Maciej Parowski

Maciej Parowski
Dzięki tysiącom godzin zdjęciowych przed niebieskim ekranem i pracy na komputerach Majewski mógł połączyć sceny z obrazu z aktorskimi właściwie bez szwów. Gwiazdy kina odtwarzają Bruegla, jego żonę, mecenasa, a statyści figury z obrazu. Film jest kontemplacją dzieła sztuki, aktorską rekonstrukcją i interpretacją, hołdem wreszcie. Malarstwo ożywa, mieszają się przestrzenie, akcje i czasy. Komentują się nawzajem różne rzeczywistości. Wizualnie i intelektualnie jest to olśniewające. Na oczach widza staje się obraz – wyznanie wiary i zapis Męki Pańskiej, lecz też historyczny i ideowy palimpsest, piętrowa alegoria. Chodzi o ukrzyżowanie Chrystusa oraz podbitą i krzyżowaną przez Hiszpanów XVI-wieczną Flandrię, w której obraz powstaje. Bruegel na płótnie, a Majewski na ekranie, na którym trwa...
Maciej Parowski
Ślesicki, któremu w istocie wyszedł jeden porządny film („Tato”, bo „Sara” była już tylko niezła), nie miał szczególnie szyderczego zamiaru. Podwiązał się pod rocznicę, narracyjnie poleciał Altmanem i jego „Na skróty”. Była nadzieja, że synteza pojawi się sama i powstanie film o moralności. Nie pojawiła się i nie powstał. Jest trochę emocjonalnych scen (do tego Ślesicki ma rękę), dużo śmieszności i chaosu. Ale to jeszcze pogarsza sprawę, bo szyderstwo łatwiej byłoby znieść niż brak taktu i elementarnej zręczności. Reżyser odsłania siebie i swoje środowisko jako artystycznie bezradne wobec konfliktów targających dziś Polską. Także pozbawione odwagi. Nie można udawać, że nic nie dzieje się na Krakowskim Przedmieściu, że nikt nie zginął, nikt nikogo nie zabił ani nie skopał, nikt z nikim...
Maciej Parowski
To jest przypadek „Władców umysłów” nakręconych na podstawie dwudziestostronicowej nowelki „Ekipa Dostosowawcza” z 1953 r. Nolfi, autor m.in. „Ultimatum Bourne’a” czy „Ocean” Twelve: Dogrywka”, umie robić dynamiczne kino akcji. Toteż opowieść o mężczyźnie, który spóźnia się do pracy i dzięki temu dostrzega zadziwiającą przerwę w funkcjonowaniu rzeczywistości, zamienia w przypowieść polityczną. U Dicka widać przez chwilę czas i materię, które się rozsypują, tajemnicze ekipy w kombinezonach przeprowadzające naprawy i odbierające pamięć tym, którzy cokolwiek spostrzegli. Bohater niechcący podgląda to wszystko i myśli, że oszalał. U Nolfiego mężczyźni w prochowcach bardzo uważnie obserwują posunięcia i karierę młodego polityka (Damon). A zwłaszcza niepokoi ich stająca na jego drodze piękna...
Maciej Parowski
U Komasy jest podobny wirtualny świat. Też nie dokucza nam jego umowny kształt – nie z powodu wyjątkowego wdzięku, ale dlatego, że pod postaciami heroin, rycerzy, paziów, podrasowanych potworków kryją się zranione dusze. W tytułowej celi, w przestrzeni ze świata fantasy, gromadzą się sadyści, manipulatorzy i poddani, rywalizujący o względy wyniosłej władczyni. Wszyscy anonimowi, choć ich głosy wibrują od bolesnych emocji. Ukryci za maskami i ciałami hybryd, doświadczają tu więzi silniejszych niż w rzeczywistym świecie. Oto jeden z nich – Dominik (Gierszał), synalek wysoko postawionych rodziców, nieznośny jak oni i jak całe pokolenie emo. Ma dziewczynę, ojca na ministerialnym stanowisku, matkę dyktatorkę mody, osobistego kierowcę, dobrą szkołę, z „Hamletem” przerabianym na lekcji i judo...
Maciej Parowski
Jedno, co potrafi Ward/Wahlberg, to stanąć na ringu i przyjmować uderzenia, aż przeciwnik się zmęczy, by w drugiej połowie walki, sam rozbity, mógł rozstrzygnąć starcie paroma ciosami. Za taką rolę nie ma Oscara – życie jest niesprawiedliwe – przypadnie on odtwórcom blagierów, wydrwigroszy, niebieskich ptaków. Na szczęście szkicowana mapa emocji wygląda w życiu i na ekranie bardziej zawile. Między młodszym Mickim a Dickym istnieją niekłamane więzi. Ten starszy był kiedyś wzorem, młodszy uczył się odeń życia i boksu. A Dicky miał zadatki na dobrego zawodnika, powalił Raya Sugar Leonarda. Do dziś, mimo że siedział w więzieniu i na krótko pociągnął tam za sobą Mickeya, Dicky może bratu coś podpowiedzieć, coś dać. No i sam przy okazji wyjść na prostą. Na ekranie trochę bezwolny, trochę...
Maciej Parowski
Reżyser „Czarnego Łabędzia” przewrotnie wykorzystał to ograniczone emploi. Portman jest tu Niną, nowojorską baleriną, pozostającą pod kuratelą matki, ekstancerki (Hershey). Nina, idealna w roli Białej Królowej w „Jeziorze łabędzim” Czajkowskiego, nie może z siebie wykrzesać niezbędnego mroku, zła, wyuzdania, by wcielić się w „Czarnego Łabędzia”. Reżyser ją zwodzi, na drodze Niny staje lepsza kandydatka i rywalka (Kunis), na drugim planie widać idącą na dno byłą primabalerinę (Ryder). Nina poddawana jest sprzecznym emocjom i naciskom – marzy o obu rolach, niby je otrzymuje, ale boi się, że nie uniesie ich ciężaru. Reżyser próbuje nakłonić ją do rozwiązłości, wyzwalającej artystyczną doskonałość. Matka niby dopinguje, ale mnoży przeszkody. Nina pragnie się schować w dziecinnym pokoju,...
Maciej Parowski
W latach 70. pozyskiwało się tę wiedzę od mieszkańców. Samo miasto było odnowione, ślady zatarte, rodziny ofiar spacyfikowane. Gdańsk stał się stolicą Filmu Polskiego, kręciły się doroczne festiwale w Sopocie. Dopiero w 1980 r. odsłonięto pomniki w Gdańsku i Gdyni, prawda „o wypadkach” rozlała się na Polskę, a jej okruchy przebiły na ekran w „Człowieku z żelaza”. Rok później był stan wojenny. Poruszający film Krauzego wydobywa tamte wydarzenia z niepamięci. Oglądamy Gdańsk, Gdynię, tragiczną masakrę na stacji kolejki. Film skupia się na losach rodziny 34-latka, Brunona Drywy, pierwszego z listy ofiar tytułowego „czarnego czwartku”. Wracają szare klimaty „małej stabilizacji”, skromnych pragnień i możliwości. Losy rodziny marzącej o mieszkaniu, zakupie mebli, może taksówki, zderzają się...
Maciej Parowski
Żywiołem braci Coen jest ironia, sarkazm. Mistrzowsko ukazują ludzką marność i przekorę losu. Ale ich zapisy upadku to zarazem kino piękne i dające do myślenia. Choć akurat ze światem westernu w „Męstwie…” obeszli się bracia łagodnie. Mamy tu, owszem, pazernych faktorów, łapaczy ludzi dla nagród, mamy skazanych przestępców, którzy wygłaszają, nim zawisną, swoje przestępcze credo. Jest prymitywny morderca (Brolin), który zabił dobroczyńcę, a potem żeby „poprawić swoją pozycję”, bo „nic mu się nie udaje” – gotów jest zabić jego córkę. Są Indianie handlujący zwłokami, bo można z nich uzyskać wiele rzeczy. Są bandyci, którzy mają swój honor. Oglądamy wreszcie dwu prawdziwych rycerzy prerii – szeryfa Cogburna i strażnika Teksasu – LaBoeuf’a (Damon). Ci, blefując, oszczędzając siebie, targując...
Maciej Parowski
Ale zrazu na pierwszym planie pozostaje wypadek. Tożsamość ofiary, bo potrącony mężczyzna umiera. Losy jego psa. Mamy tu też kwestię odpowiedzialności czy kary – formalnej i wewnętrznej, jaką człowiek wymierza sam sobie. Właściciel warsztatu samochodowego (Rogalski) i policjant filozof (Michałowski) pomogą Michałowi pokonać te przeszkody. Potem, przyjmując odpowiedzialność za śmierć człowieka, organizując mu pogrzeb, Michał, nie wiedzieć kiedy i jak, wkracza w krąg swoich bolesnych zaszłości. Dociera do syna zmarłego i w jego konflikcie z ojcem rozpoznaje własne uwikłanie. Gdyby nie kraksa, może w ogóle nie zobaczyłby własnego ojca, a tak odwiedza go wielokrotnie. Obaj dostają szansę – najpierw by się choć trochę zrozumieć, a potem może nawet pojednać. Zbyszek też zjawia się na...
Maciej Parowski
Film jest podróżą przez miejsca i czasy rozciągniętą na cztery dekady, retrospekcje przenikają się ze współczesnością. Zaczyna się od zabicia palestyńskiego kochanka młodziutkiej Marwan. Dokonują tego jej bracia, którzy później zabiorą jeszcze jej nieślubnego synka. W poszukiwaniu maleństwa wędrujemy z bohaterką wśród ruin Bejrutu, kryjemy się przed wzrokiem strzelca wyborowego. Forsując potem wojskowe zapory na drodze, chowamy lub wyciągamy krzyżyk na piersi w zależności od przekonań religijnych patroli. Cudem przeżywamy atak falangistów na cywilny autobus. W sekwencjach współczesnych brat i siostra szukają śladów Marwan w miejskich archiwach oraz w chrześcijańskich i muzułmańskich wioskach. Przypomniane zostaną tortury i wojskowe gwałty, jakich doświadczyła. Ale oglądamy tu też Marwan,...
Maciej Parowski
Edward (Pearce) jest przystojnym, zdobywczym mężczyzną, ale to pełen kompleksów, chorowity Jerzy (genialny Firth) okaże się podług staroświeckich kryteriów godniejszym królestwa. Potwierdzi monarszą godność, jeśli dobrze wypadnie przed mikrofonami, zdolnymi puścić w świat kompromitujące dowody jego oratorskiej słabizny. Albo poniesie klęskę, albo tchnie w naród ducha jedności i mądrej determinacji. Któż rozważny kładzie takie brzemię na barkach jąkały? Ale żyjemy w czasach przedracjonalnych, nie całkiem zniszczonych wielką wojną, wybierających zasady przeciw skuteczności. Ta przyjdzie w wyniku wielkiej koncentracji króla, pragnącego dorosnąć do swojej roli. Pomoże mu logopeda samouk, Lionel Logue (Rush), którego wojna nauczyła, że za ułomnościami ciała kryją się rany ducha. Toteż kiedy...
Maciej Parowski
Niestety w kraju szaleją terroryści, czerpiący inspirację z innych sur. Rosną nastroje rewolucyjne, mnożą się zamachy, epicentrum burzy zbliża się do klasztoru. Jako zapowiedź nieszczęścia oglądamy straszne sceny mordu zaprzyjaźnionych z zakonnikami chorwackich robotników. Braciszkowie muszą wybierać. Zostaną i narażą życie czy uciekną, zostawiając owieczki na pastwę chorób i przemocy. Ochrona żołnierzy algierskiego rządu nie wzbudziłaby zaufania. Mają oni silną wiarę, znają islam i to starczy na odparcie najścia w wigilijną noc, ale kiedyś słowa zawiodą wobec opuszczonych automatów. Polski tytuł trochę mija się z oryginałem, lecz lepiej oddaje ducha filmu. Rzecz stylizowana na tragedię grecką przekracza jej dylematy i posłanie. W filmie Beauvois nie oglądamy ludzi wydanych na...
Maciej Parowski
Pewnie jedno i drugie. Obraz Chlodenko (wychowanki Milosa Formana) zaleca się aktorstwem, dobrym scenariuszem i doskonałą reżyserią. Zasadniczo film nie kreuje rzeczywistości, tylko ją odtwarza. Przecież właśnie wkraczają w dorosłe życie dzieci z próbówek, jednopłciowe związki też są na Zachodzie na porządku dziennym, co obrasta badaniami socjologów i obserwacją potoczną. „Wszystko w porządku” nie wchodzi z tym w kontrowersję. Jeśli nawet jest to obraz intencjonalny, mający widza do nowego przekonać, to złagodzony ironią i gotowością do ujawnienia pewnych kłopotów. W filmie ich sprawcą okaże się dawca spermy i nieoczekiwanie ważna dla dzieciaków kwestia biologicznego ojca. Oboje pragną go jednak poznać. Uruchamia to barwny dramat rodzinny, w którym protagoniści, wytrąceni z...
Maciej Parowski
W „Dżentelmenie” oglądamy opuszczającego kryminał Urlika (Skarsgard), człowieka właściwie bez przyszłości. Reżyser nie zdradza jego historii, nie wiemy, jakich draństw Urlik się dopuścił, jakie ma szanse, zobowiązania. Co mu grozi i komu na wolności zagraża? Sytuacje, które czekają na ekswyrokowca poza murami więzienia, to w kinie zawsze barometr stanu społeczeństwa. W „Spokoju” Kieślowskiego bohater nie mógł liczyć na normalność, choć o niej marzył. Podobnie, tyle że na wesoło, było w niesłusznie przemilczanym „Tricku” Jana Hryniaka. Sympatycznym fałszerzem zajmują się tam służby i politycy, by zmuszać go do kantowania dla nich. U Molanda bierze się za Urlika niby zaprzyjaźniony, żałosny gangster Jensen (Floberg), który pod pozorem opieki skubie swoich ludzi, a jego potworna siostra...
Maciej Parowski
Los rzuca w tę scenerię dwóch samotnych, milkliwych – Młodego i Starego – Pavla (Dobrygin) i Sergeia (Puskapalis). Stażysta po studiach i entuzjasta ma za partnera powolnego, statecznego weterana. Młody będzie pisał sprawozdanie, jak spędził na stacji koniec lata, Stary z niego kpi. Zmieniają się – jeden czuwa, drugi śpi. Na dyżurach spisują wskazania przyrządów, by codziennie przekazywać centrali szeregi cyfr. Mijają się, ale jest między nimi rodzaj męskiej czułości, jak między nauczycielem i uczniem, ojcem i synem. Bez podtekstów seksualnych, nawet w saunie, zresztą starszy jest mężem i ojcem, podekscytowanym bliskim powrotem do rodziny. Diabeł wejdzie między nich za sprawą nieporozumienia, nieśmiałości. Nagle z lądu przychodzi radiogram – rodzinie Sergeia stało się coś złego. Pavel nie...

Pages