Marcin Wolski

Marcin Wolski
Gdyby opowiadać cudzoziemcowi o naszym wymiarze sprawiedliwości, zdumiałby się bardzo. W Ameryce próba kneblowania ust dziennikarzom uznana byłaby za gwałt na pierwszej poprawce! A wykorzystywanie sali sądowej jako namiastki rzeczowej polemiki jest po prostu śmieszne. Tymczasem u nas sądy nie muszą liczyć się z konsekwencjami własnych werdyktów, coraz częstsze zasądzanie płatnych ogłoszeń w prywatnych mediach ma wszelkie znamiona linczu czy stalinowskiej konfiskaty mienia. Sądu nie interesuje, skąd skazany, w co najmniej problematycznej sprawie, ma wziąć owe setki tysięcy złotych, już nie na charytatywny cel, lecz na dofinansowanie zasobnych mediów. Osobiście uważam, że sprostowanie czy przeprosiny powinny ukazać się w tym samym miejscu, w którym dokonano zniewagi – bezpłatnie....
Marcin Wolski
A jeśli takie przedsięwzięcia podejmowane są od wewnątrz? „Biada ludom, co własne niweczą tradycje”. Podobna inicjatywa w starożytności kosztowała Chiny kilka stuleci regresu i zapewne na długo pozbawiła ten najludniejszy naród szans na objęcie światowej hegemonii. Przynajmniej do połowy XXI wieku. Pamięć bywa, i owszem, niewygodna, potrafi wypominać władcom nieprawe pochodzenie, jest wyrzutem sumienia dla ludów, które swoje powodzenie opierały na podboju i grabieży, ale zarazem dopóki trwa wspomnienie przeszłej wielkości i małości, błędów i dokonań, póty istnieje szansa, że przyszłość będzie rozumna. A przynajmniej, że części błędów uda się uniknąć. Jednak współczesny, wysoko rozwinięty świat ucieka od pamięci – zapomnienie minionych konfliktów, różnic, sporów wydaje się najlepszą...
Marcin Wolski
Co to za przyjemność? To tak, jakby na meczu naganiać się, nafaulować i nie przekroczyć linii środkowej boiska. O wiele lepiej jest stanąć niedaleko bramki i czekać, aż wyłożą mu piłkę na nogę. Emocji bynajmniej nie brakuje, przecież i w takiej sytuacji czasami nie trafia. Przerabiałem to w dzieciństwie, pamiętam, wygrałem raz wyścig rowerowy z rówieśnikami. Tylko ja jechałem na normalnym rowerze, a oni na trzykołowcach. Prawdziwa rozkosz – śniadanie z mistrzami od innych konkurencji. Nawet ja mogę wygrać z Zimmermanem, na fortepianie... w karty! Sytuacja, w której na eksperta od polityki wybiera się Małysza, jest niezwykle wygodna. Chyba że nasz as chciałby podyskutować wyłącznie w czasie lotu nad Wielką Krokwią.  Panowie Kukiz czy Hołdys mogą znakomicie dyskutować z premierem o...
Marcin Wolski
Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej. Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą. Na kolana, łajdaki, sypać popiół na głowę! Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą! 11 kwietnia 2010 r.
Marcin Wolski
„Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej” Sławomira Kopra wbrew tytułowi nie jest naukowym kompendium na temat rzeczywistości towarzyskiej Międzywojnia. Owszem, pierwsza część poświęcona ówczesnym obyczajom stanowi niezły wstęp, zakreśla ramy i naświetla podstawowe odmienności tamtego świata – owe rauty, bankiety, five o'clocki, kodeks honorowy i świat pojedynków, pasje okultystyczne, kabarety, wreszcie życie rodzinne. Stanowi to jedynie przygrywkę dla siedmiu życiorysów Polaków, którzy w tamtej dobie odegrali rolę szczególną – Wieniawa i „Dziadek Piłsudski”, wirtuoz Paderewski i marszałek Rydz Śmigły, prezydenci Wojciechowski i Mościcki, czy najwierniejszy z wiernych – Walery Sławek. Większość z nich doczekała się solennych monografii, jednak praca Kopra łączy w atrakcyjny sposób...
Marcin Wolski
Paweł nie żyje już dwa lata. Urodzony w 1948 r., zmarł 23 marca 2009 r. Zdecydowanie przedwcześnie! Brakuje mi jego rozmów, rad, jakich udzielał, i wsparcia mych przedsięwzięć z zakresu historii alternatywnych (których był zwolennikiem i prekursorem). Mogłem zadzwonić do niego w środku nocy z jakąś kwestią historii XX wieku i nie tylko, a on nie musiał nigdzie szukać, błyskawicznie udzielał odpowiedzi. Należał do ginącej rasy erudytów, którzy doskonałą pamięć łączą z gigantyczną pracowitością oraz ze śmiałością stawiania i dowodzenia własnych koncepcji. Czasem tak ryzykownych jak koncepcja sojuszu z Niemcami przed wybuchem II wojny światowej, którą pozwoliłem sobie rozwinąć w dedykowanej Pawłowi powieści „Wallenrod”. Był odważny. I płacił za to wysoką cenę. Kto wie, czy w razie...
Marcin Wolski
„Hamlet w stanie spoczynku” jest opowieścią o Skolimowie. Gabriel Michalik, pochodzący z rodziny aktorskiej, emocjonalnie związany jest z tym miejscem. Autor podjął trud opracowania ponadstuletniej historii przedsięwzięcia, które po trzech dekadach przymiarek urzeczywistniło się w latach dwudziestych dzięki ofiarności rodziny Premierów i Mikulskich oraz niezmordowanemu animatorowi Antoniemu Bednarczykowi. Autor snuje gawędy o pensjonariuszach, opiekunach, sprzętach, nie tając wzruszenia. Opowiada więc o lasce Ewy Kuniny, szefowej Komisji Skolimowskiej w latach pięćdziesiątych, która odegrała u Bieruta swoisty happening, skłaniając go do dofinansowania rozbudowy Domu, i o fortepianie ofiarowanym przez Stefana Martykę, niesławnej pamięci spikera „Fali 49”. We wspomnieniach przewija się...
Marcin Wolski
A drugie miejsce – opróżnione na skutek zrzeczenia się mandatu przez niesławnej pamięci Janusza P.? Mam co najmniej paru kandydatów. W pierwszym rzędzie Stefan Niesiołowski za całokształt, Władysław Bartoszewski za dokonania ostatnich trzech lat, ze szczególnym uwzględnieniem zwrotu, że za okupacji należało bardziej bać się Polaków niż Niemców. Mimo gradu odznaczeń, od Orła Białego do Czerwonej Gwiazdy, czy jak się tam teraz nazywają Putinowskie odznaczenia, nie sposób pominąć na podium Andrzeja Wajdy. Choćby za sformułowania o pochówku na Wawelu należy mu się nieśmiertelność w pamięci rodaków. Tłok będzie też wśród kandydatów do trzeciego miejsca. Prezes Kaczyński wprawdzie kilka miesięcy milczał, ale choć milczenie jest złotem, szybko zaczął odrabiać straty. Oczywiście trudno mu...
Marcin Wolski
Jedną z największych zagadek naszych czasów jest powód, dla którego najgorszy rząd w historii III RP, wyłoniony przez najbardziej bezideową partię naszej sceny, mimo licznych raf, na jakie natrafił, pozostaje niezatapialny, a poparcie w sondażach, mimo że ostatnio nieco spada, utrzymuje się na zaskakująco wysokim poziomie. Gdyby powodował to wyłącznie strach przed PiS-em, elektorat w obliczu kolejnych kompromitacji winien by szukać sobie jakichś nowych ulubieńców – przepływać w stronę SLD (przepływa, ale w niewielkim stopniu), PSL czy PJN. Nic takiego jednak się nie dzieje. A wszelkie afery, zaniechania i powody (takie jak odpowiedzialność za katastrofę smoleńską i śledztwo w tej sprawie) mogące w normalnym kraju unicestwić tuzin gabinetów, spływają po rządzie jak woda po kaczce....
Marcin Wolski
W końcu, właśnie dzięki działaniom rozmaitych pięknoduchów z gałązką oliwną w dziobku, USA zostały zaskoczone i upokorzone przez bojowców z Al-Kaidy. Być może książka trafiła na rynek na fali obamizmu – kolejnego naiwniactwa, opierającego się na przekonaniu, że można odgrywać rolę supermocarstwa, zachowując duszę hippisa. Rezygnując z siły, a niekiedy ze skrupułów. Sam laureat Pokojowej Nagrody Nobla odchodzi dziś od swych iluzji. Więźniowie w Guantanamo zostają, a polityka rozwiązywania konfliktów za pomocą lotniskowców może lada dzień okazać się niezastąpiona. Coś takiego chyba przewidywał i Forsyth. Autor najnowszej „Kobry” sięga po nierozwiązywalny, wydawać by się mogło, problem, a mianowicie walkę Ameryki z zalewającymi ją narkotykami. Początek jest idealistyczny i...
Marcin Wolski
Wspomniana nominacja ma same plusy – po pierwsze, wielki bratni naród przyjąłby to z satysfakcja. I ulgą! Po drugie, Ruch Olimpijski zyskałby fachowca, który zna się na rzeczy. Sam trenował na macie (niektórzy twierdzą, że nawet na Macie Hari), szczerze kocha sportowców i sportsmenki. Jedna mistrzyni olimpijska w gimnastyce, a przy okazji deputowana do Dumy – Anna Kabajewa zaszła nawet z tego uwielbienia w ciążę, w dodatku za pomocą niepokalanego poczęcia. Przy okazji można by poszerzyć liczbę dyscyplin olimpijskich o wiele nowych, ciekawych sportów obronnych, popularnych w ojczyźnie ewentualnego prezesa, jak strzelanie do wyrzutków, wysadzanie bloków (startowych), trucie na odległość, rzut głowicą, wyścig we mgle na dochodzenie czy manipulowanie kurkiem (gazowym). Pozwoliłoby to...
Marcin Wolski
Tymczasem jak tak dalej pójdzie, to do wykpiwania zostaną wyłącznie księża. (A nawet będzie to zalecane). Dawniej unikanie pewnych sformułowań wypływało z kultury osobistej i nie wymagało norm prawnych. Dziś, kiedy chamstwo (zwłaszcza w polityce) staje się normą, sięga się po cenzurę. Na razie niesłuszne żarty tropi się na ochotnika, ale łatwo wyobrazić sobie PPP – policję poprawności politycznej (już dziś przecież ściga się homofobię), ba, jakiś ogólnoeuropejski Interżartpol. Śmieszne, że aż strach! Inna sprawa, że gafa gafie nierówna. To, za co trzeba wypić węgrzyna, którego się samemu nawarzyło, w wypadku wpadek pana prezydenta uchodzi bez większych kłopotów. Niezależnie czy dotyczy Dunek–kaszalotów, czy wierności Pierwszej Damy (u Obamy). Używają sobie jedynie internauci, którzy...
Marcin Wolski
A tu trwa pościg. Śmierć swym chłodem zagląda w oczy, dławi płuca... Münchhausen jednak ma metodę – kolesiów z sań po trochu zrzuca. Byle doczekać do wyborów, potem znów nasza będzie wiosna, dawno pozbyto się tenorów, lecz ciągle śpiewka trwa radosna... I baron ma narrację ładną, że reszty będzie bronił mocno... Chyba że sami z sań wypadną, żeby z wirażu wyjść na prostą! Lecz z tyłu już spiskuje klika, że skoro i tak wyjścia nie ma, zamiast dać z sanek się wypychać, wypchnąć samego Münchhausena. Przejmie się cugle, umknie miedzą i pościg trwać nie będzie dłużej, boss spadnie, ale go nie zjedzą, bo to są owce w wilczej skórze. Dla niego też różnica żadna, umie z niewielkim wszak wysiłkiem wyrwać za własne kudły z bagna, więc niech z wilkami pogra. W piłkę.
Marcin Wolski
Wyjątkowość „TP” opierała się na zasadzie „wśród ślepych jednooki królem”. W zmonopolizowanej rzeczywistości medialnej PRL pismo bezpartyjne, oddające komunistycznej władzy tylko część rytualnych ukłonów, było heroicznym ewenementem. Sam je prenumerowałem, choć głównie dla felietonów Kisiela i Piotra Wierzbickiego oraz „obrazu tygodnia” – jedynych zbliżonych do prawdy wiadomości na wschód od Łaby. Inna sprawa, że jak słusznie zauważa Graczyk, można mówić właściwie o trzech tygodnikach połączonych osobą Jerzego Turowicza: – periodyku katolików realistów, szukających modus vivendi z komunistyczną władzą, którego egzystencja została przerwana w 1953 r. zawieszeniem, a następnie oddaniem w ręce PAX-u; – organie grupy politycznej ZNAK-u, która po 1956 r. godzi się na rolę koncesjonowanej...
Marcin Wolski
Dość szybko również telewizje zachłysnęły się moralnym ekshibicjonizmem, a przeciwników „bigbrotherów” po prostu wdeptano w linoleum w studio. Coraz liczniejsze programy mentalnych kucht promowały eksponowanie tego, co dotychczas ludzki wstyd i opinia sąsiedzka kazały skrywać na dnie duszy. Zapomniano, że hipokryzja to hołd, jaki występek przez wieki składał cnocie. Wreszcie rozpuścili języki politycy. Pal sześć, kiedy kloaka lała się z gęby gminnym watażkom, niestety wkrótce dosadny styl wykwitł na ustach osobników z doktoratami... Tolerowano go, kiedy „cham był nasz”, a jego metody miały służyć pognębieniu wroga. Ciekawe, że każdy z wymienionych przejawów postępującego schamienia we właściwym czasie był do powstrzymania. Dlaczego więc się rozplenił? Komu zabrakło odwagi, żeby...
Marcin Wolski
„Historia Szpiegostwa i Agentury” Terry Crowdy jest opracowaniem popularnym, z konieczności zajmującym się głównie sensacyjnymi wątkami i postaciami szpiegów. Temat, choć fascynujący, nie jest łatwy – otacza go atmosfera tajności i dwuznaczności moralnej. W zależności od tego, która strona go ocenia, szpieg jest bohaterem lub zdrajcą. W dodatku rzecz komplikują motywy – większość agentów działa za pieniądze. Jak jednak kwalifikować tych, którzy działają z pobudek ideowych? Co począć ze szpiegami mniemanymi, wrobionymi w intrygę, mającą na celu wyeliminowanie politycznego przeciwnika, jak rzekomy spisek przeciwko królowej Elżbiecie, który zaprowadził na szafot Marię Stuart? Wśród galerii bohaterów widzimy postacie znane z innych ról, jak Casanova czy kawaler d' Eon – transwestyta, szpieg...
Marcin Wolski
Dlatego pracownicy Frontu Ideologicznego mają zadania trudniejsze, a metody, którymi się posługują, muszą być bardziej wyrafinowane. Najczęstsza to przykrycie tematu innym. Prezydent popełnił gafę, premier znów ściemnił, minister się skompromitował... Zaraz znajduje się inny gorący temat. Trojaczki z dwoma głowami, klęska żywiołowa, skandal w sferach celebryckich. To, za co opozycję czołgano by tygodniami, przelatuje i znika w morzu papki. Poseł opozycji, np. Dorn, ma mądre wystąpienie, którego nijak nie idzie ugryźć. No to przypomni mu się jego chwile słabości w Sejmie (a pokażcie choć jednego posła, który takiej słabości nie miał), powróci do anegdot z psem, odkurzy jakieś stare cytaty... Jeśli coś ma świetną treść, zaatakuje się formę, jeśli i jedno, i drugie jest nie do...
Marcin Wolski
Migalski nie wierzy w fatalizm ani w nieuchronność zdarzeń, co więcej uzasadnia, że zdarzenia w Polsce w ostatnim pięcioleciu nie toczyły się wedle planu nakreślonego wewnątrz Polski czy zgoła na zewnątrz. Odrobinę inne wyniki wyborów w 2005 r., np. prezydentura Tuska, i mielibyśmy zarówno PO-PiS, jak i IV Rzeczpospolitą. To, co było traumą przegranej, w połączeniu z konfliktem charakterów głównych przywódców, wprowadziło politykę polską na równię pochyłą, po której stacza się do dziś. Odrzucenie IV i przekształcenie się PO w obrońcę III RP i grup zainteresowanych jej trwaniem nie było wynikiem strategii, lecz taktyki. Bilans rządów Kaczyńskiego, choć traktowanych krytycznie, wypada niesłychanie korzystnie. Realizowały pierwszy i jedyny śmiały projekt rekonstrukcyjny w naszym kraju....
Marcin Wolski
Jednak nie tylko o zmagania z urzędami przy zmieniających się koniunkturach tu chodzi. Książka Kijowskiego to opis ludzi, instytucji i wydarzeń, których trudno byłoby szukać gdzie indziej. To wnikliwe próby zrozumienia zjawisk społecznych, które nas dotknęły, a w szczególnym stopniu stały się udziałem polskiej inteligencji, wybitej, rozproszonej i zastąpionej przez klasę „wykształciuchów”, zdominowaną przez – jak określa to autor – Gminę. Można powiedzieć, że w równym stopniu, w jakim jego ojciec Andrzej Kijowski (nazywany tu Seniorem) był krytykiem szczerym do bólu w ocenie dzieł innych twórców (po ukazaniu się „Złego” napisał: „Leopold Tyrmand jest wielkim pisarzem. Dla gówniarzy!”), tak jego syn jest weredykiem wobec ludzi mu współczesnych. Pisze prawdę zarówno o przyjaciołach, jak...
Marcin Wolski
Jego bohaterem, celnie nakreślonym przez Elisabeth Heresch w pracy „Sprzedana rewolucja”, jest Izrael Łazarewicz Helphand, znany bardziej pod dziennikarskim pseudonimem Aleksander Parvus, rosyjski Żyd rodem z Berezyna, będącego jednym z białoruskich sztetli, znanych choćby ze „Skrzypka na dachu”. Gimnazjum skończył w Odessie, potem studiował w Austrii i w Niemczech, wieńcząc edukację doktoratem. Imponującej postury, nienagannych manier bon vivant jest człowiekiem zamożnym. W odróżnieniu od klepiącego biedę Lenina, utrzymującego się w Szwajcarii z przysyłanej mu przez matkę emerytury, którą otrzymywała od „krwiopijcy” cara, Parvus, niczym współczesny alchemik, potrafi robić pieniądze na wszystkim, nawet na wydawaniu klasyki rosyjskiej. Wojna i rozmaite ciemne interesy zrobią z niego...
Marcin Wolski
Zastanawia mnie również, czy ataki na Berlusconiego miałyby podobną moc, gdyby reprezentował on siły „postępu i socjalizmu”? Inna sprawa, że wtedy zamiast emablować nimfetki, chodziłby na love parady i manify, pojawiał się na spotkaniach dyplomatycznych z mężem albo dwoma... I byłby ulubieńcem mediów. Nawet tych, które do niego nie należą. Jako człowiek prawicy, w dodatku demonstracyjnie łamiący przynajmniej jedno przykazanie, ma przechlapane. Zupełnie jak Orban na Węgrzech. Sądząc po recenzjach europejskich mediów, jest on większym zamordystą niż Chavez, Castro i Łukaszenka razem wzięci. Chociaż cały jego grzech polega na tym, że podobnie jak Kaczyńscy dąży do bardziej zrównoważonych środków przekazu, podczas gdy te powinny w Zjednoczonej Europie przemawiać, jak wiadomo, jednym głosem...
Marcin Wolski
Pokazuje, jak ten dzielny żołnierz, lecz zarazem wykształcony humanista, zaczynający jako jeden z panów węgierskich, dochodzi do stanowiska wojewody Siedmiogrodu, a następnie sięga po koronę najrozleglejszego po Rosji państwa europejskiego, mimo że startuje jedynie z pozycji kandydata „zapasowego”. Jego wybór okazuje się dowodem sporej mądrości braci szlacheckiej. Osiągnąwszy to, nie kontentuje się utrzymaniem władzy lub poprawianiem swojego wizerunku, choć jest jednym z pierwszych polskich władców świadomych znaczenia propagandy, jak również cenzury. Mimo wszelkich ograniczeń, jakie nakłada na niego demokracja szlachecka, potrafi nie być władcą malowanym i realizuje powzięte cele. Ciekawe, że ten znakomity wojownik nie stacza wielkich, zwycięskich bitew. Największe sukcesy – Połock i...
Marcin Wolski
Miękkość polityki polega również na złudzeniach – silnego prezydenta stać by było na powiedzenie o dyktatorze: „To sukinsyn, ale nasz sukinsyn” i bronienie go ze wszystkich sił, jeśli wiązałoby się to z interesem Wolnego Świata. Carter poświęcił szacha w Iranie, nic na tym nie zyskując. Kibicowanie dziś „słusznym protestom” ludu Tunezji, Egiptu i Sudanu i cieszenie się, że może wygrać tam demokracja, jest typowym chowaniem głowy w piasek lub w baryłkę z ropą. Demokracja w tamtych stronach równa się islam – a do czego zdolni są bracia muzułmańscy, obywatele „globalnej wioski” powinni wiedzieć. A jeśli nie, dowiedzą się wkrótce.
Marcin Wolski
A przecież w zlaicyzowanej końcówce XX wieku dwóch ludzi, którzy wywarli bodaj największy wpływ na losy świata, charakteryzowała wielka wiara – Jan Paweł II i Ronald Reagan. Można by jeszcze dorzucić ajatollaha Chomeiniego, ale to już nie moja bajka. „Duchowa biografia” Paula Kengora (oryginalny tytuł „Bóg i Ronald Reagan” jest, moim zdaniem, zdecydowanie lepszy) stanowi interesujące spojrzenie na sylwetkę 40. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Praca ta pozwala zrozumieć lepiej motywy tego niebywale atakowanego za życia, a powszechnie poważanego po śmierci przywódcy. Setna rocznica jego urodzin upływa 6 lutego 2011 r. Antykomunizm o podłożu religijnym Urodzony w Tampico (Illinois) „Ronnie” nie przeżywał rozterek konwertyty, traumy zagubienia, odchodzenia i dochodzenia do Boga, tak...
Marcin Wolski
Jego żywot artystyczny rozegrał się w trzech diametralnie różnych epokach. A właściwie można mówić o trzech różnych biografiach. Urodzony w roku 1900 jako Adolf Bagiński, był Dodek człowiekiem, który wszystko zawdzięczał sobie. Pochodził z nizin społecznych, nie ukończył żadnych szkół artystycznych, ale posiadał iskrę bożą, dar talentu, nieśmiertelną vis comica, którą wpierw bawił znajomych, potem bywalców kabaretu, wreszcie za pośrednictwem filmu stał się supergwiazdą. Okres początków kariery Dodka i jej rozkwit przypada na międzywojnie. Szedł od sukcesu do sukcesu. Któregokolwiek z estradowych gatunków tknął: śpiewu, tańca, skeczu, był znakomity. Będąc prosty, nie stał się prostacki. Dziewoński przytacza fragment jednej z ówczesnych recenzji: „Dymsza jest nie tylko wielkim artystą...
Marcin Wolski
Demokrację i głosowania na wszystkich szczeblach zastąpiła nomenklatura. Program walki z biurokracją przekształcił się w gigantyczny rozrost biurokracji. Obniżka podatków okazała się ich podwyżką. Szarpnięcie lejcami w praktyce należy rozumieć dziś jako prymat utrzymania się w siodle za wszelką cenę. Premier z Krakowa to, jak wiadomo – gdańszczanin. Rusofob z Afganistanu jest dziś praktykującym filokremlistą. Rządy historyków zmierzają do zadekretowania końca historii. Tanie państwo drożeje. Rośnie zamożność. Najzamożniejszych! Walka o wolność słów kończy się uznaniem użyteczności knebla. Więcej jawności dla wszystkich oznacza dostęp do własnych akt dla funkcjonariuszy SB i ich TW. „Zielona wyspa” zmienia się w zieloną wsypę... Racja stanu obecnie...
Marcin Wolski
Miłym akcentem byłoby wydanie poparcia in blanco dla dalszych inicjatyw naszego Wielkiego Brata, w rozwiązywaniu konfliktów etnicznych, gdzie przykład Czeczenii może być modelowy. Należy też czym prędzej reaktywować TPPR i ogłosić konkurs marynistyczny na „Pieśń o rurze pod Bałtykiem”. Jednocześnie trzeba wprowadzić do naszego kodeksu karnego pojęcie „kłamstwa przyjacielskiego”, na mocy którego można by skazywać wszystkich obiektywnie szkodzących idei przyjaźni i pojednania, poprzez stawianie pytań trudnych i niestosownych, oszczercze podawanie w wątpliwość oczywistości, a także kolportowanie kawałów o treści obraźliwej. Tu można by wykorzystać, po nadzwyczajnym złagodzeniu, starą praktykę „sześć na dziewięć” – dziewięć miesięcy za opowiadanie, sześć za słuchanie. Przy okazji należy...
Marcin Wolski
Dobrze, że dzieła obu tych autorów: „Głową w mur” i „Struktura kłamstwa” zostały przypomniane w „Kanonie Literatury Podziemnej” – serii, która powinna się znaleźć w bibliotece każdego polskiego inteligenta. W przypadku Kisielewskiego podtytuł „felietony zdjęte przez cenzurę” jest nieco mylący. Zadziorna twórczość pisarza nie traciła bowiem kontaktu z czytelnikiem – docierała do niego za pośrednictwem paryskiej „Kultury”, wydawnictw niezależnych – „Bratniaka”, „Krytyki”, „Zapisu”... Naturalnie te pisane z myślą o publikacji są bardziej soft, pisarz licząc, że „może się uda”, a cenzor akurat będzie mniej czujny, stosował większy kamuflaż myśli i bardziej ważył słowa. Udawało się rzadko. W PRL-u bardziej cenzurowano ludzi niż teksty. Jeden z funkcjonariuszy Głównego Urzędu mówił mi z...
Marcin Wolski
Prekursorem post-polityki był zdaniem Nowaka Lao-cy, półlegendarny chiński filozof z VI w. przed Chrystusem. Nauczał on – „Władca, sprawując rządy, opróżnia serca, a napełnia brzuchy, osłabia wolę, a wzmacnia kości. Zabiega stale, aby lud niczego nie wiedział i niczego nie pożądał; ci, co wiedzą, aby nie śmieli działać. Kiedy uprawia się niedziałanie – wtedy są dobre rządy”. Jak twierdzi Nowak, wówczas do osiągnięcia ideału zabrakło istotnego środka indoktrynowania – podległych mediów. Choć starano się jakoś to zastąpić. I dlatego w III w. na rozkaz cesarza spalono wszystkie książki dotyczące historii. Różnica między tamtym chińskim modelem, a jego współczesnym naśladownictwem polega na tym, że to, na co mogło sobie pozwolić potężne mono państwo, pozbawione praktycznie silnych...
Marcin Wolski
A jeśli idzie o sprawy krajowe... Wróżenie szło mi ciężko, ale po wprowadzeniu odpowiedniej dawki napojów wyskokowych zobaczyłem jak na dłoni: 1. Przełom w śledztwie smoleńskim, po przejęciu go przez instytucje międzynarodowe. 2. Klęskę Platformy Obywatelskiej w jesiennych wyborach parlamentarnych – a następnie koalicję PiS, PSL i PJN zakończoną powołaniem proreformatorskiego rządu premiera z Krakowa – wskutek nagłego spięcia nie dostrzegłem, czy był to Ziobro, Bielan czy Rokita, a jeśli Rokita, to jakiej płci? 3. Przygotowanie do impeachmentu prezydenta Komorowskiego i postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. 4. 500 tysięcy nakładu „Gazety Polskiej”. Tytuł Hieny Roku dla Tomasza Lisa i Moniki Olejnik... 5. Rozwiązanie KRRITV i prezesura Telewizji publicznej dla...

Pages