Maciej Parowski

Maciej Parowski
Czekałem niecierpliwie na „Tajemnice Manhattanu”, adaptację powieści Harrisona. Zanosiło się na nowe „Chinatown”, ale rzecz nie radzi sobie w kinach. Sam zaliczyłem film w małym gronie. Pamiętam Brody z podobnej roli detektywa w „Hollywoodland”, gdzie badał kulisy śmierci odtwórcy superbohaterów. Teraz detektywi i reporterzy robią w tym samym – w dramatach, brudach i zbrodni wielkiego miasta. Estetycznie ta fosforyzująca neonami asfaltowa dżungla wygląda najlepiej. Na salonach królują odrażający ludzie władzy i zależne od nich uciśnione piękności. Śliczna Caroline (Strahowski) prosi zagrożonego redukcją dziennikarza Portera Wrena (Brody) o pomoc w odnalezieniu pewnej płyty z nagraniem, inaczej ją zabiją. Tego samego szuka też burmistrz Hobbs (Berkoff), niepokojony anonimami. Mąż...
Maciej Parowski
Nagroda w Berlinie nie zmieni faktu, że Wasilewski zrobił film grany na jednej strunie i przykry w odbiorze. Przecież zdając do naszych filmówek, pokazywał skrypt „Zjednoczonych stanów miłości”, a jednak na reżyserię go nie przyjęli. Orędowniczką konceptu stała się natomiast jurorka Meryl Streep.  Może chodzi o film, jaki się podoba obcym, nie swojakom, a Wasilewski utrafił w światowy stereotyp? Na ekranie blokowisko AD 1990, a w nim kobiety szamoczące się bezradnie i wściekle, nieodnajdujące się w domu, kościele, w pracy, macierzyństwie. Marzenia każdej łamią jakieś tabu, społeczny czy moralny uzus. Ten świat estetycznej szarzyzny wykreowanej kamerą operatora Mutu (który pokazał oscarowo rumuńską wędrówkę przez aborcyjne podziemia) wygląda na efekt retorycznej kondensacji i...
Maciej Parowski
Hollywood kręci widzów i filmowców. Bracia Coen uwodzili niedawno scenami z fabryki snów w komedii z lat 50. „Ave Cezar” (a zaczynali mrocznym „Bartonem Finkiem”). Woody Allen też robił filmy żywiące się kinem: „Koniec z Hollywood”, „Przejrzeć Harry’ego”. Także „Purpurowa róża z Kairu” (która podpowiedziała Marczewskiemu „Ucieczkę z kina WOLNOŚĆ”) czy nawet „Strzały na Broadwayu”. W „Śmietance towarzyskiej” wracają złote lata 30. Allen nawet nie próbuje podglądać filmowej kuchni. Bawi się jej garderobą, życiem towarzyskim i uczuciowym szemranych producentów oraz tęsknotami uwodzonych przez nich dziewczyn. Chodzi o blichtr branży stworzonej przez żydowskich emigrantów, którzy przesiedli się z nizin do high life’u bez zmiany mentalności. A jeśli już, to na gorsze. Oglądamy ich oczami...
Maciej Parowski
Postać Bourne’a, agenta CIA, który stracił pamięć, stworzył pisarz Robert Ludlum i zaraz przechwycili ją filmowcy. Bourne (Damon) nie jest bawidamkiem jak Bond i nie pajacuje szpiegostwa. To wyrzutek, w przeszłości wykonawca brudnej roboty, której CIA się wstydzi, więc próbuje go odstrzelić. Bourne musi sobie przypomnieć, kim jest, a jednocześnie umykać z celownika firmy o nieczystym sumieniu. Mamy tu większą skalę dramatu niż w filmowym uniwersum Bonda. Bourne jest dojrzalszy, jego zagrożenie wynika z nieczystych procederów, jak te ujawnione przez Snowdena. Choć przyznajmy, że i w literackich Bondach Fleminga było więcej powagi i nawet sztuki niż w traktujących o nim filmach. Bournem kieruje instynkt samozachowawczy, głód prawdy, skrucha i wdrukowane zdolności bojowe. To drapieżnik...
Maciej Parowski
Redaktor Maxwell Perkins to ciekawa literacka postać, o której czytelnicy nie wiedzą.  Przyjaciel i egzegeta pisarzy straconego pokolenia. Malcom Cowley w pracy „O sytuacji w literaturze amerykańskiej” wymienia owego redaktora tylko raz. Do dzieła Thomasa Wolfa, którego Perkins odkrył i przyuczył do pisarskiej wielkości, nawiązuje już w sześciu miejscach. To właściwe proporcje, ale dobrze, że film Grandage jednak zmienia je i skupia uwagę na wydawcy. Jak pisze Cowley: „Personel wydawniczy Scribnera współpracował całe lata z Jamesem Jonesem, zanim »Stąd do wieczności« było gotowe do druku. Jones słyszał, że nieżyjący już pracownik Scribnera, Maxwell Perkins, pracował jeszcze dłużej nad Thomasem Wolfe’em; młody powieściopisarz głęboko podziwiał Wolfe’a, i podziw ów był jedną z...
Maciej Parowski
Fabrice Luchini wystąpił w „Kolanie Klary” Romera z 1970 r., lecz nie tylko dlatego jest aktorem trochę z innej epoki. Przed pięciu laty zagrał sentymentalnego, dobrze ustawionego maklera z paryskiej rodziny, odkrywającego gorszy świat hiszpańskich pokojówek – „Kobiet z szóstego piętra”. Pobudziło to jego socjalną wrażliwość, makler pomógł paniom, a przy okazji zakochał się i wywrócił swoje życie do góry nogami. „Subtelność” też dotyka spraw sercowych. Chodzi o Michela (Luchini), mądrego sędziego, prowadzącego sprawę zabójstwa małego chłopca. Podejrzany ojciec, eks-komandos, uparcie zaprzecza swojej winie, matka histeryzuje, ale sędzia gra prawniczy spektakl nie tylko przed publicznością, kolegami, świadkami, oskarżycielem czy podejrzanym. Okazuje się bowiem, że ławniczka Ditte (...
Maciej Parowski
Jestem za stary na dziecięce książki Dahla. „Willy Wonka i fabrykę czekolady”, „BFG” (u nas „Wielkomilud”), „Wiedźmy” tłumaczono w Polsce na przełomie lat  80 i 90 XX w. Za to w latach 60. w „Przekroju” odkrywałem jego ekstrawaganckie nowelki, niektóre przypomniano w tomie „Niespodzianki”. Dziwny Angol, Norweg z pochodzenia, w sposób do nikogo niepodobny opowiadał o kanciarzach na wyścigach psów, o żonie, która korzysta z okazji, by dokuczyć trwającemu w szklanym słoju mózgowi despotycznego męża. Drażnił suspensem historii o handlarzach starzyzną, wystawionych do wiatru przez cwanych chłopków. Bajki Dahla zachowują rys jego przewrotnej wyobraźni. Nie są stricte dziecinne, odwołują się również do gorszej strony egzystencji, nie unikają obrazów zła, badają strefę dnia i mroku. W...
Maciej Parowski
Kino odkryło w zasadzie wszystkie utwory Jane Austen, poza pierwszą dłuższą nowelą z 1795 r. „Lady Susan”. Jej luźna adaptacja w reżyserii Stillmana wchodzi właśnie na nasze ekrany. Utwór złożony z listów opisuje zabiegi powabnej wdówki, która w XIX-wiecznej Anglii, mało przychylnej dla bezbronnej kobiety, próbuje sprytem, obmową, urokiem, intrygą zapewnić sobie byt, a córce dostatnie małżeństwo. Lady Susan nie jest aż tak przewrotna jak markiza de Merteuil. Francuska bohaterka wcześniejszych o 13 lat, też epistolarnych „Niebezpiecznych związków” Choderlos de Laclos łamała prawa ludzkie i boskie, by zemścić się na byłym kochanku. W osobie Susan dochodzi do głosu brytyjski pragmatyzm – skuteczniejszy i bezpieczniejszy dla bliźnich, bo mniej kategoryczny. Lady Susan bywa...
Maciej Parowski
Trochę groźną twarz Julie Delpy odkryła dla nas Agnieszka Holland w filmie „Europa, Europa”. Potem paryska gwiazdka wystąpiła u Kieślowskiego w „Trzy kolory: Biały”. Neurotyczna Francuzica upokarzała tam polskiego fryzjera/artystę, tracącego za granicą całą moc (Zamachowski). Delpy grała też w trylogii Linklatera – „Przed wschodem słońca” (1995 r.), „Przed zachodem słońca” (2004 r.) i „Przed północą” (2013 r.) oraz we własnym filmie „Dwa dni w Paryżu” (także „...w Nowym Jorku”). Mamy tam niewinne podchody młodych oraz gry i zabawy ciut starszych reprezentantów francuskiego i światowego mieszczaństwa, którzy romantyczne zasady miłosnych gier zmienili na pragmatyczne i ulotne. Dlatego wpadają w kłopoty. W „Lolo” wchodzi na scenę drugie pokolenie owej przemiany i dokucza pierwszemu. Pod...
Maciej Parowski
W PRL lękano się szmiry. „Trędowatą” Mniszkówny, a potem film według tej powieści dostaliśmy po Grudniu ’70. Gdy władza użyła już broni, to pojęła, że lepiej skupić się na pilnowaniu stołków niż artyzmu. Stan wojenny też przyniósł rozluźnienie estetyczne, wylało się na Polskę Kino Nowej Przygody i powstała „Fantastyka”. Później przyszły Harlekiny, romantyczne komedie i prasa na golasa. Krytyka mogła wybrzydzać, ale widzowie wybierali wstydliwe przyjemności.   „Zanim się pojawiłeś” w wersji literackiej i filmowej to jeden z fenomenów, wobec których stoję bezradny. Miliony czytelników, tzn. czytelniczek, odnalazły siebie w tej powieści. Zidentyfikowały się ze spontaniczną i naiwną do bólu bohaterką, która zakochuje się w sparaliżowanym podopiecznym, dzieli się z nim radością życia i...
Maciej Parowski
Życie naśladuje sztukę. Palestyński „Idol z ulicy” Abu Assada powstał pod oczywistym wpływem hitu sprzed ośmiu lat, „Slumdog. Milioner z ulicy”. Ale „Slumdog…” był bajką o chłopcu z nizin wygrywającym wielki teleturniej i ukochaną, bo ciężki los nauczył go odpowiedzi na trudne i nawet perfidne pytania. Natomiast „Idol…” przynosi historię jakoś bliźniaczą, równie dramatyczną, lecz mniej naciąganą, bo prawdziwą. Poznajemy tu dzieciństwo Mohammada Assafa, samorodnego piosenkarskiego talentu, który ma nieszczęście urodzić się na Bliskim Wschodzie w obozie dla uchodźców. Przeklęta zda się przez Boga i ludzi Gaza, oddzielona dziś od Egiptu i Izraela, otoczona zasiekami, już w czasach biblijnych była centrum buzujących konfliktów. Cóż to za miejsce do życia dla dzieciaków, które mogą, co...
Maciej Parowski
Zakładnik z Wall Street” to kolejny obraz demaskacja jak stary film Stone’a czy świeży obraz Scorsese. Wall Street nie jest ulicą diabła, lecz stała się symbolem strzyżenia jeleni przez cwaniaków. Chodzi np. o bankierską „Chciwość” (tytuł znakomitego filmu Chandora z 2011 r.) i przerzucenie jej kosztów na innych. W myśl wdrażanej tam pułapkowej zasady „Volenti non fit iniuria” dobrano się przecież do naszych frankowiczów, którzy też „sami chcieli”.  „Zakładnik z Wall Street” nie ma aż takiej mocy jak „Big short”. Film Foster pokazuje medialny cyrk związany z „potworną forsą”. Ludzie podejmują tu decyzje intuicyjnie (irracjonalnie), ulegając sugestiom medialnych szczurołapów.  Takiego szczurołapa/błazna i zarazem telewizyjnego doradcę milionów gra Clooney. Bankowcy dokonują...
Maciej Parowski
„Alicja w krainie czarów” (2010 r.) Tima Burtona zaniepokoiła purystów. Twórca „Edwarda Nożycorękiego” z pomocą scenarzystki Lindy Woolverton zmodyfikował literę i ducha intelektualnej gry oxfordzkiego matematyka. Z dziewczynki, w jakich Dodgson/Caroll gustował, które fotografował i dla których pisał, uczynił pannę na wydaniu. W olśniewającej wizji reżyserskiej zjawiły się nowe wątki, ale przepadło sporo matematycznych, filozoficznych, językowych paradoksów. I wtedy, i teraz, w wyprodukowanej tylko przez Burtona „Alicji po drugiej stronie lustra” bohaterka  (Wasikowska) jest bardziej niż u Carolla aktywna. Kiedyś musiała pokonać karcianą królową, teraz ma dokonać korekty losów Kapelusznika (Depp) i Czerwonej Królowej (Bonham Carter). Tu i tam bruździ jej odrzucony zalotnik Hamish...
Maciej Parowski
Film Guadagnino w oryginale zatytułowano „Wielki plusk”, mamy tu nawet basen, jak na słynnym obrazie Hockneya. Ale jest także dwójka zakochanych, między których niczym kamień z nieba spada jego stary kumpel, a jej były kochanek i menedżer, by narobić duchowego bałaganu. A to z kolei bezpośrednie nawiązanie do mistrzowskiego „Basenu” (1969) Deraya ze Schneider, Delonem i Ronetem.   Marianne (Swinton), czasowo niema gwiazda rocka po operacji przełyku, oraz Paul (Schoenarts), fotograf na odwyku, to rekonwalescenci. Ukryli się na wysepce Pantellerii na południu Włoch, marzą o intymności.  Tymczasem Harry (Fiennes) niepokoi ich już z lądującego samolotu, przez komórkę, by po chwili brylować na ich posiadłości, brać wszystko w posiadanie, zagłuszać myśli. Nie przyjechał sam,...
Maciej Parowski
Droczących się gwiazdorów – Crowa i Goslinga – obejrzeliśmy w lutym na gali Oscarów. W maju pojawił się film – Jackson Healy (Crow) jest w nim twardym łapaczem od brudnej roboty, Holland March (Gosling) to tani detektyw, bardziej goniący za kasą niż realizacją zleceń. Ciekawa para: grubianin w tenisówkach i elegancki kanciarz z rezolutną córką Holly; najpierw pierwszy pobije drugiego, potem ruszy akcja, suspens i jajcarskie dialogi. W sumie: „Równi goście”.   Film zaczyna się lekko, Jackson i Holland to leszcze. Małe sprawy, szalone zlecenia. Jakaś staruszka, której coś się przywidziało, a z drugiej strony nawiedzona hippiska, która prosi, by obrzydzić życie naprzykrzającemu się jej intruzowi. To początek kłębka, tylko z początku wyglądającego niewinnie. Poszukiwanie, a potem...
Maciej Parowski
Choć głośno o ciemnych stronach różnych karier, to ludzie wiedzą swoje. Któż by nie chciał zostać aktorem, wziętym politykiem, dziennikarzem, sportowcem, prawnikiem, miss, modelką wreszcie. Zasadniczo nie są to branże niemoralne, ale roi się w ich światkach od groźnych wyzwań i pokus. Taka moda np. skupia uwagę wielu niebezpiecznych, bo wpływowych, cwanych i nagrzanych mężczyzn. Niezdary, nawiasem mówiąc, też tam ciągną, jak ćmy do lampy. Dobrze, że reżyserem (Matthiesen), scenarzystami i główną protagonistką „Modelki” są Duńczycy. Emma (Palm), dziewczyna z Kopenhagi, to nawiązanie do paru intrygujących karier wampów o zimnych, kocich, trochę perwersyjnych twarzach. Christensein, Nielsen, Rasmussen ciekawie zapisały się w historii branży, ale i dały typowy wzór losu kobiety światowej,...
Maciej Parowski
Tragedia powtarzająca się jako farsa? Powiedzmy, że w przypadku „Niewygodnej prawdy” aż tak źle to nie wygląda. Za sprawą Redforda, który znów gra niezłomnego dziennikarza, wracamy do klimatów pamiętnych z „Wszystkich ludzi prezydenta”. Ale czasy się zmieniły, Redford nie jest już szykownym młodzieńcem z „Żądła” czy „Trzech dni Kondora”. A i widz nie odnajdzie w sobie szlachetnego ekstremizmu, by żądać od polityków nieskazitelności. Afera Watergate była szokiem, prezydent Nixon przyłapany na kłamstwie złożył urząd. Po latach wyszło na jaw, że wysadził go w powietrze instruujący dziennikarzy wiceszef FBI, tajemniczy osobnik z cienia, ukryty pod pseudonimem „Głębokie gardło”. To określenie dało nazwę modnym wówczas praktykom pornograficznym, poniżającym kobiety, bałamutnym i obrzydliwym...
Maciej Parowski
Mam kłopot z polsko-niemieckim kinem. Wydumane były „Wróżby kumaka” Glińskiego według Grassa. Niedorzeczna „Agnieszka” Tomasza Emila Rudzika z Gorczycą w roli buntownicy, odkrywającej mroki Monachium. Historycy sparzyli się na projekcie wspólnej europejskiej historii, która nie byłaby parodią; ten problem dotyka i filmu. Choć możliwe, że Unia zechce nam kiedyś parodię narzucić. Zasadniczo „Letnie przesilenie” Rogalskiego daje sugestywny obraz polskiej prowincji i młodych, którym niemiecka okupacja odbiera miłość, szczęście, życie. Chłopaka (Nay) z niemieckiego oddziału osłaniającego stację i bocznicę oraz polskiego terminatora na maszynistę Franka (Piotrowicz) łączy zainteresowanie tą samą dziewczyną. Dorośli grają o władzę, zrabowane trofea; Niemcy polują na Żydów, Polacy kombinują, a...
Maciej Parowski
W filmie „Bóg nie umarł” (2014), pierwszej części zamierzonego tryptyku, stawiał Harold Cronka kwestię logiczną. Wierzący student musi tam dowieść istnienia Boga, by uzyskać zaliczenie u szykanującego go profesora, ateisty. W tegorocznym „Bogu….2”, dramacie sądowym, chodzi o eksces społeczny. Zapytana wprost nauczycielka potwierdza intuicję uczennicy o pierwszeństwie myśli Chrystusa wobec apeli nonviolence  Mahatmy Ghandiego i Martina Luthera Kinga. Zostaje oskarżona o religijną agitację i zawieszona. Melissa (Wesley) nie chce ugody nakazującej jej przepraszać i odwoływać cokolwiek, toteż w mediach narasta histeria, a do miasteczka przyjeżdża prokurator Kane. Gra go Wise, aktor demoniczny już u Lyncha. Prywatny przeciwnik pana Boga chce się rozprawić z religią i chrześcijaństwem...
Maciej Parowski
Lanthimos ma u nas wielbicieli, mimo że kreuje światy absurdalne i ponure. W filmie „Attenberg” zaprzyjaźnionej pani reżyser A.R. Tsnagari oglądaliśmy jego i żonę (Labed). Dziewczyna o rozchwianej osobowości odkrywa tam zdrowy związek z granym przez Lanthimosa inżynierem na przekór fatum złych pierwszych połączeń. Postaci filmu „Lobster” mają gorzej. Oto świat, w którym pary się rozstają, toteż obywateli poddaje się reedukacji. Kto w specjalnym hotelu w ciągu 45 dni nie znajdzie partnera, tego przerobi się na zwierzę.  Dawid (Farrel) wybiera kraba (tytułowy lobster), bo lubi morze, a w hotelu stawia się z psem, którym był jego brat. Ale walczy, by zostać człowiekiem, szuka partnerki podług idiotycznych zasad doboru, jest stymulowany (i blokowany) erotycznie, edukowany do...
Maciej Parowski
Oswojenia figury Batmana dokonał u nas Tim Burton i jego odrealniona estetyka. W tej roli sprawdził się Keaton, a kabaretowi Nicholson (Joker), Pfeifer (Kobieta Kot) i DeVito (Pingwin) wypadli znakomicie jako jego antagoniści. Schumacher uczynił świat Batmana hałaśliwym i dosłownym; nie zachował dystansu, toteż nie pomógł mu sam George Clooney. Nolan z trylogii „Mrocznego rycerza” zbudował moralitet. Jego Batman także duchowo wydostaje się z mrocznej „studni z nietoperzami”, broni świata przed kataklizmem i łajdakami, którzy mają swoje racje, ale twarze bardziej z piekła niż z cyrku (Ledger i Hardy). Balle jako Batman nie musiał tu ograniczać autorskich środków, a że opowieść o walce z Supermanem niosła takie zagrożenie, więc odmówił gry Zackowi Snyderowi. Snyder, w głośnych „300...
Maciej Parowski
Paryż, słodkie lata 20. Minęła wojna, nie wiadomo, że następna za progiem. Także niebezpiecznego kryzysu nikt się jeszcze nie spodziewa. Czas na rewolucyjne teatrzyki i igraszki bohemy, na artystyczne eksperymenty napędzane szaleństwem, za którymi mistrz polskiego eseju Jerzy Stempowski dostrzeże „chimerę jako zwierzę pociągowe”. Podparyskie charytatywne koncerty baronowej Marguerite Dumont (Frot) są legendą. Dziennikarz Lucien (Dieuaide) i poeta anarchista Kyril (Fenoy) dostają się na jeden z nich, forsując ogrodzenie posiadłości. Początkującą piosenkarkę (Theret) skuszono dobrą gażą. Wytworne towarzystwo oklaskuje dobre wykonania klasyki, aż przyjdzie kolej na panią domu. I choć absolutnie pozbawiona głosu, afektowana Marguerite okrutnie kaleczy Mozarta, Pucciniego, goście udają...
Maciej Parowski
„Zwierzogród”, najnowsze dzieło Disneya, polecam również dorosłym jako dowcipną alegorię społeczeństw i ich pragnień. Zootopia, kraina radosnych (i niepożerających się) zwierząt jest możliwa tylko w bajkach, mimo to niektórzy próbują powtórzyć ją w realu. Już Orwellowi nie wyszło, dlatego że do zwierzęcego folwarku wprowadził człowieka jako czynnik niezgody. W „Zwierzogrodzie” , stylizowanej na metropolię krainie, zawierającej wiele środowisk przyrodniczych z centralną Wielką Sawanną na czele, każdy może być, kim zechce. Toteż kiedy królica Judy Hops z rodziny farmerów marchewki zapragnie zostać policjantką, to nią zostanie. Zacznie od mandatów za złe parkowanie, potem z cwaniakiem lisem, którego zmusi do współpracy, ruszy tropem afery rozsadzającej cudowną społeczność. Klasyczna...
Maciej Parowski
„Niewinne” Anne Fontaine to ekranizacja wspomnień francuskiej lekarki pracującej w Polsce w misji Czerwonego Krzyża. Parafrazując Conrada, oglądamy oczyma obywatelki Zachodu syntezę polskiej kondycji. Chodzi o religijność, sytuację kobiety, los fatalnie zależny od historii i geografii. Jest zima 1945 r., do francuskiej misji dociera z wołaniem o pomoc młodziutka zakonnica (Recymbel). Oficer i lekarce Matyldzie (de Laage) nie wolno służyć miejscowym, lecz jej opór łamie żarliwa modlitwa mniszki. W bliskim klasztorze kilkanaście sióstr zgwałconych przez Sowietów zaszło w ciążę. Mniszki, których ślub czystości złamano, uważają się za zhańbione, są spalone dla bliskich i zagrożone, jako żywy dowód zbrodni Sowietów. Czy Matylda, komunistka romansująca z niechętnym Polakom lekarzem/...
Maciej Parowski
W „Sprawiedliwym” producent i scenarzysta debiutuje jako reżyser historią rodzinną. Matka Szczerbica otrzymała Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, co nie znaczy, że jego film o ocaleniu żydowskiego dziecka w czasach okupacji będzie familijną opowieścią. Żeby wyrwać germańskiej machinie śmierci jedno istnienie, powstawały, często po amatorsku i ad hoc, kontrmachina, przeciwsystem. Łańcuch ludzi dobrej woli, którzy mimo terroru nie zawiodą. Są lata 60., ocalona dwie dekady temu Hania (Hamkała) przyjeżdża nad polskie jeziora. Jest nieufna, chce tylko przekonać wybawicielkę, żeby przyjęła medal. Ale Anastazja z Janem (Grabowska /Wieczorkowski) odrzucają miano bohaterów. Hania wędruje po okolicy, wracają dramatyczne sceny, tamte ucieczki, przyjaźnie i chwile grozy. Najlepsze łączyło ją...
Maciej Parowski
W 1991 r. bracia Coen zachwycili Cannes filmem „Barton Fink”, swoistą halucynacją o Hollywood. Twórcza niemoc dopada tam dramaturga naiwniaka, chłopak doświadcza awansów i upokorzeń ze strony filmowych mongołów, a w finale, podejrzewany o zabójstwo, wpada w obłęd. „Ave, Cezar!”, nowy, błyskotliwy obraz braci też odsłania kulisy fabryki snów, ale w tonacji komediowej. Lata 50. XX w., króluje „kino sandałów”, ekranowi herosi pokazują łydki, nakładają skórzane nagolenniki, by w kalifornijskiej spiekocie odtwarzać Jerozolimę pod rzymskim protektoratem. Wszechmocny szef studia Eddie Mannix (Brolin), przed którym drżą gwiazdorzy, wpada w kłopoty. Z planu porwano mu ulubieńca widzów, Whitlocka (Clooney). Grany przez niego centurion ma się nawrócić w obliczu męki Pana. Wielowyznaniowy...
Maciej Parowski
Inarritu zaczyna „Zjawę” brawurową sekwencją ataku Indian na obozowisko traperów. Kamera wchodziła w gąszcz akcji, biali dziesiątkowani strzałami uciekają do barki, Indianie galopują, wpadają między nich, zabijają i sami są zabijani. Boleśnie i dosłownie – pandemonium. Wśród traperów ojciec (DiCaprio) i syn mieszaniec (Goodluck). Im i kilku traperom udaje się uciec, ostrzeliwani płyną rzeką w dół, gdzieś na brzegu ukrywają skóry, bo ich nie udźwigną, pójdą do osad przez góry. Część płynie dalej w nieznane, także po to, by odwrócić uwagę Indian. Surowy świat okrutnych ludzi, morderczej przyrody opowiedziany przez reżysera-mistyka i mistrza kamery. Lubezki, który wykreował kosmos „Grawitacji”, tu pokazuje Góry Skaliste niczym na zdjęciach Adamsa, celebruje mróz, śnieg, rwące lodowate...
Maciej Parowski
Realizatorzy zastrzegają się, że „Planeta singli” nie jest kolejną romantyczną komedią. To kokieteria, w pressbookach przywołują wszak wzór „Notting Hill”. Było mówić o „Social Network”, inaczej wyglądałaby rozmowa. Bo czym jest ich dziełko – socjologią nadwiślańskich obyczajów randkowych i wpływu smartfonów na stabilność rodziny? Też, ale idzie głównie o uczucie, które trudno rozpoznać. Rzecz rozgrywa się w strefie wielopoziomowych mieszkań i prestiżowych potrzeb, choć zawadza też o biedną szkołę. Dobrze wychowana singielka Ania (Wiedłocha) umuzykalnia tam młodzież na sali gimnastycznej i próbuje zerwać z samotnością, odwiedzając serwis randkowy. Dyrektor (Karolak) nie ma dla niej fortepianu, ale gwiazdor Tomek TV (Stuhr) załatwi rzecz, kiedy przyjdzie pora. Ania i Tomek rozegrają swą...
Maciej Parowski
Mamy w „Nienawistnej ósemce” pastisz kryminału à la Agatha Christie z „Murzynkami” (Indianami?), wybijanymi sukcesywnie w odciętym od cywilizacji hotelu. Tarantino zgrabnie to modyfikował już w debiutanckich „Wściekłych psach”. Ale jest tu też zaciekły western, jak w „Django”, gdzie peroruje się groteskowo niczym w przedwojennym cyrku, szydzi z rasizmu i innych przywar Ameryki (tu z okrucieństw wojny secesyjnej), a trup ściele się gęsto jak u Peckinpaha. Śnieżne pustkowia Wyoming przemierza powóz z łowcą nagród zwanym „Szubienicą” (Russel) i eskortowaną przezeń zbrodniarką Daisy Domerque (Leigh). Z powodu zawieruchy nie dotrą do Red Rock, gdzie dziewczynę czeka stryczek, lecz zatrzymają się w karczmie. Po drodze dosiądą się eksmajor unionista Marquis Warren (Jackson), obecnie łowca...
Maciej Parowski
„Małą maturę” (2010 r.) Majewskiego przyjęto u nas chłodno, na „Excentryków” wylała się fala zbytniego entuzjazmu. Dostajemy trochę fajnych scen i kreacji (zwłaszcza Pszoniaka w roli badacza obsesjonata homoseksualizmu), a film pełen jest witalności. Odwilż AD 1958 symbolizuje tu grany namiętnie jazz, swing i boogie, ale reżyser nie próbuje intelektualnej diagnozy, jaką w sensie społecznym, politycznym, nawet narodowościowym dawała „Matura…”.  Tam był portret kraju w opresji oglądanej przez los wszystkich stanów, tu garść cudaków muzykujących namiętnie, bo niemających nic do roboty. Do znękanego stalinizmem kraju, który dostał właśnie chwilę pieriedyszki, wraca z Londynu Fabian (Stuhr), entuzjasta z trąbką. Jazz był w Polsce przed wojną, wielu zdążyło go pokochać, a i po upiornych...
Maciej Parowski
C.S. Lewis pisał, że ludzie doznawali większego pocieszenia za sprawą bajek, w które nie wierzyli, niż religii, które wyznawali. Saga Lucasa jest taką bajką, rozegraną w sferze artystycznej, duchowej, politycznej, technologicznej. W latach 70. i 80. kolejne odsłony „Gwiezdnych…” nadawały na jednej fali z Janem Pawłem II i Reaganem. Film wylansował metafizyczne pojęcie Mocy, zrewolucjonizował filmową SF, czyniąc ją syntezą kosmonautyki, baśni, filmu wojennego, samurajskiego, płaszcza i szpady, horroru. Nawet po „2001: Odysei kosmicznej” był to przełom. U nas film urzekł mistrzów wizualnej SF – Zdzisława Beksińskiego bawił, Tomek Bagiński mówi, że zaczął się jako komputerowy grafik od wybuchu Gwiazdy Śmierci. Siódma odsłona sagi – „Przebudzenie Mocy” – nawiązuje do „Nowej nadziei...
Maciej Parowski
Filmy o bokserach mogą być krzepiące lub ponure. Fighter idący do góry daje szansę na film radosny, póki nie pojawią się faule, kontuzje, stronniczy sędziowie, aż nie ożyją demony wewnętrzne. Eksmistrz żyjący w sławie i dostatku to temat na inną opowieść niż starzec zrujnowany fizycznie i socjalnie. W legendarnym „Rockym” z 1976 r. outsider (Stallone) dostał szansę walki z mistrzem Appollo Creedem (Carl Weathers) i wziął wszystkie lewe – sportowe i życiowe. Zmierzyli się znów, zaprzyjaźnili i stoczyli walkę, której nikt nie obejrzał. Rocky, walcząc w Moskwie, uczył Sowietów fair play, ale potem sekundując Creedowi w narożniku, pozwolił, by kumpla zatłuczono na śmierć, i do dziś czyni sobie wyrzuty. Właśnie przyjeżdża z LA do Filadelfii Adonis, nieślubny syn Apollo, i prosi, by go...
Maciej Parowski
Najczęściej nagradzany hiszpański film 2014 r. dostał u nas tytuł sugerujący dydaktyczną piłę. „Stare grzechy mają długie cienie” – niedobrze. Wystarczy pomyśleć, że Bromski podobnie tytułuje „Uwikłanie” (a przecież byłoby coś na rzeczy), by ogarnąć skalę niezręczności.  Natomiast powinny pomóc „Grzechom…” porównania do pierwszej części serialu HBO „Detektyw”. Film Rodriqueza dorównuje tamtej ekranizacji klimatem, skalą zagrożenia i perwersji, komplikacją intrygi. Nawet upalny, zniewalający klimat i realia dzikiej Luizjany przypominają filmowaną z góry hiszpańską prowincję. Tu i tam oglądamy śledztwo dwójki policjantów, tak było też w „Missisipi w ogniu” z 1988 r., gdzie agenci FBI (Hackman i Dafoe) idą tropem morderców spod znaku Ku Klux Klanu z lat 60. To się powtarza, na...
Maciej Parowski
„Święta to czas, kiedy każdy film może mieć identyczny scenariusz” – napisał na Filmwebie ktoś o nicku „spilperg”. Po ckliwe opowieści nawiązujące do aury wigilijnej sięgali twórcy klasy Dickensa i… serii o Kevinie. W Hollywood oznacza to odwołanie się do wartości i klimatów rodzinnych, do klejenia zerwanych więzi.  Ważny jest zastawiony stół i zdobycie właściwych prezentów. Mniej już motyw przyjścia Odkupiciela. Tak mamy w gwiazdkowym filmie Nelsona, choć pewnie należałoby oczekiwać trochę więcej od obrazu, w którym narratorem okazuje się… pies. Potomstwo i powinowaci rodziny Cooperów zmierzają gwiaździście do domu rodziców w Pittsburgu. Mimo świąt życie nie układa się im świetlanie. Starzy – Charlotte (Keaton) i Sam (Goodman) – są na granicy rozwodu. Senior rodziny Bukcy (Arkin...
Maciej Parowski
Filmów o zimnej wojnie znamy mało. Bond błaznował, a  „Ze śmiertelnego zimna” – adaptacja prozy Le Carre o szpiegu wplątanym w mistyfikację w NRD  – nie miało u nas szans. Według „Wojny w lustrze” tegoż autora, w której brytyjski wywiad cynicznie wystawia swojego agenta, Polaka, by mieć pretekst do zamknięcia marnej placówki, powstał film „Cudzymi rękami”.  Mitologicznym obiektem owych czasów był mur, strefa ostrego rażenia, gdzie zabito setki ludzi i gdzie mnożyły się gryzonie, co w „Króliku po berlińsku” pokazał Konopka.  W „Moście szpiegów” Spielberga oglądamy ten obszar oczami amerykańskiego adwokata. James B. Donowan (Hanks) przybywa tu w 1960 r. Parę lat wcześniej wybronił od stryczka sowieckiego szpiega Rudolfa Abla (Rylance), za co spotyka go w Stanach...
Maciej Parowski
Marcin Koszałka, autor „Takiego pięknego syna urodziłam”, wciąż chadza swoimi drogami, tropi własne demony, śledzi prywatne obsesje. Dlatego jego opowieść o mordercy terroryzującym Kraków w latach 60. (schwytanym i powieszonym) sprawia wrażenie nieadekwatnej. Karol Kot, wcielenie „czystego zła”, był licealistą, mordował dla przyjemności, a zatrzymany – chwalił się krwawymi wyczynami.  „Czerwony pająk” wychodzi od innej, fikcyjnej legendy miejskiej owych lat. Młody sportowiec (Pławiak) podpatruje mordercę (Woronowicz) w wesołym miasteczku i zafascynowany idzie jego śladem. Zaczyna się gra między skromnym weterynarzem a odnoszącym sukcesy młodzieńcem z rodziny dysfunkcyjnej. Ojciec, lekarz (Kalita), cierpi odrzucenie przez żonę (Foremniak), która woli wysyłać dwuznaczne sygnały...
Maciej Parowski
„Makbet” to nie jest nasz dramat. Skupia uwagę na łajdaku, jego ofiary i rywale przemykają w epizodach. Podobnie historia Ryszarda III. Zakochaliśmy się natomiast w królewiczu Hamlecie, któremu zamordowano ojca. Hamlet pomści króla, ale sam da głowę, wpisując się w polski model ofiary. O polskich literackich Hamletach pisał prof. Jacek Trznadel, także w figurze zagubionego buntownika z naszej SF socjologicznej widać tę szekspirowską postać.   Hamlet docieka prawdy i chce poprawić chorą Danię; wkurza go matka, która oddała rękę mordercy, prowokuje niedoszły szwagier i takiż zdradziecki teść. Makbet z żoną na tym tle to postaci strasznie jednowymiarowe. Pożądają władzy dla niej samej, idą do celu po trupach, popychając się wzajem do rezygnacji z przyzwoitości. Niezdolnych do skruchy...
Maciej Parowski
Stereotypowe „Bondy” są odbiciem rzeczywistości. Młody kolega z branży rzucił po prasówce, że najnowsze „Spectre” w reżyserii Mendesa odkrywa zagrożenie tzw. nowym porządkiem świata i on się temu sprzeciwia. Najwyższy czas! Film rozgrywa się w ciekawych miejscach na kilku kontynentach. Zaczyna się w Meksyku, Bond wysadza tam pół miasta podczas Dnia Wszystkich Świętych, dokonuje zamachu na globalną kanalię, potem w Rzymie uwodzi jego żonę (Bellucci), ratuje córkę (Seydoux) swojego antagonisty w Alpach, daje się w Afryce pojmać śmiertelnemu wrogowi (demoniczny jak zwykle Waltz) i ciężko pobić słudze złych ludzi w TGV. Dzielny Craig (to jego ostatni Bond) biega po fasadach, pikuje helikopterem, samolotu używa jako ratraka, śmiga po Tamizie motorówką, by w końcu wymówić służbę Koronie w...
Maciej Parowski
Sześć lat temu pisałem tu o innym filmie Mrozowskiego – „Bad Boys. Cela 425”. Autor wszedł do celi, by asystować w więziennym życiu i duchowej przemianie, jakiej podlegają tytułowi źli chłopcy. Pozwolił im się wygadać, dochodzić przyczyn upadku; może trochę przyspieszył ich etyczne refleksje. Ale powstał film szczery i przywracający wiarę w możliwość poprawy.  „Autorki” pokazane z powodzeniem na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym to wyższa szkoła humanistycznego podejścia i reedukacyjnej terapii. Cztery pensjonariuszki zakładu karnego w Krzywańcu biorą oto los w swoje ręce również w sensie artystycznym. Reżyser proponuje, by te dziewczyny po upadku – mające na koncie upodlające przejścia z narkotykami, prostytucją, utratę praw rodzicielskich i kilkuletnie wyroki –  ...
Maciej Parowski
Marcin Wrona (1972–2015) odkrywał dla naszego kina inną rzeczywistość. I mniej mi chodzi o pokazane po nowemu realia, bardziej o emocje – o osobowość efekciarską, a kino spazmatyczne. O ekscentryka nieznającego granic bądź lubiącego je przekraczać.  W „Mojej krwi” nicował Wrona mit, ceremonię, macierzyństwo; umierający bokser płaci tam Wietnamce za urodzenie potomka. W „Chrzcie” absurdalnie wykręcał reżyser ideę przyjaźni i solidarności, zmuszając młodego mężczyznę, by stał się dla kolegi katem. Wreszcie w „Demona”, zrobionego według dramatu Rowickiego o przestępcach, którzy natrafiają w przejętej bezprawnie ziemi na ślad cudzego łajdactwa, wpisał Wrona wątki i chwyty z innych filmów. Choćby z „Wesela” (Wyspiańskiego i Smarzowskiego), ze starego „Dybuka” Waszyńskiego, z...
Maciej Parowski
Wkroczyli na scenę równocześnie; przy „Niewinnych czarodziejach” i „Nożu w wodzie” pracowali wspólnie. W pierwszym obaj ładnie zapisali się na ekranie. Kilkanaście lat potem zawitali do DKF Kwant warszawskiej Riviery. Jednakowo ubrani – granatowe marynarki, jasne spodnie, różniły ich tylko fulary. Mówili ze studentami o „Chinatown”, „Lokatorze”, może „Tess”. Nasi eksportowi reżyserzy – Polański i Skolimowski – niezrywający z krajem kontaktu. Polański miał więcej szczęścia. Po stanie wojennym pokazano nawet jego „Dziecko Rosemary”, rzekomo satanistyczne – choć film bada fenomen cyrografu, ale go nie opiewa. Skolimowski dłużej czekał na premierę „Rąk do góry” (pożegnania stalinizmu), które po 13 grudnia i tak zdjęto z ekranów. Na początku lat 70. urzekał „Na samym dnie”, zadziwił „Królem...
Maciej Parowski
Oglądam „Legend”, film Helgelanda (autora „Tajemnic Los Angeles” i „Rzeki tajemnic”), przez pryzmat opowieści skruszonego „Masy” o polskiej mafii, o jej porachunkach, kobietach, kasie. Podobne są ambicje, metody. Gangsterski Pruszków w zbliżony sposób podbijał stolicę i inne miasta jak bliźniacy Kray (szalony Ron i racjonalny Reggie) terroryzowali i uwodzili stolicę Wielkiej Brytanii.  Wyrośli w marnej dzielnicy East End, ale stali się panami tej lepszej – West Endu. Skok taki jak z Pruszkowa czy Ząbek do Śródmieścia. Mieli w tle swingujący Londyn, byli sławniejsi od Beatlesów, pokazywali się z ludźmi z towarzystwa, prowadzili ekskluzywny klub Esmeralda’s, w którym bywały gwiazdy. Ich życiowa droga, jak w większości takich wypadków, w finale pikuje. Ten sam instynkt, który...
Maciej Parowski
Polski film celujący w amerykańskie standardy nie musi być wtórny, marzenie o kręceniu „amerykańskiego kina” nie dowodzi naśladownictwa. Przytomny filmowiec bierze ze Stanów tonacje, przywołuje je, trawestuje. Jeśli „Uwikłanie” Bromskiego, „Służby specjalne” Vegi, „Układ zamknięty” Bugajskiego, „Trick” Hryniaka przypominają „Władzę absolutną”, „Wszystkich ludzi prezydenta” czy „Syndykat zbrodni”, to dlatego, że Polska, zwłaszcza w ponurych aspektach, upodabnia się do Ameryki. Uwaga na początek. Choć „Anatomia zła” ma ambicje realistyczne, to film nie wyszedł już Bromskiemu tak dobrze. W „ Uwikłaniu”, dzięki Miłoszewskiemu, do intrygi kryminalnej dołączało odkrycie korzeni III RP w zaszłościach PRL. Film i książka niosły niepokojące „rozpoznanie pisowskie”, obraz kończył się akcją...
Maciej Parowski
W Gdyni „Karbali” nie wyróżniono, mimo to Łukaszewicz może mówić o szczęściu. Pięć lat temu, lekceważąc nagrodę w Koszalinie, nie przyjęto reżyserowi na gdyński festiwal niezłego „Linczu”. Historia desperatów, którzy tyranizowani przez bandytę, a ignorowani przez aparat sprawiedliwości, biorą sprawę w swoje ręce, nie pasowała do „dorocznego święta polskiego kina”. „Karbala”, tak jak „Lincz”, jest rekonstrukcją; chodzi o utrzymanie ratusza w miejscowości będącej ośrodkiem kultu religijnego szyitów w Iraku. W 2004 r. nasi żołnierze oraz bułgarscy komandosi wytrzymali kilka dni i nocy ataki dobrze uzbrojonych Irakijczyków praktycznie bez strat. To nie bajka jak „Samum” ani prowokacja czy gra jak „Demony wojny według Goyi” Pasikowskiego. Warsztatowo obraz też jest przyzwoity. Sceny...
Maciej Parowski
W rocznym odstępie wchodzą na ekrany dwa filmy Sorrentino, by szybko z nich znikać. To kino wspaniałe, lecz dla znawców – „Wielkie piękno” i „Młodość” to obrazy nieoczywiste, zmuszające do myślenia. W obu świat jest przedmiotem zachwytu i kontemplacji. Zabawę psuje bohaterom świadomość kresu. I zmaganie się blichtru z autentycznością. „Wielkie piękno” to ekstatyczna jazda w stylu Felliniego przez cudowności, ekscesy, blagi targowiska próżności Rzymu i włoskiego high life’u. Prowadzi nas stary pisarz i dziennikarz, lew salonowy pisujący dla prestiżowego magazynu ironicznej karliczki. W „Młodości” stylizowanej na „Czarodziejską górę”, gdzie mamy dwu starych artystów w alpejskim hotelu, jest już więcej opowieści. Choć i tu nie brak olśniewających epizodów, jak wejście do basenu nagiej...

Pages