Maciej Parowski

Maciej Parowski
Film Guadagnino w oryginale zatytułowano „Wielki plusk”, mamy tu nawet basen, jak na słynnym obrazie Hockneya. Ale jest także dwójka zakochanych, między których niczym kamień z nieba spada jego stary kumpel, a jej były kochanek i menedżer, by narobić duchowego bałaganu. A to z kolei bezpośrednie nawiązanie do mistrzowskiego „Basenu” (1969) Deraya ze Schneider, Delonem i Ronetem.   Marianne (Swinton), czasowo niema gwiazda rocka po operacji przełyku, oraz Paul (Schoenarts), fotograf na odwyku, to rekonwalescenci. Ukryli się na wysepce Pantellerii na południu Włoch, marzą o intymności.  Tymczasem Harry (Fiennes) niepokoi ich już z lądującego samolotu, przez komórkę, by po chwili brylować na ich posiadłości, brać wszystko w posiadanie, zagłuszać myśli. Nie przyjechał sam,...
Maciej Parowski
Droczących się gwiazdorów – Crowa i Goslinga – obejrzeliśmy w lutym na gali Oscarów. W maju pojawił się film – Jackson Healy (Crow) jest w nim twardym łapaczem od brudnej roboty, Holland March (Gosling) to tani detektyw, bardziej goniący za kasą niż realizacją zleceń. Ciekawa para: grubianin w tenisówkach i elegancki kanciarz z rezolutną córką Holly; najpierw pierwszy pobije drugiego, potem ruszy akcja, suspens i jajcarskie dialogi. W sumie: „Równi goście”.   Film zaczyna się lekko, Jackson i Holland to leszcze. Małe sprawy, szalone zlecenia. Jakaś staruszka, której coś się przywidziało, a z drugiej strony nawiedzona hippiska, która prosi, by obrzydzić życie naprzykrzającemu się jej intruzowi. To początek kłębka, tylko z początku wyglądającego niewinnie. Poszukiwanie, a potem...
Maciej Parowski
Choć głośno o ciemnych stronach różnych karier, to ludzie wiedzą swoje. Któż by nie chciał zostać aktorem, wziętym politykiem, dziennikarzem, sportowcem, prawnikiem, miss, modelką wreszcie. Zasadniczo nie są to branże niemoralne, ale roi się w ich światkach od groźnych wyzwań i pokus. Taka moda np. skupia uwagę wielu niebezpiecznych, bo wpływowych, cwanych i nagrzanych mężczyzn. Niezdary, nawiasem mówiąc, też tam ciągną, jak ćmy do lampy. Dobrze, że reżyserem (Matthiesen), scenarzystami i główną protagonistką „Modelki” są Duńczycy. Emma (Palm), dziewczyna z Kopenhagi, to nawiązanie do paru intrygujących karier wampów o zimnych, kocich, trochę perwersyjnych twarzach. Christensein, Nielsen, Rasmussen ciekawie zapisały się w historii branży, ale i dały typowy wzór losu kobiety światowej,...
Maciej Parowski
Tragedia powtarzająca się jako farsa? Powiedzmy, że w przypadku „Niewygodnej prawdy” aż tak źle to nie wygląda. Za sprawą Redforda, który znów gra niezłomnego dziennikarza, wracamy do klimatów pamiętnych z „Wszystkich ludzi prezydenta”. Ale czasy się zmieniły, Redford nie jest już szykownym młodzieńcem z „Żądła” czy „Trzech dni Kondora”. A i widz nie odnajdzie w sobie szlachetnego ekstremizmu, by żądać od polityków nieskazitelności. Afera Watergate była szokiem, prezydent Nixon przyłapany na kłamstwie złożył urząd. Po latach wyszło na jaw, że wysadził go w powietrze instruujący dziennikarzy wiceszef FBI, tajemniczy osobnik z cienia, ukryty pod pseudonimem „Głębokie gardło”. To określenie dało nazwę modnym wówczas praktykom pornograficznym, poniżającym kobiety, bałamutnym i obrzydliwym...
Maciej Parowski
Mam kłopot z polsko-niemieckim kinem. Wydumane były „Wróżby kumaka” Glińskiego według Grassa. Niedorzeczna „Agnieszka” Tomasza Emila Rudzika z Gorczycą w roli buntownicy, odkrywającej mroki Monachium. Historycy sparzyli się na projekcie wspólnej europejskiej historii, która nie byłaby parodią; ten problem dotyka i filmu. Choć możliwe, że Unia zechce nam kiedyś parodię narzucić. Zasadniczo „Letnie przesilenie” Rogalskiego daje sugestywny obraz polskiej prowincji i młodych, którym niemiecka okupacja odbiera miłość, szczęście, życie. Chłopaka (Nay) z niemieckiego oddziału osłaniającego stację i bocznicę oraz polskiego terminatora na maszynistę Franka (Piotrowicz) łączy zainteresowanie tą samą dziewczyną. Dorośli grają o władzę, zrabowane trofea; Niemcy polują na Żydów, Polacy kombinują, a...
Maciej Parowski
W filmie „Bóg nie umarł” (2014), pierwszej części zamierzonego tryptyku, stawiał Harold Cronka kwestię logiczną. Wierzący student musi tam dowieść istnienia Boga, by uzyskać zaliczenie u szykanującego go profesora, ateisty. W tegorocznym „Bogu….2”, dramacie sądowym, chodzi o eksces społeczny. Zapytana wprost nauczycielka potwierdza intuicję uczennicy o pierwszeństwie myśli Chrystusa wobec apeli nonviolence  Mahatmy Ghandiego i Martina Luthera Kinga. Zostaje oskarżona o religijną agitację i zawieszona. Melissa (Wesley) nie chce ugody nakazującej jej przepraszać i odwoływać cokolwiek, toteż w mediach narasta histeria, a do miasteczka przyjeżdża prokurator Kane. Gra go Wise, aktor demoniczny już u Lyncha. Prywatny przeciwnik pana Boga chce się rozprawić z religią i chrześcijaństwem...
Maciej Parowski
Lanthimos ma u nas wielbicieli, mimo że kreuje światy absurdalne i ponure. W filmie „Attenberg” zaprzyjaźnionej pani reżyser A.R. Tsnagari oglądaliśmy jego i żonę (Labed). Dziewczyna o rozchwianej osobowości odkrywa tam zdrowy związek z granym przez Lanthimosa inżynierem na przekór fatum złych pierwszych połączeń. Postaci filmu „Lobster” mają gorzej. Oto świat, w którym pary się rozstają, toteż obywateli poddaje się reedukacji. Kto w specjalnym hotelu w ciągu 45 dni nie znajdzie partnera, tego przerobi się na zwierzę.  Dawid (Farrel) wybiera kraba (tytułowy lobster), bo lubi morze, a w hotelu stawia się z psem, którym był jego brat. Ale walczy, by zostać człowiekiem, szuka partnerki podług idiotycznych zasad doboru, jest stymulowany (i blokowany) erotycznie, edukowany do...
Maciej Parowski
Oswojenia figury Batmana dokonał u nas Tim Burton i jego odrealniona estetyka. W tej roli sprawdził się Keaton, a kabaretowi Nicholson (Joker), Pfeifer (Kobieta Kot) i DeVito (Pingwin) wypadli znakomicie jako jego antagoniści. Schumacher uczynił świat Batmana hałaśliwym i dosłownym; nie zachował dystansu, toteż nie pomógł mu sam George Clooney. Nolan z trylogii „Mrocznego rycerza” zbudował moralitet. Jego Batman także duchowo wydostaje się z mrocznej „studni z nietoperzami”, broni świata przed kataklizmem i łajdakami, którzy mają swoje racje, ale twarze bardziej z piekła niż z cyrku (Ledger i Hardy). Balle jako Batman nie musiał tu ograniczać autorskich środków, a że opowieść o walce z Supermanem niosła takie zagrożenie, więc odmówił gry Zackowi Snyderowi. Snyder, w głośnych „300...
Maciej Parowski
Paryż, słodkie lata 20. Minęła wojna, nie wiadomo, że następna za progiem. Także niebezpiecznego kryzysu nikt się jeszcze nie spodziewa. Czas na rewolucyjne teatrzyki i igraszki bohemy, na artystyczne eksperymenty napędzane szaleństwem, za którymi mistrz polskiego eseju Jerzy Stempowski dostrzeże „chimerę jako zwierzę pociągowe”. Podparyskie charytatywne koncerty baronowej Marguerite Dumont (Frot) są legendą. Dziennikarz Lucien (Dieuaide) i poeta anarchista Kyril (Fenoy) dostają się na jeden z nich, forsując ogrodzenie posiadłości. Początkującą piosenkarkę (Theret) skuszono dobrą gażą. Wytworne towarzystwo oklaskuje dobre wykonania klasyki, aż przyjdzie kolej na panią domu. I choć absolutnie pozbawiona głosu, afektowana Marguerite okrutnie kaleczy Mozarta, Pucciniego, goście udają...
Maciej Parowski
„Zwierzogród”, najnowsze dzieło Disneya, polecam również dorosłym jako dowcipną alegorię społeczeństw i ich pragnień. Zootopia, kraina radosnych (i niepożerających się) zwierząt jest możliwa tylko w bajkach, mimo to niektórzy próbują powtórzyć ją w realu. Już Orwellowi nie wyszło, dlatego że do zwierzęcego folwarku wprowadził człowieka jako czynnik niezgody. W „Zwierzogrodzie” , stylizowanej na metropolię krainie, zawierającej wiele środowisk przyrodniczych z centralną Wielką Sawanną na czele, każdy może być, kim zechce. Toteż kiedy królica Judy Hops z rodziny farmerów marchewki zapragnie zostać policjantką, to nią zostanie. Zacznie od mandatów za złe parkowanie, potem z cwaniakiem lisem, którego zmusi do współpracy, ruszy tropem afery rozsadzającej cudowną społeczność. Klasyczna...
Maciej Parowski
„Niewinne” Anne Fontaine to ekranizacja wspomnień francuskiej lekarki pracującej w Polsce w misji Czerwonego Krzyża. Parafrazując Conrada, oglądamy oczyma obywatelki Zachodu syntezę polskiej kondycji. Chodzi o religijność, sytuację kobiety, los fatalnie zależny od historii i geografii. Jest zima 1945 r., do francuskiej misji dociera z wołaniem o pomoc młodziutka zakonnica (Recymbel). Oficer i lekarce Matyldzie (de Laage) nie wolno służyć miejscowym, lecz jej opór łamie żarliwa modlitwa mniszki. W bliskim klasztorze kilkanaście sióstr zgwałconych przez Sowietów zaszło w ciążę. Mniszki, których ślub czystości złamano, uważają się za zhańbione, są spalone dla bliskich i zagrożone, jako żywy dowód zbrodni Sowietów. Czy Matylda, komunistka romansująca z niechętnym Polakom lekarzem/...
Maciej Parowski
W „Sprawiedliwym” producent i scenarzysta debiutuje jako reżyser historią rodzinną. Matka Szczerbica otrzymała Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, co nie znaczy, że jego film o ocaleniu żydowskiego dziecka w czasach okupacji będzie familijną opowieścią. Żeby wyrwać germańskiej machinie śmierci jedno istnienie, powstawały, często po amatorsku i ad hoc, kontrmachina, przeciwsystem. Łańcuch ludzi dobrej woli, którzy mimo terroru nie zawiodą. Są lata 60., ocalona dwie dekady temu Hania (Hamkała) przyjeżdża nad polskie jeziora. Jest nieufna, chce tylko przekonać wybawicielkę, żeby przyjęła medal. Ale Anastazja z Janem (Grabowska /Wieczorkowski) odrzucają miano bohaterów. Hania wędruje po okolicy, wracają dramatyczne sceny, tamte ucieczki, przyjaźnie i chwile grozy. Najlepsze łączyło ją...
Maciej Parowski
W 1991 r. bracia Coen zachwycili Cannes filmem „Barton Fink”, swoistą halucynacją o Hollywood. Twórcza niemoc dopada tam dramaturga naiwniaka, chłopak doświadcza awansów i upokorzeń ze strony filmowych mongołów, a w finale, podejrzewany o zabójstwo, wpada w obłęd. „Ave, Cezar!”, nowy, błyskotliwy obraz braci też odsłania kulisy fabryki snów, ale w tonacji komediowej. Lata 50. XX w., króluje „kino sandałów”, ekranowi herosi pokazują łydki, nakładają skórzane nagolenniki, by w kalifornijskiej spiekocie odtwarzać Jerozolimę pod rzymskim protektoratem. Wszechmocny szef studia Eddie Mannix (Brolin), przed którym drżą gwiazdorzy, wpada w kłopoty. Z planu porwano mu ulubieńca widzów, Whitlocka (Clooney). Grany przez niego centurion ma się nawrócić w obliczu męki Pana. Wielowyznaniowy...
Maciej Parowski
Inarritu zaczyna „Zjawę” brawurową sekwencją ataku Indian na obozowisko traperów. Kamera wchodziła w gąszcz akcji, biali dziesiątkowani strzałami uciekają do barki, Indianie galopują, wpadają między nich, zabijają i sami są zabijani. Boleśnie i dosłownie – pandemonium. Wśród traperów ojciec (DiCaprio) i syn mieszaniec (Goodluck). Im i kilku traperom udaje się uciec, ostrzeliwani płyną rzeką w dół, gdzieś na brzegu ukrywają skóry, bo ich nie udźwigną, pójdą do osad przez góry. Część płynie dalej w nieznane, także po to, by odwrócić uwagę Indian. Surowy świat okrutnych ludzi, morderczej przyrody opowiedziany przez reżysera-mistyka i mistrza kamery. Lubezki, który wykreował kosmos „Grawitacji”, tu pokazuje Góry Skaliste niczym na zdjęciach Adamsa, celebruje mróz, śnieg, rwące lodowate...
Maciej Parowski
Realizatorzy zastrzegają się, że „Planeta singli” nie jest kolejną romantyczną komedią. To kokieteria, w pressbookach przywołują wszak wzór „Notting Hill”. Było mówić o „Social Network”, inaczej wyglądałaby rozmowa. Bo czym jest ich dziełko – socjologią nadwiślańskich obyczajów randkowych i wpływu smartfonów na stabilność rodziny? Też, ale idzie głównie o uczucie, które trudno rozpoznać. Rzecz rozgrywa się w strefie wielopoziomowych mieszkań i prestiżowych potrzeb, choć zawadza też o biedną szkołę. Dobrze wychowana singielka Ania (Wiedłocha) umuzykalnia tam młodzież na sali gimnastycznej i próbuje zerwać z samotnością, odwiedzając serwis randkowy. Dyrektor (Karolak) nie ma dla niej fortepianu, ale gwiazdor Tomek TV (Stuhr) załatwi rzecz, kiedy przyjdzie pora. Ania i Tomek rozegrają swą...
Maciej Parowski
Mamy w „Nienawistnej ósemce” pastisz kryminału à la Agatha Christie z „Murzynkami” (Indianami?), wybijanymi sukcesywnie w odciętym od cywilizacji hotelu. Tarantino zgrabnie to modyfikował już w debiutanckich „Wściekłych psach”. Ale jest tu też zaciekły western, jak w „Django”, gdzie peroruje się groteskowo niczym w przedwojennym cyrku, szydzi z rasizmu i innych przywar Ameryki (tu z okrucieństw wojny secesyjnej), a trup ściele się gęsto jak u Peckinpaha. Śnieżne pustkowia Wyoming przemierza powóz z łowcą nagród zwanym „Szubienicą” (Russel) i eskortowaną przezeń zbrodniarką Daisy Domerque (Leigh). Z powodu zawieruchy nie dotrą do Red Rock, gdzie dziewczynę czeka stryczek, lecz zatrzymają się w karczmie. Po drodze dosiądą się eksmajor unionista Marquis Warren (Jackson), obecnie łowca...
Maciej Parowski
„Małą maturę” (2010 r.) Majewskiego przyjęto u nas chłodno, na „Excentryków” wylała się fala zbytniego entuzjazmu. Dostajemy trochę fajnych scen i kreacji (zwłaszcza Pszoniaka w roli badacza obsesjonata homoseksualizmu), a film pełen jest witalności. Odwilż AD 1958 symbolizuje tu grany namiętnie jazz, swing i boogie, ale reżyser nie próbuje intelektualnej diagnozy, jaką w sensie społecznym, politycznym, nawet narodowościowym dawała „Matura…”.  Tam był portret kraju w opresji oglądanej przez los wszystkich stanów, tu garść cudaków muzykujących namiętnie, bo niemających nic do roboty. Do znękanego stalinizmem kraju, który dostał właśnie chwilę pieriedyszki, wraca z Londynu Fabian (Stuhr), entuzjasta z trąbką. Jazz był w Polsce przed wojną, wielu zdążyło go pokochać, a i po upiornych...
Maciej Parowski
C.S. Lewis pisał, że ludzie doznawali większego pocieszenia za sprawą bajek, w które nie wierzyli, niż religii, które wyznawali. Saga Lucasa jest taką bajką, rozegraną w sferze artystycznej, duchowej, politycznej, technologicznej. W latach 70. i 80. kolejne odsłony „Gwiezdnych…” nadawały na jednej fali z Janem Pawłem II i Reaganem. Film wylansował metafizyczne pojęcie Mocy, zrewolucjonizował filmową SF, czyniąc ją syntezą kosmonautyki, baśni, filmu wojennego, samurajskiego, płaszcza i szpady, horroru. Nawet po „2001: Odysei kosmicznej” był to przełom. U nas film urzekł mistrzów wizualnej SF – Zdzisława Beksińskiego bawił, Tomek Bagiński mówi, że zaczął się jako komputerowy grafik od wybuchu Gwiazdy Śmierci. Siódma odsłona sagi – „Przebudzenie Mocy” – nawiązuje do „Nowej nadziei...
Maciej Parowski
Filmy o bokserach mogą być krzepiące lub ponure. Fighter idący do góry daje szansę na film radosny, póki nie pojawią się faule, kontuzje, stronniczy sędziowie, aż nie ożyją demony wewnętrzne. Eksmistrz żyjący w sławie i dostatku to temat na inną opowieść niż starzec zrujnowany fizycznie i socjalnie. W legendarnym „Rockym” z 1976 r. outsider (Stallone) dostał szansę walki z mistrzem Appollo Creedem (Carl Weathers) i wziął wszystkie lewe – sportowe i życiowe. Zmierzyli się znów, zaprzyjaźnili i stoczyli walkę, której nikt nie obejrzał. Rocky, walcząc w Moskwie, uczył Sowietów fair play, ale potem sekundując Creedowi w narożniku, pozwolił, by kumpla zatłuczono na śmierć, i do dziś czyni sobie wyrzuty. Właśnie przyjeżdża z LA do Filadelfii Adonis, nieślubny syn Apollo, i prosi, by go...
Maciej Parowski
Najczęściej nagradzany hiszpański film 2014 r. dostał u nas tytuł sugerujący dydaktyczną piłę. „Stare grzechy mają długie cienie” – niedobrze. Wystarczy pomyśleć, że Bromski podobnie tytułuje „Uwikłanie” (a przecież byłoby coś na rzeczy), by ogarnąć skalę niezręczności.  Natomiast powinny pomóc „Grzechom…” porównania do pierwszej części serialu HBO „Detektyw”. Film Rodriqueza dorównuje tamtej ekranizacji klimatem, skalą zagrożenia i perwersji, komplikacją intrygi. Nawet upalny, zniewalający klimat i realia dzikiej Luizjany przypominają filmowaną z góry hiszpańską prowincję. Tu i tam oglądamy śledztwo dwójki policjantów, tak było też w „Missisipi w ogniu” z 1988 r., gdzie agenci FBI (Hackman i Dafoe) idą tropem morderców spod znaku Ku Klux Klanu z lat 60. To się powtarza, na...
Maciej Parowski
„Święta to czas, kiedy każdy film może mieć identyczny scenariusz” – napisał na Filmwebie ktoś o nicku „spilperg”. Po ckliwe opowieści nawiązujące do aury wigilijnej sięgali twórcy klasy Dickensa i… serii o Kevinie. W Hollywood oznacza to odwołanie się do wartości i klimatów rodzinnych, do klejenia zerwanych więzi.  Ważny jest zastawiony stół i zdobycie właściwych prezentów. Mniej już motyw przyjścia Odkupiciela. Tak mamy w gwiazdkowym filmie Nelsona, choć pewnie należałoby oczekiwać trochę więcej od obrazu, w którym narratorem okazuje się… pies. Potomstwo i powinowaci rodziny Cooperów zmierzają gwiaździście do domu rodziców w Pittsburgu. Mimo świąt życie nie układa się im świetlanie. Starzy – Charlotte (Keaton) i Sam (Goodman) – są na granicy rozwodu. Senior rodziny Bukcy (Arkin...
Maciej Parowski
Filmów o zimnej wojnie znamy mało. Bond błaznował, a  „Ze śmiertelnego zimna” – adaptacja prozy Le Carre o szpiegu wplątanym w mistyfikację w NRD  – nie miało u nas szans. Według „Wojny w lustrze” tegoż autora, w której brytyjski wywiad cynicznie wystawia swojego agenta, Polaka, by mieć pretekst do zamknięcia marnej placówki, powstał film „Cudzymi rękami”.  Mitologicznym obiektem owych czasów był mur, strefa ostrego rażenia, gdzie zabito setki ludzi i gdzie mnożyły się gryzonie, co w „Króliku po berlińsku” pokazał Konopka.  W „Moście szpiegów” Spielberga oglądamy ten obszar oczami amerykańskiego adwokata. James B. Donowan (Hanks) przybywa tu w 1960 r. Parę lat wcześniej wybronił od stryczka sowieckiego szpiega Rudolfa Abla (Rylance), za co spotyka go w Stanach...
Maciej Parowski
Marcin Koszałka, autor „Takiego pięknego syna urodziłam”, wciąż chadza swoimi drogami, tropi własne demony, śledzi prywatne obsesje. Dlatego jego opowieść o mordercy terroryzującym Kraków w latach 60. (schwytanym i powieszonym) sprawia wrażenie nieadekwatnej. Karol Kot, wcielenie „czystego zła”, był licealistą, mordował dla przyjemności, a zatrzymany – chwalił się krwawymi wyczynami.  „Czerwony pająk” wychodzi od innej, fikcyjnej legendy miejskiej owych lat. Młody sportowiec (Pławiak) podpatruje mordercę (Woronowicz) w wesołym miasteczku i zafascynowany idzie jego śladem. Zaczyna się gra między skromnym weterynarzem a odnoszącym sukcesy młodzieńcem z rodziny dysfunkcyjnej. Ojciec, lekarz (Kalita), cierpi odrzucenie przez żonę (Foremniak), która woli wysyłać dwuznaczne sygnały...
Maciej Parowski
„Makbet” to nie jest nasz dramat. Skupia uwagę na łajdaku, jego ofiary i rywale przemykają w epizodach. Podobnie historia Ryszarda III. Zakochaliśmy się natomiast w królewiczu Hamlecie, któremu zamordowano ojca. Hamlet pomści króla, ale sam da głowę, wpisując się w polski model ofiary. O polskich literackich Hamletach pisał prof. Jacek Trznadel, także w figurze zagubionego buntownika z naszej SF socjologicznej widać tę szekspirowską postać.   Hamlet docieka prawdy i chce poprawić chorą Danię; wkurza go matka, która oddała rękę mordercy, prowokuje niedoszły szwagier i takiż zdradziecki teść. Makbet z żoną na tym tle to postaci strasznie jednowymiarowe. Pożądają władzy dla niej samej, idą do celu po trupach, popychając się wzajem do rezygnacji z przyzwoitości. Niezdolnych do skruchy...
Maciej Parowski
Stereotypowe „Bondy” są odbiciem rzeczywistości. Młody kolega z branży rzucił po prasówce, że najnowsze „Spectre” w reżyserii Mendesa odkrywa zagrożenie tzw. nowym porządkiem świata i on się temu sprzeciwia. Najwyższy czas! Film rozgrywa się w ciekawych miejscach na kilku kontynentach. Zaczyna się w Meksyku, Bond wysadza tam pół miasta podczas Dnia Wszystkich Świętych, dokonuje zamachu na globalną kanalię, potem w Rzymie uwodzi jego żonę (Bellucci), ratuje córkę (Seydoux) swojego antagonisty w Alpach, daje się w Afryce pojmać śmiertelnemu wrogowi (demoniczny jak zwykle Waltz) i ciężko pobić słudze złych ludzi w TGV. Dzielny Craig (to jego ostatni Bond) biega po fasadach, pikuje helikopterem, samolotu używa jako ratraka, śmiga po Tamizie motorówką, by w końcu wymówić służbę Koronie w...
Maciej Parowski
Sześć lat temu pisałem tu o innym filmie Mrozowskiego – „Bad Boys. Cela 425”. Autor wszedł do celi, by asystować w więziennym życiu i duchowej przemianie, jakiej podlegają tytułowi źli chłopcy. Pozwolił im się wygadać, dochodzić przyczyn upadku; może trochę przyspieszył ich etyczne refleksje. Ale powstał film szczery i przywracający wiarę w możliwość poprawy.  „Autorki” pokazane z powodzeniem na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym to wyższa szkoła humanistycznego podejścia i reedukacyjnej terapii. Cztery pensjonariuszki zakładu karnego w Krzywańcu biorą oto los w swoje ręce również w sensie artystycznym. Reżyser proponuje, by te dziewczyny po upadku – mające na koncie upodlające przejścia z narkotykami, prostytucją, utratę praw rodzicielskich i kilkuletnie wyroki –  ...
Maciej Parowski
Marcin Wrona (1972–2015) odkrywał dla naszego kina inną rzeczywistość. I mniej mi chodzi o pokazane po nowemu realia, bardziej o emocje – o osobowość efekciarską, a kino spazmatyczne. O ekscentryka nieznającego granic bądź lubiącego je przekraczać.  W „Mojej krwi” nicował Wrona mit, ceremonię, macierzyństwo; umierający bokser płaci tam Wietnamce za urodzenie potomka. W „Chrzcie” absurdalnie wykręcał reżyser ideę przyjaźni i solidarności, zmuszając młodego mężczyznę, by stał się dla kolegi katem. Wreszcie w „Demona”, zrobionego według dramatu Rowickiego o przestępcach, którzy natrafiają w przejętej bezprawnie ziemi na ślad cudzego łajdactwa, wpisał Wrona wątki i chwyty z innych filmów. Choćby z „Wesela” (Wyspiańskiego i Smarzowskiego), ze starego „Dybuka” Waszyńskiego, z...
Maciej Parowski
Wkroczyli na scenę równocześnie; przy „Niewinnych czarodziejach” i „Nożu w wodzie” pracowali wspólnie. W pierwszym obaj ładnie zapisali się na ekranie. Kilkanaście lat potem zawitali do DKF Kwant warszawskiej Riviery. Jednakowo ubrani – granatowe marynarki, jasne spodnie, różniły ich tylko fulary. Mówili ze studentami o „Chinatown”, „Lokatorze”, może „Tess”. Nasi eksportowi reżyserzy – Polański i Skolimowski – niezrywający z krajem kontaktu. Polański miał więcej szczęścia. Po stanie wojennym pokazano nawet jego „Dziecko Rosemary”, rzekomo satanistyczne – choć film bada fenomen cyrografu, ale go nie opiewa. Skolimowski dłużej czekał na premierę „Rąk do góry” (pożegnania stalinizmu), które po 13 grudnia i tak zdjęto z ekranów. Na początku lat 70. urzekał „Na samym dnie”, zadziwił „Królem...
Maciej Parowski
Oglądam „Legend”, film Helgelanda (autora „Tajemnic Los Angeles” i „Rzeki tajemnic”), przez pryzmat opowieści skruszonego „Masy” o polskiej mafii, o jej porachunkach, kobietach, kasie. Podobne są ambicje, metody. Gangsterski Pruszków w zbliżony sposób podbijał stolicę i inne miasta jak bliźniacy Kray (szalony Ron i racjonalny Reggie) terroryzowali i uwodzili stolicę Wielkiej Brytanii.  Wyrośli w marnej dzielnicy East End, ale stali się panami tej lepszej – West Endu. Skok taki jak z Pruszkowa czy Ząbek do Śródmieścia. Mieli w tle swingujący Londyn, byli sławniejsi od Beatlesów, pokazywali się z ludźmi z towarzystwa, prowadzili ekskluzywny klub Esmeralda’s, w którym bywały gwiazdy. Ich życiowa droga, jak w większości takich wypadków, w finale pikuje. Ten sam instynkt, który...
Maciej Parowski
Polski film celujący w amerykańskie standardy nie musi być wtórny, marzenie o kręceniu „amerykańskiego kina” nie dowodzi naśladownictwa. Przytomny filmowiec bierze ze Stanów tonacje, przywołuje je, trawestuje. Jeśli „Uwikłanie” Bromskiego, „Służby specjalne” Vegi, „Układ zamknięty” Bugajskiego, „Trick” Hryniaka przypominają „Władzę absolutną”, „Wszystkich ludzi prezydenta” czy „Syndykat zbrodni”, to dlatego, że Polska, zwłaszcza w ponurych aspektach, upodabnia się do Ameryki. Uwaga na początek. Choć „Anatomia zła” ma ambicje realistyczne, to film nie wyszedł już Bromskiemu tak dobrze. W „ Uwikłaniu”, dzięki Miłoszewskiemu, do intrygi kryminalnej dołączało odkrycie korzeni III RP w zaszłościach PRL. Film i książka niosły niepokojące „rozpoznanie pisowskie”, obraz kończył się akcją...
Maciej Parowski
W Gdyni „Karbali” nie wyróżniono, mimo to Łukaszewicz może mówić o szczęściu. Pięć lat temu, lekceważąc nagrodę w Koszalinie, nie przyjęto reżyserowi na gdyński festiwal niezłego „Linczu”. Historia desperatów, którzy tyranizowani przez bandytę, a ignorowani przez aparat sprawiedliwości, biorą sprawę w swoje ręce, nie pasowała do „dorocznego święta polskiego kina”. „Karbala”, tak jak „Lincz”, jest rekonstrukcją; chodzi o utrzymanie ratusza w miejscowości będącej ośrodkiem kultu religijnego szyitów w Iraku. W 2004 r. nasi żołnierze oraz bułgarscy komandosi wytrzymali kilka dni i nocy ataki dobrze uzbrojonych Irakijczyków praktycznie bez strat. To nie bajka jak „Samum” ani prowokacja czy gra jak „Demony wojny według Goyi” Pasikowskiego. Warsztatowo obraz też jest przyzwoity. Sceny...
Maciej Parowski
W rocznym odstępie wchodzą na ekrany dwa filmy Sorrentino, by szybko z nich znikać. To kino wspaniałe, lecz dla znawców – „Wielkie piękno” i „Młodość” to obrazy nieoczywiste, zmuszające do myślenia. W obu świat jest przedmiotem zachwytu i kontemplacji. Zabawę psuje bohaterom świadomość kresu. I zmaganie się blichtru z autentycznością. „Wielkie piękno” to ekstatyczna jazda w stylu Felliniego przez cudowności, ekscesy, blagi targowiska próżności Rzymu i włoskiego high life’u. Prowadzi nas stary pisarz i dziennikarz, lew salonowy pisujący dla prestiżowego magazynu ironicznej karliczki. W „Młodości” stylizowanej na „Czarodziejską górę”, gdzie mamy dwu starych artystów w alpejskim hotelu, jest już więcej opowieści. Choć i tu nie brak olśniewających epizodów, jak wejście do basenu nagiej...
Maciej Parowski
Filmy żywią się filmami; kto tego nie lubi, stwierdza, że obejrzał wszystko i rezygnuje z X Muzy. Ten proces zakłócają geniusze albo wariaci (co w przypadku np. Quentina Tarantino wychodzi na jedno). Dzięki nim wracamy do kina. Ritchie, reżyser m.in. „Porachunków” i „Sherlocka Holmesa” z Robertem Downeyem, czuje filmową formę, zręcznie bawi się gatunkami. Trudno rozstrzygnąć, czy sięgając po telewizyjny szlagier szpiegowski, serial USA z lat 1964–1968, dotknął granic własnych, czy słabizn niedzisiejszej luzackiej narracji. Oto ludzie w tzw. demoludach ciężko dyszą, Sowieci budują Mur, a Amerykanie udają, że istnieją potężniejsi od Sowietów wrogowie, których mogliby solidarnie zwalczać. Chodzi o pogrobowców faszyzmu z bronią atomową w rękach! Lata 60. kochały takie fabuły. Akcja...
Maciej Parowski
Poznaliśmy Emily Blunt jako zahukaną i ładną karierowiczkę w „Diabeł ubiera się u Prady”, na jej tle rozkwitało piękno nieugiętej Anne Hathaway. Ale w ciągu paru lat wyrosła Emily na heroinę kina akcji, nie tracąc uroku. W „Połowie szczęścia w Jemenie” opętała kostycznego ichtiologa (McGregor), we „Władcach umysłów” idącego w górę senatora (Dammon). A w klasycznych ekranizacjach SF „Na skraju jutra” i „Looper – w pętli czasu” decydowała o losach świata, też z giwerą w dłoniach.  W „Sicario” jest twardą agentką FBI, Kate Macer, wojującą z porywaczami na granicy USA i Meksyku. Po jednej przerażającej akcji sięga po nią CIA, angażując dziewczynę do dziwnej roboty. Chodzi o walkę z narkotykowymi gangami. Enigmatycznymi mentorami i towarzyszami broni Kate będą agent Matt (Brolin) i...
Maciej Parowski
Ten film to góra lodowa. Więcej pod spodem niż na wierzchu, no i nie warto czytać obrazu dosłownie, choć punkt wyjścia jest prawdziwy. Tadeusz Szymków (1958–2009), aktor najlepiej znany z filmów Władysława Pasikowskiego, odszedł po pięćdziesiątce na raka. Cezary Harasimowicz, renomowany scenarzysta, przed laty przyjaciel Szymkowa ze studiów (pod ręką Bogusława Lindy terminowali aktorstwo w Teatrze Wrocławskim), żegna kolegę scenariuszem elegią. Do końca byli blisko. Inni rozpierzchli się, odpłynęli na antypody, jak Sławek Wabik (który w Australii nie przeżył upałów), albo odjechali w celebrę, w sukcesy. Szymków został sam, rozmieniał się w reklamach, dawał twarz tandetnym show.  Takim pokazuje go Tomasz Kot w filmie Macieja Migasa. Jako Bartosza Kolano, aroganta i abnegata, z...
Maciej Parowski
„A więc cele, dla których przystąpiliśmy do tej wojny, zostały osiągnięte” – stwierdził londyński oficjel 8 maja 1945 r., spoglądając z okna na Trafalgar Square wypełniony wiwatującymi tłumami. „Sir – skontrował ktoś przytomniejszy – czyżby ci pijany ze szczęścia ludzie w dole to byli Polacy?”. Przytaczam tę anegdotę za Orwellem, który pisał też o Powstaniu Warszawskim i o zdradzonych Szesnastu. W „Randce z królową” kamera Jarrolda schodzi między londyńczyków właśnie, w dzień zwycięstwa. Towarzyszy dwu księżniczkom – Małgorzacie i Elżbiecie (dzisiejszej królowej) – które cudem dostają zgodę panującej pary na opuszczenie pałacu. Dziecinna, niemądra, żądna tańca i szampana Małgorzata szybko wymknie się ochronie gapowatych oficerów, którzy sami kombinują, jak by tu zaszaleć. Toteż...
Maciej Parowski
Z obowiązku. Niedawno w jednym z tygodników opinii zjechali obraz Piotr Zaremba i Marcin Wolski. Do paszkwili nie dopłaca się w kinie, koledzy też zaczekali na seans w TV. Posiadacze wypasionych płatnych kanałów podobnie zaliczyli już „Idę” i „Pokłosie”.  Estetycznie i ideowo rządzą „Obywatelem” szablon, kompleks i uraza. Obciążają nas straszne grzechy (antysemityzmu, katolstwa, niepozbierania). Sami się prosiliśmy o komunę, a jak coś nam wyszło, to przypadkiem. Jan Bratek (stary i młody Stuhr), uderzony w ciemię wielką literą „P” spadającą z gmachu telewizji, śni w szpitalu swe życie tchórza, kolaboranta, mendy, konformisty. Od lat 40. do dziś. Na końcu z biało-czerwoną gębą udaje typowego Polaka.  Film toczy się od skeczu do skeczu. Życiem Bratka, jego matki i ojca rządzi...
Maciej Parowski
Jak często u Allena, także w „Nieracjonalnym mężczyźnie” mamy sytuację, w której bohater racjonalizuje łajdactwo, jakie zamierza popełnić lub jakie właśnie zrobił. Albo usprawiedliwia to, do którego namawia innych. Ostatnio oglądaliśmy to we „Wszystko gra”, „Śnie Kasandry”, „Vicky Cristina Barcelona”, „Blue Jasmine” czy w filmie, którego Allen nie nakręcił, lecz w nim zagrał – „Casanovie po przejściach”. To stary chwyt, Dostojewski użył go choćby w „Zbrodni i karze”, a kilkaset lat wcześniej Szekspir w „Makbecie” i „Ryszardzie III”. Abe (Phoenix), współczesny profesor filozofii, ma w głowie ich wszystkich, takoż Sartra, Kierkegaarda czy Kanta, których filozofię będzie wykładać na nowym uniwersytecie. Były dziwkarz, nihilista na zakręcie, który utracił sens życia i nawet libido,...
Maciej Parowski
Rozkwitają i więdną na oczach świata, który za późno spostrzega, że szło o tragedię. Wybrańcy bogów umierają młodo. „Czas ołowiu”, przebój Budki Suflera A.D. 1982, przypominał tych, którzy pięknie rozbłyśli, by odejść przedwcześnie: Jenis J., Jimmy M., Jimmy H., Anna J., Steve McQ., John L., Elvis P. Zbrakło na liście Mecury’ego czy Cobaina – straceńców następnych dekad. I oczywiście Amy Winehouse (1983–2011). Nie była gwiazdą mojego pokolenia, nasze śpiewające panie ubierały się jak pensjonarki, a pierwsi rockmani nosili krawaty. Amy, wychudzone czupiradło z ostrym makijażem, w mini i z absurdalnie natapirowanym kokiem wyglądała niedorzecznie. Dopiero głos, mroczny, głęboki, którym wyśpiewała choćby „Rehab” (a swoją drogą, kto z uczniów polskich szkół wiedział, że chodzi o „odwyk”?),...
Maciej Parowski
„Terminator”, już piąty (choć franczyza seriali, komiksów, gier idzie w dziesiątki), to nie jest sezonowa sensacja. Opowieść o walce robotów i ludziach w pętli czasu rządzi naszą wyobraźnią od trzech dekad. Pierwszy film Camerona zjawił się w roku orwellowskim. Kino ostrzegało przed wojną atomową dziełami serio w rodzaju „Nazajutrz” czy „Listy martwego człowieka”. U nas była powieść Marka Baranieckiego „Głowa Kasandry” – samotny pilot rozbraja atomówki, nadal gotowe do odpalenia w zdruzgotanym świecie. Do dziś, mimo obietnic, nie zrobiono z tego filmu. Cameronowi się udało, bo miał historię bogatszą mitologicznie. Były w niej lęki zimnowojenne i przypowieść o zbuntowanych maszynach (system obronny Skynet), które mogą wyeliminować człowieka; poszli potem tym tropem twórcy „Matrixa”. W...
Maciej Parowski
„Lost River”, reżyserski debiut młodego gwiazdora, wygwizdano w tegorocznym Cannes. Tamtejsi krytycy nie zrozumieli filmu, może nie chcieli zrozumieć, więc u nas spłoszony dystrybutor pośpiesznie odstąpił prawa drugiemu. Ale w sieci obraz zbiera pozytywne opinie.  Naszych widzów urzeka oryginalne wizjonerstwo Goslinga, mitologiczny patos onirycznej opowieści o umarłym mieście, po którym grasuje okrutny człowiek-smok. W mieścinie mają co wieczór miejsce spektakle sadystycznej pornografii, urządzane przez niegodnego króla. Tymczasem na zalanej jeziorem autostradzie czekają przyjazne potwory, a młody, niewinny bohater przygotowuje się do walki, która go na razie przerasta. Film zainspirowany losami i wyglądem Detroit, onegdajszej stolicy przemysłu samochodowego, zaczyna się jak...
Maciej Parowski
„Nowa dziewczyna” to filmowy koncert Ozona, jednego z nowych mistrzów francuskiego kina, ale sporo w nim fałszywych tonów. Duris, paryski gwiazdor, gra tu mężczyznę, który po śmierci żony przebiera się w jej ciuszki i zastępuje córeczce matkę. Jako kobieta/mężczyzna wtajemnicza w swą grę przyjaciółkę zmarłej żony (Demoustier), uzależnia ją emocjonalnie, wreszcie uwodzi i jako mężczyzna, i jako kobieta. Zachowuje przy tym poprawne stosunki z mężem kochanki (Personnaz). Ten genderowy romans ma słodziutką, pocztówkową puentę. Mimo ciekawych znaków, sugerujących opowieść bardziej fabularnie wyrafinowaną, widz dość szybko spostrzega, że podsunięto mu artystyczną mistyfikację. Mało tu mrocznych klimatów Hitchcocka czy choćby dwuznaczności, w jakie obfitował „Basen”, wcześniejszy film Ozona....
Maciej Parowski
Zagrał tragicznych nieudaczników w „Narkomanach” Schatzberga i w drugim wielkim filmie tego reżysera – „Strachu na wróble”.  Chłopięcy, z uchylonymi ustami sugerującymi wadę laryngologiczną, a później z czarną bródką, więc trochę diaboliczny – bywał Al Pacino generałem, policjantem, królem, homoseksualistą i łacińskim kochasiem. Ale już na początku kariery okazał się u Coppoli charyzmatycznym mafioso, który obejmuje dziedzictwo po „Ojcu chrzestnym”. Tak Marlon Brando, wielka legenda aktorstwa, przekazywał pałeczkę następnej legendzie. Odcisnął piętno na pięciu dekadach kina. Porywczy, głośny, wypełniał sobą ekran, tak jak teraz we wchodzących na nasze ekrany „Manglehornie” i „Idolu”. W tym pierwszy jest byłym trenerem, skłóconym z synem i światem, prowadzącym warsztat dorabiania...
Maciej Parowski
Bogdanovich to starszy pan, a zarazem cudowne dziecko i mistrz kina. Arcydziełem jest jego nagradzany Oscarami nostalgiczny „Ostatni seans filmowy” (1972), w którym wystąpili Cybill Shepherd (debiut) i Jeff Bridges. Mogły podobać się „Papierowy księżyc”, „Daisy Miller”, „No i co, doktorku”. I choć od lat jest kustoszem kina, którego uczy i o którym pisze książki (np o Wellesie, Hitchcocku, Natalie Wood), nakręcił ostatnio frywolną komedię. Nad scenariuszem „Dziewczyny wartej grzechu” pracował z eksżoną Louise Stratten. To siostra Dorothy, gwiazdki „Playboya”, kochanki Bogdanovicha, którą zabił zazdrosny mąż, by potem się zastrzelić. Tuż przed śmiercią Dorothy Stratten zagrała posągową kobietę-robota w filmie SF „Galaxina”. Zakochany Bogdanovich napisał o niej książkę i zrobił dokument...
Maciej Parowski
Z „Marsylskim łącznikiem” odbywamy ciekawą podróż w czasie i przestrzeni, dotykamy też przełomowych momentów historii kina. Tytuł filmu Jimeneza w polskiej wersji nawiązuje wręcz do „Francuskiego łącznika” (1971 r.) Friedkina o agentach polujących na przerzut heroiny z Francji do USA. Tam mieliśmy ponurą nowojorską gonitwę, tu w słonecznej Marsylii, gdzie prochy powstają, łeb narkotykowej hydrze próbuje ukręcić francuski sędzia. Oba filmy nawiązują do realnych wydarzeń, pokazują zaciekłość stron wojny i jej daremność. Wpadają wielbłądy, karawany z prochami idą dalej, tu i tam są ofiary. Zaraza dotyka też aparatu sprawiedliwości, toteż każdy sukces jest podszyty porażką. Upadek i nędzę ćpunów, którzy utrzymują cały biznes, pokazywał film „Narkomani” (1971 r.), debiutował w nim Pacino;...

Pages