Magdalena Fijołek

Nowe rozwiązania technologiczne z jednej strony potrafią ocalić nam życie, z drugiej – zrujnować je. Przed czym ostrzegają nas twórcy serialu „Czarne lustro”? Kiedy ponad 20 lat temu, 11 maja 1997 r., najlepszy szachista świata Garri Kasparow przegrał rozgrywkę z komputerem, w dziejach otworzył się nowy rozdział, który śmiało mógłby się nazywać „Maszyna pokonuje człowieka”. Podobne wydarzenie miało miejsce kilka miesięcy temu, 27 maja 2017 r., gdy program komputerowy AlphaGo pokonał w meczu Ke Jie, mistrza starochińskiej planszówki „go”. Te pozornie niewinne przykłady świadczą o ogromnym postępie technologicznym, który niesie za sobą tyle samo udogodnień, co niebezpieczeństw. Przypominają nam o tym twórcy serialu „Black mirror” („Czarne lustro”), którzy wypuścili właśnie jego czwarty...
To, że gramy, jest dla nas czymś tak naturalnym jak oddychanie. Muzyka w naszym domu była obecna od zawsze – mówią członkowie rodzinnej Kapeli Maliszów. Rozmawia Magdalena Fijołek. Jak zaczęło się Wasze wspólne muzykowanie? Bo wizję mam taką: siedzicie sobie całą rodziną w tej swojej Męcinie Małej w salonie przy kominku. Kacper wyjmuje skrzypce, Zuzia siada do bębna, włącza się tata Jan i dajecie się ponieść folkowemu jam session... Kacper Malisz: (śmiech) Tak to wygląda chyba tylko w filmach. Zuzanna Malisz: To jest sprawa pokoleniowa. KM: To prawda, u nas muzyka była „od zawsze”. Szczerze mówiąc, nie pamiętam momentu, w którym bym nagle stwierdził: „O, to teraz zaczniemy grać”. Po prostu się grało, a dopóki nie ogarnęliśmy tego do tego stopnia, że można to gdzieś pokazać...
Nigdy nie zagram „Inki”! – krzyczy jedna z aktorek. – Nigdy nie podam ręki Jackowi Kurskiemu! – wtóruje jej kolega ze sceny. „Mefisto” w Teatrze Powszechnym to próba zmierzenia się z reperkusjami po „Klątwie” Olivera Frljicia. Aktorzy zbiegają ze sceny i niemal taranując publiczność, zajmują miejsca na widowni. Technicy spuszczają na rampę teatru sześć metalowych, przypominających rusztowania klocków, które układają się w napis „POLSKA”. Pierwszą literę przedstawiono jako symbol Polski Walczącej. – A dlaczego „P” jest na sankach? – pyta jeden z bohaterów spektaklu, a nieśmiała salwa śmiechu przebiega przez salę. – „P” jak piękna – mówi jedna z aktorek, wyraźnie poruszona. Gdy dochodzi do litery „S”, ktoś z widowni głośnym szeptem sufluje: „S” jak Smoleńsk! Zamiast tego z ust aktora...
Inteligenci wyłowią muzyczno-literackie smaczki, ale publiczność północnopraska też znajdzie coś dla siebie – o swojej nowej płycie pt. „Leśny bożek” opowiada muzyk Adam Strug. W latach 90., gdy często panowało jeszcze przekonanie, że wszystko, co wiąże się ze wsią, jest obciachowe, Pan odnosił pierwsze sukcesy w muzyce tradycyjnej. Skąd pomysł na taką drogę artystyczną? Mój pradziadek był śpiewakiem pogrzebowym i przez kilkadziesiąt lat prowadził śpiewy w swojej wsi. Repertuar po nim przejęła moja babka, która w czasie prac domowych śpiewała kilkudziesięciozwrotkowe pieśni nabożne, a ja śpiewałem za nią. Ten rodzaj muzyki zawładnął mną na tyle, że stało się to przedmiotem moich studiów i pracy, a z czasem i sposobem na życie – oczywiście w jakiejś mierze, bo poza muzyką tradycyjną...
To już oficjalne – Magdalena Sroka została odwołana ze stanowiska szefowej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a resort kultury ogłosił konkurs na nowego dyrektora. Jego nazwisko poznamy w ciągu miesiąca. – Ogłosiliśmy konkurs na nowego dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a jednocześnie resort kultury otworzył nabór na członków komisji, która będzie oceniać kandydatów na to stanowisko – mówił kilka dni temu wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski na antenie TVP Kultura. Nowego szefa PISF poznamy za niecały miesiąc. Minister zdradził także nieznane dotąd plany resortu, dotyczące audytu w PISF. Zaznaczył, że mając na względzie sprawną pracę instytucji, ministerstwo nie ingerowało zbyt często w jej funkcjonowanie i nie obciążało PISF dogłębnymi...
Rok 1880. Felix Hr. Sobański planuje budowę kościoła w mazowieckim Guzowie. Jego inicjatywa spotyka się jednak ze zdecydowaną negatywną reakcją cara i zamiast świątyni powstaje przypałacowa kaplica. Prawie 140 lat później plan Felixa podejmuje jego prapraprawnuk Michał Sobański jako wotum ofiarowane Bogu w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Hotel i centrum konferencyjne, a także sale pamięci poświęcone wybitnym postaciom historycznym związanych z Guzowem – te atrakcje będzie w sobie łączyć odrestaurowany dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowego, Funduszu Ochrony Środowiska i własnym środkom rodziny Sobańskich kompleks pałacowy w Guzowie k. Żyrardowa. Michał Sobański i Izabela Ponińska, potomkowie w swoich staraniach nie...