Andrzej Zybertowicz
Too big to fail Zatem gdy w tarapatach – nawet kompletnie ze swojej winy – znajduje się dostatecznie duża organizacja, wtedy elita polityczna, w dobrze pojętym własnym interesie, pomaga. Pomaga ze środków publicznych. Chory organizm nie upada, trwa dalej, często nieleczony, dlatego właśnie, iż jest gigantycznie rozrośnięty. Ta właśnie formuła – zbyt duży, by upadł – przypomniała mi się w ostatni poniedziałek, gdy nastąpiła kolejna odsłona lustracji b. prezydenta RP Lecha Wałęsy. Od dawna wiadomo, iż nie idzie tylko o niego. I nie o niego przede wszystkim. Jak powiedział mój „gazetopolski” współautor, Krzysztof Wyszkowski: „To kłamstwo leży u podstaw III RP. Los zbyt wielu potężnych osób i całych środowisk zależy od tego, czy zostanie utrzymane”. Kolejne osiągnięcie Ewy Kopacz...
Andrzej Zybertowicz
I tu zobaczyłem błąd diagnostyczny często występujący w obozie niepodległościowym. Złe rozpoznanie punktu ciężkości działania patriotycznego. Tymczasem obecnie głównym problemem, czyli polem zmagań, są nasze słabości, brak zdolności organizacyjnych i komunikacyjnych. To dzięki naszym słabościom ten tak niewydolny – nawet dla swoich zwolenników – reżim trwa. A zatem jedno z pól autodiagnozy brzmi: Źle pojmujemy władzę Dlaczego źle, na czym to polega i skąd się wzięła taka diagnoza? Gdy mój „Pociąg do Polski” przystaje w różnych miejscach kraju, pytam ludzi na sali: „kto z państwa chciałby mieć władzę?”, „kto z państwa chciałby rządzić Polską?”. Zazwyczaj podnosi się niewiele rąk; często żadna. Publiczne powiadomienie, że ktoś zamierza się wybrać w podróż po władzę,...
Andrzej Zybertowicz
Państwo bez narodu Mamy państwo bez narodu, gdyż elity władające obecnie kluczowymi ogniwami władzy nie są de facto kontrolowane przez zintegrowaną kulturowo i organizacyjnie wspólnotę polityczną. Elity te nie podlegają nadzorowi ze strony instytucji, formalnych i nieformalnych, pomagających społeczeństwu rozumieć, jak działa maszyneria państwa, i skutecznie oddziaływać na nią. Nie są kontrolowane, gdyż w Polsce dojrzałej wspólnoty narodowej po prostu nie ma. Po serii katastrof cywilizacyjnych – zabory, wojny światowe, okupacja hitlerowska, komunizm sowiecki – Polacy jako naród nie zdążyli jeszcze się odrodzić, a już stanęli w obliczu nowych wyzwań dla swojej suwerenności. Mam na myśli wejście do NATO, Unii Europejskiej, procesy globalizacji, ciśnienie kultury konsumpcyjnej. W...
Andrzej Zybertowicz
Kod władzy: chleb i igrzyska Dobrze rozumieli to starożytni Rzymianie, którzy wiedzieli, że władcy potrafiący dać ludowi i chleb, i igrzyska, mogą spokojnie cieszyć się radościami, jakie przynosi rządzenie. Zwróćmy uwagę, że owe rzymskie, oryginalne igrzyska, polegające np. na obserwacji krwawej walki gladiatorów, o wiele bardziej przypominały dzisiejsze surfowanie w internecie niż oglądanie widowiska sportowego w telewizorze. Różnica leży w interaktywności. Jednostki stanowiące tłum zgromadzony w amfiteatrach nie tylko swoim zachowaniem wywierały wpływ na ogólną atmosferę zdarzenia – tak jest i dzisiaj na meczach. Tłum miał także prawo podpowiedzenia władcy, czy ranny w walce gladiator ma zostać dobity czy ocalony. Udział w rzymskich igrzyskach to nie tylko ekscytacja wypływająca z...
Andrzej Zybertowicz
Niedawno wybrałem następującą dewizę moich wpisywanek na Twitterze „Badam, na ile za pomocą narzędzi nauk społecznych można skontaktować się z rzeczywistością”. – Dziwne – usłyszałem od kogoś, kto powyższe słowa przeczytał. Przecież nie tylko w świecie akademickim dość powszechnie uważa się, że to właśnie podejście naukowe najbardziej przybliża do prawdy. Jednak jeszcze jako młodociany intelektualista dostrzegłem, że świat społeczny, zwłaszcza świat władzy i polityki, dość skutecznie się maskuje. Maskuje nie tylko przed ludem prostym, nie tylko przed ludem wykształconym, ale także przed ludem wyrafinowanym. Do tej ostatniej grupy należą bardzo mądrzy profesorowie uniwersyteccy – politolodzy, teoretycy prawa, socjologowie, ekonomiści. Rzecz jasna – nie wszyscy, ale zadziwiająco wielu....
Andrzej Zybertowicz
Paraliżujący system Analityk od samego początku związany z PO, b. funkcjonariusz UOP, Bartłomiej Sienkiewicz napisał: „Platforma Obywatelska zabiega o władzę (jej utrzymanie), będąc zakładnikiem systemu, który wykształcił się w Polsce. Partia ta objęła rządy, gdy system był już w pełni rozwinięty. I wyciągnęła z tego wnioski. Każda formacja polityczna, próbująca przełamać słabości państwa – przez reformy, próby zmian w prawie bądź w gospodarce – ponosiła klęskę i w końcu znikała ze sceny. Rządzić w Polsce oznacza piekielny wybór: albo wyrzec się ambicji trwania przy władzy i podjąć aktywne działania, z oczywistym finałem w postaci spektakularnej przegranej, albo trwać, niczego nie ruszając, bo poruszenie dowolnej cegiełki systemu obarczone jest ryzykiem zawalenia się całości (i...
Andrzej Zybertowicz
Jakie to warunki brzegowe? Po pierwsze, nie zadzieramy, a na ile się da – wchodzimy w układy z najsilniejszymi graczami. Rosja – nie „machamy szabelką”; z zamkniętymi oczami skaczemy do basenu pod nazwą „nowe otwarcie”. Niemcy – pamiętamy, kto ma najwięcej do powiedzenia przy rozdawaniu unijnej kasy. Wielkie firmy międzynarodowe – nie przyglądamy się bliżej, w jaki sposób prowadzą u nas interesy. Miejscowi oligarchowie – człowieka z zespołu biznesmena aktualnie najsilniejszego mianujemy szefem największej tajnej służby. Media – gdy osłabimy publiczne, prywatne będą jadły nam z ręki. Kadry – selekcjonujemy pod kątem lojalności (Ewa Kopacz na marszałka Sejmu) i sprawności wizerunkowej (Bartosz Arłukowicz na łono ekipy rządzącej). Finanse – w końcu to nie w Polsce wymyślono kreatywną...
Andrzej Zybertowicz
Ale po kolei. 22 października 1996 r. „Gazeta Wyborcza” publikuje wywiad z Krzysztofem Bondarykiem, który wtedy właśnie odszedł z Urzędu Ochrony Państwa, gdzie przez kilka lat kierował delegaturą w Białymstoku. Bondaryk mówi m.in.: „Zakładaliśmy, że nasz Urząd może być dla Rosjan przejrzysty. Rosjanie dzięki swoim starym kontaktom towarzyskim i aktywom operacyjnym mogli kontrolować większość operacji naszego kontrwywiadu. (...) UOP był obiektem wielu agresywnych akcji ze strony służb rosyjskich, ukraińskich, białoruskich. Nasza reakcja była najczęściej taka: nie prowokować bez potrzeby, tylko obserwować i uniemożliwiać działanie. Aby to było skuteczne, szczególnie kiedy nasz wywiad jest sparaliżowany, potrzebujemy wiedzy o tym, co tu się działo przez ostatnie 25 lat. Kim i czym KGB się...
Andrzej Zybertowicz
No, dobrze: „Rozpocząć współpracę z narodem”. Ale co to by znaczyło dziś dla rządu Platformy O. oraz partii Waldemara Pawlaka? Dla nich to byłoby coś nader ryzykownego. Dlaczego? Postawić na kogoś, to zarazem przeciwstawić się komuś innemu. Dla rządzących naszym krajem rozpocząć współpracę z narodem oznaczałoby w obecnej sytuacji wejść w liczne konflikty. Po pierwsze, konflikty z częścią elit UE. Po drugie, konflikty z niektórymi naszymi rodzimymi grupami interesów – niekiedy pasożytniczymi i oligarchicznymi. Rozpocząć współpracę z narodem, oznaczałoby też podjąć współpracę z PiS-owską opozycją (która przecież miałaby być zlikwidowana). Gen. Jaruzelski wybrał partnerów swojej współpracy: elity moskiewskie, elity innych demoludów, maszynerię tajnej policji i aparat partyjny. Wybrał...
Andrzej Zybertowicz
Tak, trafili Państwo – chodzi o Unię. Ale dlaczego akurat Unia nie pasuje w tym zbiorze? Nie, wcale nie dlatego, że UE z samej swej istoty jest niesłuszna. Powód jest inny. Państwo narodowe, demokracja, samorząd i wolny rynek to instytucje społeczne, które kształtowały się przez wieki – w znacznej mierze metodą prób i błędów. Ewoluowały długo do form, które okazały się żywotne, i żywotność tę potwierdziły przez kolejne wieki funkcjonowania. Państwo narodowe, demokracja, samorząd i rynek to konstrukcje kulturowe, które wykazały swoją historyczną wartość jako złożone sposoby koordynowania działań zbiorowych. Ale z taką konstrukcją jak dzisiejsza Unia, a zwłaszcza jej strefa euro, jest inaczej. Nie powstała ona w efekcie rozciągniętej w czasie serii procesów dostosowawczych, procesów,...
Andrzej Zybertowicz
Kondycję polskości obserwuję zarówno jako badacz, jak i uczestnik publicznej debaty, sporu politycznego, który toczy się we współczesnej Polsce. Ostatnio, od 7 września 2011 r. do 28 listopada, gdy piszę niniejszy tekst, odbyłem w Polsce, w różnych regionach kraju, ponad trzydzieści spotkań promujących moją najnowszą książkę „Pociąg do Polski. Polska do pociągu”. Bodaj czy nie większość uczestników tych spotkań – sporą część z nich organizowały kluby „Gazety Polskiej” – to właśnie „ludzie prości”. Ludzie z Polski prowincjonalnej, nawet jeśli usadowionej tylko kilkanaście kilometrów od wielkich miast. Ludzie o niewysokim, jeśli mierzyć formalnymi dokumentami, wykształceniu. Ludzie nierzadko skromnie ubrani, o spracowanych twarzach. Wreszcie ludzie często starzy. Ale zarazem ludzie, którzy...
Andrzej Zybertowicz
Posługując się instrumentami socjologicznymi, zająłem pewne stanowisko w debacie publicznej: stwierdziłem, że chociaż nikogo nie można winić za jego rodziców, to obywatele powinni mieć orientację, czy rządzą nami takie elity, które czują się ze swoim krajem i jego tradycją związane. Dodałem też, iż polskie nauki społeczne sprawę odziedziczenia wyróżnionej pozycji społecznej przez elity, zwłaszcza medialne, III RP niedostatecznie badają. Głębiej zrozumieć źródła tej sytuacji pomógł mi wpis prof. Wojciecha Sadurskiego: „A może zamiast zaglądać do rodowodów i badać PRL-owskie korzenie rodziców i krewnych znanych dziennikarzy III RP, lepiej przyjrzeć się bezpośrednio PRL-owskim korzeniom znanych publicystów (a nie ich tatusiom i mamusiom), dziś aktywnych, a którzy żyli jak pączki w maśle w...
Andrzej Zybertowicz
To naturalne, że rodzice starają się pomóc swoim dzieciom. Gdy rodzice należą do elit – pieniądza, mediów, władzy – starają się, by dzieci co najmniej zachowały ich wyróżnioną pozycję społeczną. Nepotyzm, klientelizm, kolesiostwo – zjawiska tego typu wynikają m.in. z troski rodziców o pozycję społeczną ich potomstwa i krewnych. Kształt każdego społeczeństwa w istotnej mierze jest wyznaczany przez jego elity. A kształt każdej elity przez jej rodzinne zakotwiczenie. Oznacza to m. in., że nie zrozumiemy niektórych problemów polskiego społeczeństwa, np. nie zrozumiemy dość daleko posuniętej dezintegracji naszego narodu, jeśli nie przyjrzymy się, z jakiego tła rodzinnego: kulturowego, politycznego, zawodowego, ideologicznego pochodzą przedstawiciele elit. Od razu dodam: nie przyjmuję tu...
Andrzej Zybertowicz
Czy wszystko z tego świata rozumiem? Czy wszystko wiem? Mądry jestem, ale nie aż tak. Czy choćby najlepiej wiem to, co trzeba wiedzieć? Też nie. Wiem, by tak rzec, tyle co każdy: swoje. Swoje wiem. Ale moje swoje, to nie takie zwykłe swoje. Jak np. tych pismaków-psiaków i ich czytaków-debilaków. Wiem, co wiedzieć trzeba. I nie wiem, jak nie trzeba. Czy taki gość jak ja, który wynajmuje mądrzejszych od siebie (np. tych ekono-profesorków-konsultantów), nie jest mądrzejszy od nich? Kto korzysta z ich rozumów? Oni? Nie, ja. My, oligarchowie. To dla nas ci geniusze piszą scenariusze, gotują warianty awaryjne, nawet te ryzykowne. I czytam: co mi tu na ten tydzień mądrale, eksperci, analitycy, wróżbici napisali? Napisali, że jak dobrze, to z Donkiem dobrze, ale jak niedobrze, to z nim...
Andrzej Zybertowicz
Chodzi o ludzi majętnych, których pieniądze zainwestowane w kampanię pomagają zjednać wielu wyborców jednogłosowych. A także o tych wyborców, którzy dysponują skutecznymi pudłami rezonansowymi. Pudłami, które potrafią zawładnąć wyobraźnią zbiorową i zamienić wielki, dudniący głos z telewizora w tysiące głosików przy urnach. Racjonalni politycy słuchają zatem głosu wyborców wielogłosowych i o nich troszczą się w pierwszej kolejności. Ich poparcie dostają w zamian za to, co mają do zaoferowania, gdy są przy władzy. To pierwsza pętla. Wielu polityków jest tak głęboko uzależnionych od wielogłosowych wyborców, że o małych głosikach kompletnie zapomina. Zwłaszcza gdy jednogłosikowcy są zdezorganizowani, przeto łatwi do manipulacji. By się wielogłosowym wyborcom odwdzięczyć, już zapętleni...
Andrzej Zybertowicz
Tymczasem, do diaska, nie trzeba czytać zachodnich podręczników z teorii polityki, by rozumieć, że polityka nie dzieje się w próżni, że to nie jest tylko przepychanka ludzi spoconych w pogoni za władzą. Że władza jest sprawowana w polu różnych, w tym dalekosiężnych interesów oraz że media komunikujące obywatelom (często tylko potencjalnym) przepychankowy obraz polityki same mają… No właśnie, co? To proste: interesy swoich właścicieli. Świat społeczny to gra, w której ludzie zazwyczaj zabiegają o swoje interesy. Jedni z nich mają znacznie większe niż inni umiejętności działań zespołowych, tworzą zatem skuteczne grupy interesów. Takimi grupami interesów są też firmy-podmioty otwarcie nastawione na zysk. Warunki osiągania zysku i jego skala w sporej mierze zależą od tego, co robią...
Andrzej Zybertowicz
Powodem tej interwencji ma być zapis w konstytucji, który zakazuje łączenia mandatów posła i senatora ze statusem sędziowskim lub prokuratorskim. W wymiarze prawnym punkt ciężkości sprawy leży w odróżnieniu dwóch typów prokuratorów: czynnych oraz w stanie spoczynku, czyli emerytowanych. Kłopot mamy taki, że w tej kwestii tych dwóch sytuacji zapisy prawne nie odróżniają. Ale znalazł się profesor konstytucjonalista, który twierdzi, iż prokurator w stanie spoczynku jest dalej prokuratorem i nie może prowadzić działalności publicznej. Na to – można dowiedzieć się w mediach – sami zainteresowani, Barski i Święczkowski, wskazują, iż prokuratorzy tacy jak oni, czyli emerytowani, nie wykonują jednak żadnych urzędowych zadań typowych dla prokuratorów. I nie można ich zatem traktować na równi np....
Andrzej Zybertowicz
Ale są także wyborcze plusy. Proszę spojrzeć na wynik Ruchu Palikota. Zawdzięczamy mu osłabienie środowisk postkomunistycznych. Wyjdzie to Polsce na dobre. Nie podważa tej tezy spostrzeżenie (być może trafne), iż środowisko, które poustawiało się wokół Janusza Palikota, pod wieloma względami ma poglądy bardziej lewackie niż ludzie SLD. Z socjologicznego punktu widzenia, z punktu widzenia gier interesów, istotne jest to, iż osłabienie wyborczego wyniku SLD oznacza mniej środków dla tej partii, mniej etatów w biurach poselskich, mniejsze odziaływanie w mediach, w administracji publicznej, także w policji i tajnych służbach. Koniec z aurą potęgi odziedziczonej z PRL. Nawet jeśli Ruch Palikota przejmie część aktywu SLD, to palikotowcy – ludzie w polityce nowi – będą chcieli, konkurując ze...
Andrzej Zybertowicz
Podejrzenia nie mają poważnych potwierdzeń, a prokuratorzy prowadzący sprawę zachowują się tak, jak gdyby – z jednej strony – wykonywali polecenia ludzi służb, z drugiej zaś ulegali politykom. W trakcie przesłuchania Sumlińskiego, tuż po jego zatrzymaniu, do prokuratorów dzwonią różne osoby pytające o przebieg przesłuchania, wśród nich Konstanty Miodowicz z PO, były szef kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa w latach 90. Z osobistej opowieści Sumlińskiego, z przytoczonych przez niego materiałów prasowych oraz dokumentów wynika, iż wśród osób, których działania doprowadziły do tej operacji, są: ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, szef kontrwywiadu Wojskowej Służby Wewnętrznej w czasie PRL, płk Aleksander L., b. żołnierz Wojskowych Służb Informacyjnych płk Leszek Tobiasz, poseł...
Andrzej Zybertowicz
A teraz konkret: 22 września 2011 r. na Twitterze dyskutuję z jednym ze znanych dziennikarzy, który pisze: „Palikot wejdzie do Sejmu dzięki wyborcom, a nie wywiadom”. Pytam, czy ów dziennikarz „radzi, by jego samego nie traktować poważnie”. Dostaję odpowiedź: „Radzę, by nie wierzyć w demiurgiczną moc spisku medialnego. Choć Pana pewnie nie przekonam”. Na to ćwierkam: „Ale może mnie Pan Redaktor przekonać, iż stać Pana na rzeczowe argumenty, a nie tylko na zużytą retorykę spiskowości”. Po chwili riposta: „Czy Pan mnie będzie rzeczowo przekonywał, że to media głosują w wyborach? Sorry jako człek mało lotny nie pojmuję Pańskiej logiki”. Zatem logikę swą objaśniając, piszę: „Nie słyszał Pan o wpływie efektu ekspozycji, rozpoznawalności, swojskości kandydatów na wynik wyborów? I o parciu na...
Andrzej Zybertowicz
Powtórkę z podobnej medialnej reakcji widać po opublikowaniu książki „Kulisy Platformy” (z Januszem Palikotem rozmawia Anna Wojciechowska). Palikot był ulubieńcem mediów agorowo-tvn-owych. To one go wykreowały. Z całą powagą analizowały każdy najgłupszy wyskok tego polityka. Napastliwe, nieważne, iż bezpodstawne, wypowiedzi Palikota o Lechu Kaczyńskim stawały się przedmiotem wielodniowych debat. Palikot nadal jest gościem wielu audycji. Ale nadal jest potrzebny jedynie jako wulgarny krytyk PiS, a nie współpracownik Tuska ukazujący kulisy działania jego rządu. Jego wypowiedzi nt. Tuska nie są przedmiotem żadnych dyskusji. Gdy 2 września br. na Twitterze Konrad Piasecki napisał: „Przeczytałem książkę Palikota. Ależ to magiel. Nie sądzę, by realnie zaszkodziła Tuskowi i Platformie”,...

Pages