Joanna Lichocka

Joanna Lichocka
Przepychanki Gdy obserwuje się te dwa lata kadencji prezydenta, trudno stwierdzić, na ile opisywany tu i ówdzie konflikt między Kancelariami premiera a prezydenta realnie istnieje i na ile jest głęboki. To, że Tusk niezbyt wysoko ceni byłego kolegę partyjnego, jest tajemnicą poliszynela. To, że Komorowski nie czuje się na tyle odważny ani silny, by prowadzić z nim równorzędną grę polityczną, także jest wiadome. Z całą pewnością istnieje dość zabawna rywalizacja, kto częściej i korzystniej pojawia się w mediach. W tym wypadku Bronisław Komorowski, mający za pośrednictwem Jana Dworaka i Krzysztofa Lufta decydujący głos w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, wcale nie jest słabszy od dysponującego rozbudowanym sztabem propagandowym premiera. Na Woronicza mówi się o czytelnym podziale...
Joanna Lichocka
Będzie brakować prawdy W dzień po śmierci gen. Petelickiego eurodeputowany SLD Marek Siwiec powiedział szczerze w Radiu Zet: „Samobójstwo do niego zupełnie nie pasuje” i stwierdził: „Będzie mi brakowało prawdy o tej tragedii”. Siwiec nie jest oczywiście z PiS i powinien mówić: „Prokuratura wyjaśnia wszystkie okoliczności”, „Wstępne wyniki wskazują na samobójstwo”, że szukanie jakichś innych przyczyn śmierci jest „pisowską histerią”. Ale w tej pierwszej chwili nie mówił – dał wręcz do zrozumienia głośno to, co wszyscy czujemy – prokuratura nie wyjaśni wiarygodnie w tej sprawie niczego, nie dowiemy się, jak było naprawdę, a same okoliczności śmierci generała budzą poważne wątpliwości. „Będzie brakowało mi prawdy o tej tragedii” – te słowa równie dobrze pasują jako komentarz do...
Joanna Lichocka
Można, byle nowocześnie Ale gdyby tylko wyścig o to, kto gorliwiej wypełnia zalecenia premiera, był jedynym kłopotem establishmentowych mediów, dałyby sobie jakoś z tym radę. W końcu nie od dziś trwa rytuał miłości Donalda Tuska i wspierających go dziennikarzy. Ot, czasem jeden tytuł zapunktowałby w Kancelarii Premiera, a czasem drugi. Przekładałoby się to na liczbę wywiadów udzielonych łaskawie przez szefa rządu tym, a nie innym tytułom, ale to nic nowego – nasze media nauczyły się już, że właśnie tak to działa. Jak dziennikarz czy pismo zasłużą, to premier porozmawia, udzieli wywiadu, pozdrowi. Ale kłopot jest natury poważniejszej – co zrobić z obudzonymi niebacznie uczuciami narodowymi Polaków? Co z biało-czerwoną wspólnotą, która pokazała się przez te kilka dni Euro? Donald Tusk,...
Joanna Lichocka
Rasizm jak chleb Co można bowiem powiedzieć o wiceprezydencie Gdańska, który w dniach, gdy brytyjska prasa rozpisywała się o rasizmie w Polsce, w publicznym radiu wypalił: „Dziękuję mieszkańcom, służbom, wszystkim, że po prostu potrafimy się zachować jak normalni ludzie, cywilizowani biali ludzie. I nasi goście też, dzięki temu się zachowują tak, jak się zachowują biali – normalni ludzie, czyli bawią się wtedy, kiedy można się bawić, kiedy trzeba iść już spać, idą spać. Nie brudzą straszliwie, nie szkodzą, nie niszczą”. No i co o tym myśleć? Idiota? Ale to są właśnie kadry Platformy, tej samej, której ludzie zatrudnili jako gwiazdę prowadzącą imprezę w strefie kibica na warszawskim pl. Defilad Michała Figurskiego. Tak się składa, że całkiem niedawno prokuratura oskarżyła go o atak...
Joanna Lichocka
Komornicy już pukają Bankructwo największych firm budowlanych oznacza brak wypłat przez kolejne tygodnie, a potem bezrobocie dla tysięcy Polaków i ich rodzin. Mają prawo być wściekli – państwo, angażując ich do priorytetowej inwestycji, nie jest w stanie się z nimi rozliczyć. Co więcej, od faktur, które wystawili, a które wciąż nie zostały zapłacone, muszą odprowadzić podatek VAT. Wiele mniejszych firm, którym NCS lub generalny wykonawca budowy stadionu winny jest pieniądze, teraz nie ma na to środków. Do części pukają już komornicy z żądaniem spłaty zobowiązań wobec urzędu skarbowego. Ile osób zapłaci za stadiony i autostrady bankructwem i bezrobociem? Skala jest jeszcze pewnie trudna do oszacowania i nie sposób dowiedzieć się tego z telewizji. Możemy się domyślać, że tym tysiącom nie...
Joanna Lichocka
Bohaterowie wchodzą na scenę Dwadzieścia lat temu, 4 czerwca 1992 r., nocą, pospiesznie, odwołano na wniosek Lecha Wałęsy rząd Jana Olszewskiego. Słynna nocna zmiana nastąpiła w kilka godzin po tym, gdy do sejmu trafiła przygotowana przez rząd lista osób, które figurowały w aktach komunistycznych służb specjalnych jako ich współpracownicy. Polacy dowiedzieli się wtedy mnóstwa rzeczy. Że premier i minister spraw wewnętrznych to ludzie chorzy z nienawiści, których trzeba było za wszelką cenę powstrzymać, by nie podpalili Polski. Że prócz oczernienia, z prywatnych pobudek rzecz jasna, przyzwoitych osób, planowali także jakieś straszne rzeczy – mówiło się o podpaleniu lasów dookoła Warszawy i chęci aresztowania Wałęsy. Jednostki nadwiślańskie były jakoby postawione w stan gotowości,...
Joanna Lichocka
Poeta odpowiada. Powtarza swoje rozliczenie z młodością z czasów stalinowskich, które – jak pewnie sądził – miał dokonane dawno, w książce Jacka Trznadla „Hańba domowa”. Ale właśnie to – ta wydana niegdyś w podziemiu książka, w której poeta miał odwagę zmierzyć się i skrytykować siebie samego, własną młodość, z bezwzględnością, której nie starczyło żadnemu z głośnych pracowników i przyjaciół koncernu, służy teraz Agorze – pokazuje film, klatka po klatce – do upokarzania Mistrza. A przecież przed chwilą słyszeliśmy i widzieliśmy wielkość – jak czytał wiersz. Słowa ubrane w rytm, obraz, muzykę. To ta przestrzeń przyciąga w filmie najbardziej, pulsuje w skroniach. Poeta kosi trawę. A chwilę później wchodzi do sądu. By za moment w filmie znów wrócić do właściwej przestrzeni. Opowiada o...
Joanna Lichocka
Premier wypowiedział z całą swobodą te słowa kilka godzin po odczytaniu przez sędziego uzasadnienia wyroku, w którym sąd stwierdził, że Beata Sawicka nie była wciągnięta w pułapkę, nikt jej nie uwodził, by skłonić ją do brania łapówki, i że byłą posłanką Platformy kierowało nie zauroczenie, lecz chciwość. Na dodatek CBA działało w tej sprawie profesjonalnie i prawidłowo – to wszystko orzekł sąd. Rzeka kłamstwa Ale premier wolał to całkowicie zignorować. Przez ten krótki moment Polacy mogli bowiem z głównych mediów transmitujących odczytanie wyroku zobaczyć nie tylko ten jeden z nielicznych wypadków, gdy były poseł skazywany jest na więzienie. Mogli zobaczyć rzekę kłamstwa, jaka przelała się przez ekrany ich telewizorów przez ostatnie pięć lat. To orzeczenie kompletnie niczego nie...
Joanna Lichocka
SKOK-i też prezydent wymyślił? Historia jest bardziej skomplikowana. W 1989 r., kiedy tworzone było biuro Komisji Krajowej Solidarności, Leszek jako wiceprzewodniczący związku odpowiadał za odbudowę Solidarności. Lech Wałęsa odpowiadał za politykę, a struktury Solidarności tworzył Leszek. Powołał mnie wtedy na dyrektora biura kontaktów z organizacjami społecznymi, bo wiedział, że mam relacje z najróżniejszymi środowiskami okołosolidarnościowymi. Mieliśmy wtedy codzienne kontakty. Po kilku miesiącach wysłał mnie z grupą innych młodych ludzi Solidarności na miesiąc do Stanów Zjednoczonych. Mieliśmy promować demokrację w Polsce, opowiadać na różnych spotkaniach, że Polska wychodzi z komunizmu, że potrzebne jest wsparcie USA. To było, jakbyśmy dziś powiedzieli, działanie marketingowe...
Joanna Lichocka
Popatrzmy na wymowę tego faktu – po raz pierwszy od 1989 r. członkowie Komisji Krajowej Solidarności nie zostali wpuszczeni do parlamentu, bo tak zawyrokowało ugrupowanie, które odwołuje się do solidarnościowych korzeni i mieni się „obywatelskim”. Decyzja marszałek Kopacz, „z troski o spokojną pracę posłów”, jest z jednej strony skandaliczna, ale z drugiej niezwykle symboliczna, demaskuje bowiem rzeczywisty charakter obecnej władzy. To sposób myślenia nie tylko oderwany od przestrzegania podstawowych zasad demokratycznych, ale też nacechowany pogardą dla społeczeństwa. Lud w filozofii tej ekipy nie może nic. Na galerię sejmową teoretycznie może wejść każdy obywatel – wystarczy, że zgłosi się w biurze przepustek. Oczywista zasada obowiązująca dotychczas w Polsce, że Sejm jest miejscem...
Joanna Lichocka
Teatr komiczny Jak mówią byli działacze Ruchu Palikota, którzy dla odmiany jakiś czas temu przeszli do SLD, powstanie tego ugrupowania zainicjowano w gabinecie premiera. Jak dotąd w każdym ważniejszym głosowaniu Ruch Palikota głosuje niezwykle lojalnie razem z Donaldem Tuskiem. Ten teatr jest coraz bardziej komiczny – Janusz Palikot stanowczo krytykuje, oburza się, atakuje – a jak przychodzi co do czego, zawsze popiera kluczowe rozwiązania PO. Niemniej na to przedstawienie, zapewne w znacznej części dzięki lansującym Palikota głównym mediom, nabiera się wciąż ok. 10 proc. wyborców. A to z punktu widzenia PO niebagatelna siła potencjalnego, jak się okazuje niezwykle posłusznego koalicjanta z własnego chowu. Dlatego wydawać by się mogło, że PO – jeśli nie chce podzielić losu AWS i Unii...
Joanna Lichocka
Ociec, prać? Lis to nie tylko udany zięć zasłużonych w PRL propagandystów (rodzice Hanny Lis, państwo Kedaj, uwiecznieni zostali przez Stefana Kisielewskiego w jego słynnym felietonie „Moje typy”, który był listą najbardziej skompromitowanych komunistycznych funkcjonariuszy medialnych). To także kolejne wcielenie sienkiewiczowskich Kiemliczów – nieoczytanych, nierozgarniętych, za to dużych i silnych, czekających na sygnał do mokrej roboty, „ociec, prać?”. No i Lis pierze. W swojej gorliwości i bez przesadnych zasobów intelektualnych przynosi czasem więcej szkód niż pożytku establishmentowi III RP. Okładka „Newsweeka” przedstawiająca Antoniego Macierewicza w stroju taliba z podpisem „Amok” tak naprawdę więcej mówi o nowym naczelnym tego tygodnika i wynajmującym go środowisku niż o samym...
Joanna Lichocka
Teraz znów kilkadziesiąt tysięcy Polaków z biało-czerwonymi flagami, głowa przy głowie, i znów dziennikarscy celebryci różnych barw objawili się ze swym oburzeniem, dystansowaniem czy choćby hasłem „więcej nie pójdę pod Pałac”.  Nie należy się temu dziwić – to, co dzieje się na Krakowskim Przedmieściu, nie od dziś budzi obawy establishmentu III RP. Chcąc w nim jakoś istnieć, trzeba się od takich kontrowersyjnych miejsc i sytuacji odcinać. Zwłaszcza że tegoroczny 10 kwietnia potwierdził upadek linii Donalda Tuska z jednej strony, a z drugiej udowodnił raz jeszcze, że liderem opozycji, alternatywnym dla lidera PO przywódcą, jest Jarosław Kaczyński. To potwierdzenie siły nieustannie atakowanego i z niebywałą zaciekłością zwalczanego polityka musiało mocno zaboleć rządzących i ich...
Joanna Lichocka
Co ma rząd w tej sprawie w ogóle do powiedzenia, gdy śledztwo prowadzone jest przez niezależną podobno prokuraturę? Ta opowieść demaskuje rzeczywistą rolę rządzących w postępowaniu smoleńskim – wszystkie banialuki Grasia czy Tuska o niezależnym śledztwie można dzięki niej ostatecznie wyśmiewać. I zadawać pytania – do jakiego stopnia w takim razie bezpośrednio przez Radę Ministrów kierowane są decyzje w sprawie postępowań w tym śledztwie, ale i w innych, mniej lub bardziej kłopotliwych dla rządu? – Podkreślmy – decyzja była w gestii Ministerstwa Zdrowia – mówił Gowin i z jego słów wynikało, że była to kompetencja całkiem nadrzędna wobec prokuratury. A jak pamiętamy, opinii publicznej opowiadano przecież, że o niedopuszczeniu prof. Badena zadecydowali prokuratorzy, rządzący nie mieli z tym...
Joanna Lichocka
Byłem blogerem. Kontakt z Antonim Macierewiczem nawiązałem we wrześniu 2010 r. podczas jego wizyty w USA z Anną Fotygą, gdy rządzący Polską oskarżali go o zdradę, że pojechał do „obcego mocarstwa” (śmiech). Był to pierwszy nasz kontakt po prawie 30 latach, bo tyle czasu minęło od naszego poznania się na spacerniaku w więzieniu w Iławie. A co Pan tam robił? To było ciężkie więzienie, w którym osadzano internowanych w stanie wojennym. Byłem jednym z nich. Trafiłem do Iławy wiosną 1982 r. w ramach akcji „uczelnie”. Wtedy bardzo wiele osób z uczelni zostało internowanych. Byłem wówczas asystentem w Instytucie Fizyki na UG. Wcześniej aresztowano czterech moich studentów, w tym Marka Czachora, który dostał wyrok półtora roku więzienia. Został skazany w procesie, w którym zapadły najwyższe...
Joanna Lichocka
Otóż ów minister sprawiedliwości z charakterystyczną dla siebie taktyką „Bogu świeczkę i diabłu ogarek” stwierdził, że telewizja Trwam powinna dostać koncesję na nadawanie cyfrowe i że należy się jej to bardziej niż stacjom nadającym soft porno. Nie bardzo wiadomo, o jakie stacje ministrowi chodziło – zapewne o te, które już otrzymały decyzją KRRiT miejsca na multipleksie. Ta krytyka postanowień Rady została jednak natychmiast przez Jarosława Gowina spuentowana. Zdaniem ministra – z tym, że telewizja Trwam nie otrzymała miejsca na multipleksie, a dostały ją np. nowe byty gospodarcze, których współwłaścicielami – cóż za zbieg okoliczności! – są grupy Polsatu i ITI – Platforma nie ma nic wspólnego. Pan minister kpi czy o drogę pyta? To przecież Platforma wraz z prezydentem wywodzącym się...
Joanna Lichocka
Pytania bez odpowiedzi Słowotok premiera wylewał się z każdego medialnego kąta mainstreamu i strach było wziąć pilota do ręki, by nie groziło to uruchomieniem kolejnej lawiny jego słów. Najwyraźniej Donald Tusk i jego minister propagandy Igor Ostachowicz odzyskali pewien wpływ na kierunek ustawiania medialnej wajchy. Wysiłki rządowej propagandy nie zdałyby się przecież na nic, gdyby nie wierne kamery transmitujące każde zdanie szefa rządu. Warto o tym pamiętać, gdyby przyszło się komuś zachwycać skutecznością medialną premiera. W ostatnich dziesięciu dniach Tusk udowodnił, że jest w stanie zaprząc główne media do bezwarunkowego ratowania swojego wizerunku. Mógł zatem słać uśmiechy, opowiadać mniej lub bardziej finezyjne żarty i zachwalać pracę swoich ministrów: spotkania z nimi były...
Joanna Lichocka
Wysadzanie z siodła Nastrój, jaki panuje na salonach establishmentu III RP, oddają słowa Moniki Olejnik, która ogłosiła kilkanaście dni temu w „Gali”, że premier Tusk jest w nowej kadencji do niczego: „Od początku nowej kadencji jego gabinet po prostu nie działa, zaliczają wpadkę za wpadką, a on nic nie robi. Albo nie widzi, co się dzieje, albo udaje, że tego nie widzi”. Nie Olejnik jedna wydaje głośno negatywną opinię o premierze, który przecież był dotychczas w mainstreamowych mediach „mężem stanu”, „najbardziej utalentowanym politykiem dwudziestolecia” itp. Prorządowi publicyści, ci najbardziej znani z opiewania doskonałości Tuska i jego rządu, teraz, tak jak Władysław Władyka z „Polityki”, mówią np. tak: „W całej PO opadł duch, posłowie są rozmazani, komentują odejście tak urzędowo...
Joanna Lichocka
Taczki dla Tuska i Siemoniaka W tej sprawie nie zdzierżył nawet lider SLD Leszek Miller. „MON jest w rękach ludzi niekompetentnych, ludzi bezrozumnych i w dodatku jeszcze ludzi, którzy kłamią” – stwierdził rozeźlony nie tylko likwidacją Gawrona, ale także tym, że MON ogłosiło, iż rząd Millera nie dał ani grosza na budowę korwety. Tymczasem dał, choć największe środki przeznaczono na budowę tego supernowoczesnego okrętu, gdy PiS objął rządy. Po tym, jak na program wydano już ponad 400 mln zł, Platforma postanowiła Gawrona skasować, tym samym miliony wyrzucić w błoto, a kadłub okrętu gdzieś sprzedać. Banałem jest stwierdzenie o rządach PO, że nie stoi za nimi żadna myśl o państwie, o racji stanu, o dobru publicznym – przykład z Gawronem jest jednym z wielu, ale właściwie już nie wiadomo...
Joanna Lichocka
Upadek celebryty Podobnie dzieje się z notowaniami samego premiera – to wyraźny znak, że przestała udawać się sztuczka rządowych propagandzistów, by oddzielać premiera od odpowiedzialności za to, co robi rząd. Do Polaków dociera świadomość, że to nie tylko poszczególni ministrowie są słabi, ale także powołujący ich premier. Tusk został strącony z pozycji politycznego celebryty, a jego pomysły, by rząd wzbogacić kolejnymi popularnymi w kolorowych pismach postaciami, jak Joanna Mucha czy Sławomir Nowak, okazały się nieudane. Choćby zmiana decyzji w sprawie ACTA, zamiast ratować wizerunek, okazała się kolejnym dowodem słabości premiera. Zbyt świeże w pamięci Polaków były buńczuczne zapowiedzi premiera, że „nie ulegnie przed szantażem”, i że gdyby miał ustąpić w sprawie ACTA, musiałby się...
Joanna Lichocka
Spin doktorzy Platformy z coraz mniejszą rutyną sprawdzają zatem w prasie – co tym razem? Fryzjer pani minister? Wyrzucenie ordynatora po telefonie z awanturą posłanki PO, bo niezgodnie z jej oczekiwaniami traktował jej męża? A może nagrody dla platformerskich urzędników w warszawskim ratuszu, który zamyka, z braku pieniędzy rzecz jasna, kolejne szkoły i przedszkola? Codzienny wysyp większych i mniejszych newsów można oglądać w zaprzyjaźnionych przecież jeszcze przed kilkoma tygodniami audycjach TVN czy na stronach „Wyborczej”. Powtarzam – nie jest to jeszcze to, co media te mogą pokazać. Większość ich przekazu nadal ma charakter jak najbardziej „przyjazny”, a najbardziej wrażliwych informacji – np. dotyczących interesów równie zaprzyjaźnionych oligarchów rozkwitających dzięki polityce...
Joanna Lichocka
– Czekają nas cztery lata ze słabym i zagubionym premierem – stwierdził Palikot i dodał: – szkoda Polski i szkoda Tuska. Palikot oczywiście odreagował w ten sposób słowa krytyki Tuska, który przy okazji wręczenia tej właśnie nagrody nazwał dawnego przyjaciela hipokrytą. Jednak to, że raczej lojalny zazwyczaj wobec premiera, niedawny wydawca książki Tuska, pozwolił sobie na takie zdania, pokazuje, że punktem odniesienia sceny politycznej staje się raczej ośrodek prezydencki, coraz wyraźniej dystansujący się od Kancelarii Premiera. Gołym okiem widać, że pozycja szefa rządu słabnie, i to na tyle istotnie, że coraz więcej polityków i działaczy zrozumiało, iż najwyższa pora, by orientować się na Bronisława Komorowskiego. Nie tylko Schetyna Niczym innym zdaje się nie zajmować teraz...
Joanna Lichocka
Fakty mówią same za siebie Wychodzą bowiem kolejne fakty, ustalane od wielu miesięcy przez uczciwych, rzetelnych dziennikarzy, a zakrzykiwane przez propagandową maszynerię rządu. Nieco wcześniej specjaliści z Krakowa, odsłuchujący zapis czarnych skrzynek, obalili główną tezę firmowanej przez rząd i prezydenta wersji wypadków. Okazało się, że generała Błasika nie było w kabinie pilotów – to nie jego głos został zarejestrowany, a przypisanie słów generałowi było twórczością komisji Millera powołanej przez Donalda Tuska. Swoje ustalenia dołożył NIK, oskarżając rządowe służby – MON, BOR i Kancelarią Premiera – o zaniedbania przy organizacji lotu prezydenta. Większość tych ustaleń przekazuje się nam w rozmytej, zmiękczonej formie – opinie i kontrole obowiązkowo odnoszą się do przedziału...
Joanna Lichocka
Szemrani dziennikarze To dość pokrętne tłumaczenie działań prokuratury, która miała w ten sposób poszukiwać źródła przecieków ze śledztwa smoleńskiego, na dodatek w założeniach pochodzących od skonfliktowanego z szefem prokuratury wojskowej prokuratora Marka Pasionka. Daje jednak taki oto medialny obraz – są jacyś podejrzani dziennikarze, podejrzani prokuratorzy, a na dodatek – jak można było się dowiedzieć z dalszej części oświadczenia – są jeszcze dziennikarze manipulowani przez tych, którzy chcą likwidacji prokuratury wojskowej jako ostatniej zapory przed rozkradaniem wojska, a także dziennikarze, którzy niesprawiedliwie oskarżają prokuratorów wojskowych o naruszanie przepisów. Reasumując, do dramatycznego, emocjonalnego oświadczenia skłonili prokuratora przede wszystkim…...
Joanna Lichocka
Lewica pod butem Tuska Kolejne wybory dopiero za trzy lata i choć część wyborców dostrzegła zapewne, że padła ofiarą projektu służb specjalnych PRL, to jednak efekt stabilizacji na kolejne lata uzyskano. Ruch Palikota zmarginalizował SLD, sam nie zastępując silnej partii lewicowej. Przeciwnie, sprawia wrażenie, jakby miał za zadanie blokować odrodzenie silnej partii lewicy. W tym roku będzie pewnie podobnie – deklaracje o chęci do partnerskich rozmów będą zapewne padać po obu stronach, ale nikomu nie będzie raczej zależeć na faktycznym odbudowaniu siły SLD zarządzanego przez Leszka Millera. Chyba że – jak zasugerował to niedawno prof. Andrzej Zybertowicz – jego siła będzie wynikać z tych samych relacji, które umożliwiły moskiewską pożyczkę i późniejsze umorzenie postępowania w tej...
Joanna Lichocka
Ale może to nie jest mądre? Może trzeba się postarać, mówić i pisać tak, by nie być wykluczonym – i mówić nie tylko do moherowych beretów, ale także do wszystkich innych Polaków? Tu znów dotykamy problemu Mickiewiczowskiego – takiego miejsca, w którym Mickiewicz nie jest całkiem jasny i trzeba go dobrze zrozumieć. Jak napisałem w aneksie do „Wierszy politycznych”, Mickiewicz tłumaczy nam wyraźnie, że istnieją dwie Polski. Jest Polska rosyjskich kolaborantów, tych, którzy występują w „Salonie warszawskim” z III części „Dziadów”, i jest Polska tych Polaków, którzy chcą pozostać wierni swoim narodowym obowiązkom. Ale, jak wiadomo, Mickiewicz był jednocześnie poetą zgody narodowej, powtarzał wielokrotnie, że musimy się wszyscy pojednać i zjednoczyć. Nie przypadkiem „Pan Tadeusz” kończy się...
Joanna Lichocka
Śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku była poprzedzona nie tylko kilkuletnią medialną propagandą, która miała go ośmieszyć i pokazać w negatywnym świetle. Jeszcze kilka godzin przed katastrofą trwała rządowa operacja podważania wiarygodności, prestiżu i powagi zarówno prezydenta, jak i samej jego wizyty w Katyniu w 70. rocznicę zamordowania polskich oficerów. Tygodnie poprzedzające smoleński dramat zbiegły gabinetowi Donalda Tuska na przedstawianiu Polakom, że wizyta w Katyniu to fanaberie Lecha Kaczyńskiego, który uparł się, by jechać tam niezapraszany. Politycy PO zgodnie grali w tym scenariuszu z Rosjanami przeciw polskiemu prezydentowi. Niemal jednym głosem mówili ambasador Rosji, minister spraw zagranicznych Polski i propagandziści Platformy zatrudnieni w mediach....
Joanna Lichocka
Lud ma nie wiedzieć Polacy mają nie być poinformowani – to założenie wprawdzie realizowane jest od dawna, teraz jednak wydaje się jednym z głównych motywów działań spin doktorów PO. Polacy mają na przykład nie wiedzieć, według jakich zasad dzielone są stanowiska w ministerstwach i województwach. Pamiętam, gdy przy powstawaniu koalicji PO–PSL w 2007 r. propagandziści PO wymyślili, żeby powiedzieć Polakom, iż żadnej umowy koalicyjnej, która to reguluje, nie ma i przy obsadzie stanowisk nie ma żadnych partyjnych zasad. Dziennikarze, mimo oczywistych przykładów, że takie twarde i skrupulatnie przestrzegane ustalenia jednak istnieją (na przykład jeśli wojewoda jest z PO, to wicewojewoda z PSL), ogłuchli i oślepli, kompletnie tego nie zauważając. Szef rządu może sobie zatem pozwalać na...
Joanna Lichocka
Prof. Krasnodębski to ważny autorytet obozu niepodległościowego, jego diagnozy są często celne. W historii Polski zawsze, niestety, było tak, że część naszych rodaków wolała wybrać wygodne życie i dorabianie się niż walkę lub chociaż dbałość o wolność całego narodu czy niepodległość Państwa Polskiego. W gruncie rzeczy w naszych dziejach zawsze były te dwa nurty: jeden, którego twórcy myśleli jak działać, a gdy trzeba – bić się pro publico bono i w myśl hasła Deo et Patria, i drugi, zilustrowany przez XVI-wiecznego poetę Szymona Szymonowica znaną frazą: „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”. Ten „nurt sielankowy” jest w Polsce trwały. Dziennikarz w „Weselu” Wyspiańskiego, a więc już w XX w., powtarza te słowa Szymonowica nieprzypadkowo, niczym...
Joanna Lichocka
Wystąpienie buchaltera Cztery lata temu exposé premiera trwało trzy godziny, zawierało – jak policzyła Fundacja Republikańska – 195 obietnic, z których rząd przez cztery lata zrealizował 20 proc. Kolejne 30 proc. zobowiązań podjęto, coś się w zapowiadanych kwestiach działo, ale 50 proc. uleciało jak sen. Połowa deklaracji premiera sprzed czterech lat w ogóle nie została ruszona, po prostu przestała istnieć z chwilą, gdy obietnice wybrzmiały w Sejmie. Co drugie zobowiązanie Donalda Tuska złożone w parlamencie przed Polakami okazało się czystym humbugiem. Nic dziwnego zatem, że i tegoroczne exposé trudno traktować zbyt serio. Zwłaszcza że sam szef rządu przesadnie mocno się do niego nie przyłożył. Trwało tylko godzinę, czuć było nonszalancję pewnego siebie polityka, który już nie musi...
Joanna Lichocka
Tusk zaadaptowany To Tusk opowiadał przed 2005 r. o potrzebie lustracji, walki z korupcją i pobrzękiwał szabelką wobec salonu. Potem jednak uniemożliwił powstanie koalicji PO–PiS i zablokował zmiany w Polsce, które mogły doprowadzić do nadwątlenia wpływów i zakresu władzy postkomunistycznego układu rządzącego Polską po okrągłym stole. To wtedy ostatecznie „przestawiono wajchę” z popierania skompromitowanego aferami SLD (czego słabnące sygnały było jeszcze widać w 2005 r., choć sprawa zablokowania kandydowania Włodzimierza Cimoszewicza na prezydenta powinna tę formację pozbyć złudzeń) na zainwestowanie w dającą znacznie większe możliwości Platformę Obywatelską, która odtąd, za zasłoną tradycji solidarnościowych, stała się partią postkomunistycznego establishmentu. Okładki pism, takich...
Joanna Lichocka
Bijatyki pod kontrolą godnie Otóż można chyba ostrożnie postawić tezę, że politycy Platformy wiedzieli, iż dojdzie do awantury i zupełnie spokojnie, na zimno na nią czekali. Latające kamienie, podpalone samochody i bitwy z policją „skrajnej prawicy” to doskonała okazja, by na tym tle samemu wypaść dobrze i rozważnie. Prezydent Bronisław Komorowski, świadomy lub nie tych przygotowań do bijatyk pod kontrolą władz, tak oto przemawiał podczas oficjalnych uroczystości, kilka godzin przed wydarzeniami na pl. Konstytucji. „Niech zwłaszcza 11 listopada manifestowanie odbywa się bez agresji i bez nienawiści, bez uzurpowania sobie przez kogokolwiek monopolu na Polskę. Jestem pewien, że tego oczekuje absolutna większość obywateli, absolutna większość Polaków. Nie dyktujmy innym, jak mają kochać...
Joanna Lichocka
Pozycje za zasługi W gremiach decyzyjnych już dawno nie ma Grzegorza Schetyny, ale też próżno podejrzewać o udział w nich osoby, które z pozoru zajmują kierownicze miejsca. Czy ktoś z Państwa może przypuszczać, że w układankach dotyczących obsady stanowisk w Sejmie czy rządzie bierze udział dotychczasowy szef klubu parlamentarnego rządzącej partii, Tomasz Tomczykiewicz? A może wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski ma cokolwiek do powiedzenia? Ba, czy choć miał wiedzę, nim podadzą to media, kto będzie urzędował w zajmowanym dotąd przez niego gabinecie? Pozycja, stanowiska zależą od zasług poniesionych bynajmniej nie dla kraju, ale dla premiera. Nie mają też wiele wspólnego z kompetencjami. Te banalne już stwierdzenia, chyba po raz pierwszy tak otwarcie, bez cienia zażenowania,...
Joanna Lichocka
Choćby sprawa fatalnej autoryzacji wywiadu dla tygodnika „Newsweek”. Odpowiadający za nią Adam Hofman pozwolił, by w opublikowanej rozmowie padło słynne już niedopowiedzenie sugerujące, że Angela Merkel mogła mieć związki ze Stasi. Innym błędem, który został poddany krytyce, było przyjęcie zaproszenia przez Jarosława Kaczyńskiego do programu Tomasza Lisa. Wprawdzie Lis skompromitował się dziennikarsko (wobec tych, którzy żywili jeszcze złudzenia co do standardów, jakie reprezentuje), ale Kaczyński wybierając się do niego, chcąc nie chcąc, ów styl legitymizował. Oczywiście można uznać, że była to decyzja słuszna, bo program Lisa jest nadawany w porze wysokiej oglądalności, ale należy zapytać, czy gdyby ten program prowadził – ot, wyrazisty przykład – Jerzy Urban, to sztab także...
Joanna Lichocka
Turbina jest Polsce potrzebna Najczęściej wysiłki te z oczywistych powodów pozostają nieznane opinii publicznej – skuteczne ukrywanie głupstw, jakie wypowiada głowa państwa, polega właśnie na tym, że mamy o nich nie wiedzieć i ich nie słyszeć. Praca ta – wydawałoby się – nie powinna być jakimś niesłychanie trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę aktywność zaprzyjaźnionych mediów, posłusznych wskazaniom budowania pozytywnego wizerunku prezydenta. Jednak poczynania Bronisława Komorowskiego są tego rodzaju, że to nie wystarcza, by ukryć jego wpadki. Bo na przykład nie bardzo się to tuszowanie udaje, gdy relacja z wystąpienia prezydenta jest na żywo, i wtedy święty Boże nie pomoże – prezydent stoi i mówi, i nic potoku jego słów nie jest w stanie powstrzymać. Pozostaje czekać i nasłuchiwać. Jak...
Joanna Lichocka
Czołganie Jak wiadomo, premier wyznaczył na marszałka sejmu – organu władzy ustawodawczej, która wedle konstytucji ma sprawować nadrzędną funkcję nad rządem – Ewę Kopacz, osobę o słabym doświadczeniu politycznym, za to ślepo oddaną szefowi rządu. Przy tej okazji wyjaśnił politykom PO, że nie odda władzy nikomu, kto mógłby mu zaszkodzić. Zapiera dech nie tylko to, jak Tusk w stylu udzielnego watażki poczyna sobie po zwycięstwie wyborczym, ale także to, z jakim upodobaniem poniża przeciwnika. Dni po zwycięstwie Platformy są bowiem dla marszałka sejmu pasmem upokarzających sytuacji. Zaraz po wyborach Schetyna dostaje od premiera sygnał, że będzie marszałkiem sejmu albo kimkolwiek chce. Nazajutrz rozmawia swobodnie i na luzie z dziennikarzami o tym, że to wprawdzie zależy od szefa rządu,...
Joanna Lichocka
Larum grają! Sztab PO żmudnie pracuje nad nastraszeniem wyborców PiS-em i czyni to doprawdy z uporem godnym lepszej sprawy. Sytuację utrudnia znacznie to, że wszyscy doskonale wiedzą, iż PO musi straszyć. Nie ma zatem niezbędnego dla uzyskania efektu momentu zaskoczenia – po prostu powszechnie wiadomo, że platformersi wyskakują zza rogu, wrzeszcząc okropnie, a przestrach kogokolwiek w tej zabawie wywołuje już najczęściej śmiech, że ktoś następny dał się na te zabiegi złapać. Pompatyczne dyrdymały, które snują z coraz mniejszym przekonaniem bywalcy studiów telewizyjnych, także nie dają efektu. Idę o zakład, że i oni wiedzą, iż ich demonstrowany przestrach dawno został odarty z wiarygodności i traktowany jest jak gra podwórkowa w straszenie PiS-em. Elektorat, który udało się...
Joanna Lichocka
Gry sondażami Pamiętać trzeba o tym, co niedawno powiedział w Rzeczpospolitej prof. Wawrzyniec Konarski – wyborcze sondaże są narzędziem kształtowania postaw wyborczych i jako takie powinny w ogóle w kampanii być zabronione. Taką funkcję pełniły przed ostatnimi wyborami samorządowymi. Wówczas, jak w publikowanych np. na łamach tej samej „Rzeczpospolitej” sondażach GfK Polonia, PO miała 50-proc. poparcie, o blisko 20 proc. większe, niż faktycznie uzyskała w wyborach. Teraz podobne, „kreatywne” sondaże pokazują się z nie mniejszą częstotliwością, choć może skala przeszacowania nie jest już tak ostentacyjna, choć ocenić to będzie można dopiero po ogłoszeniu wyniku wyborów. Takie sufitowe badania to nic innego jak przekaz do wyborców: głosujcie na zwycięzcę, nikt inny się nie liczy. Ale...
Joanna Lichocka
Jeśli rząd, który rządzi nierzeczywistą Polską, jest nierzeczywisty, kto w takim razie nami rządzi? Tego nie wiem. I chyba nikt dokładnie tego nie wie, może nawet Jarosław Kaczyński tego nie wie. Profesor Andrzej Nowak powiedział kilka miesięcy temu, że Polską rządzą teraz medialni oligarchowie. To jest jako tako widoczne, kto chce, może znaleźć na to dowody, nawet liczne (jeden z dowodów: identyczne elementy Wielkiej Ściemy wytwarzane są równocześnie we wszystkich mediach, niemal o tej samej godzinie), ale to jest chyba tylko jakaś część prawdy. Uprawniony wydaje się bowiem domysł, że jest ktoś znacznie potężniejszy, kto rządzi tymi medialnymi oligarchami. Ten ktoś (powtarzam: nie wiem, kto) rozmyśla teraz o tym, jaki ma być nasz los – co należy zrobić z Polską. Z Polską rzeczywistą,...
Joanna Lichocka
Gorączkowe łatanie dziury Wolę nie myśleć, z jakimi reakcjami Tuska spotkali się jego ludzie, w każdym razie strach lub wywołana furią premiera burza mózgów zainspirowała ich do zastosowania tego samego co zawsze, gdy PO jest w dużych tarapatach. Gwałtownego, opartego na wysokim „C” ataku na PiS. Platformersi musieli bardzo głośno krzyczeć i miotać mocnymi oskarżeniami, choćby po to, by odwrócić uwagę mediów od stadionu, kanapek i pytania „jak żyć, panie premierze”. Stąd między innymi przed tygodniem mogliśmy zobaczyć konferencję Platformy o „listach wstydu” PiS-u, na której udowadniała, że pojawienie się na listach wyborczych takich ludzi jak szef CBA Mariusz Kamiński, Agent Tomek, czyli Tomasz Kaczmarek, jest dowodem, że w czasie rządów PiS służby specjalne były upartyjnione i...
Joanna Lichocka
Wcześniej premier takich wpadek wizerunkowych nie notował, nie bał się spotykać z ludźmi i umiał robić w tych rozmowach niezłe wrażenie. Teraz nie tylko poziom rozczarowania rządami Platformy, ale też słabnący prestiż premiera sprawia, że na takich spotkaniach nie ma już dawnego, sprawnego w kontaktach z ludźmi Tuska, a Polacy, którzy z nim się spotykają, nie ulegają jego „czarowi”. Dlatego teraz premier unika otwartych i niereżyserowanych spotkań. Zamiast niego kampanię Platformy w terenie przejmuje po trosze prezydent, który jeździ po sprawdzonych terenach – takich jak gmina Czyże, gdzie na Bronisława Komorowskiego głosowało w ostatnich wyborach ponad 90 proc. mieszkańców – i zachęca do udziału w wyborach i głosowaniu „jak serce nakazuje”. Komorowski, wybierając te, a nie inne cele...
Joanna Lichocka
Siła PO, słabość PiS Spodziewano się jednak niskiej frekwencji i przynajmniej II tury. Tymczasem kandydat PO, ku własnemu zaskoczeniu, wygrał w pierwszej. I to przy wysokiej jak na Wałbrzych, wyższej niż w poprzednich wyborach frekwencji na poziomie 40 proc. Dostał 60 proc. głosów, wyprzedzając kandydatów popieranych przez SLD i Rafała Dutkiewicza i nokautując PiS proporcją 60 proc. do 5 proc. – bo właśnie tyle otrzymał kandydat z PiS. Przede wszystkim warta jest docenienia sprawność polityczna Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny, którzy potrafili znaleźć popularną i nieskompromitowaną w mieście osobę, i przekuć propagandowo słabość w siłę. Otóż nowy prezydent wygrał pod hasłami zmiany i odnowy w mieście, kresu walk partyjnych i odbudowy wizerunku miasta. Sympatyczny, unikający...
Joanna Lichocka
Irytujący hierarchowie Jako pierwszy zwrócił uwagę na owo zniecierpliwienie liderów Platformy Obywatelskiej, na postawy krytyczne wobec niej niektórych ludzi Kościoła – Jarosław Sellin, poseł PiS. W debacie zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” zauważył, że Kościół jest przez PO postrzegany jako konkurent w szeroko pojętej domenie władzy, w której Platforma chce mieć po prostu monopol. To nie tylko arogancja władzy niezadowolonej z kazań jednego czy drugiego biskupa, to – zdaniem Sellina – przemyślany i konsekwentnie wprowadzany mechanizm, który ma na celu zmarginalizowanie pozycji Kościoła w życiu publicznym w Polsce. Na razie widać z tych działań wyraźnie, że ci, którzy nie zaakceptują domeny Platformy, mają zostać zepchnięci do roli „pisowskich” biskupów czy księży, których „Polska...
Magdalena Michalska
Grube szwy Do tej pory okręgów wyborczych do Senatu było 40. Wybieraliśmy w nich od dwóch do czterech senatorów. Teraz będzie sto okręgów jednomandatowych, co oznacza, że w Senacie zasiądzie tylko jeden przedstawiciel z danego okręgu. Ten, który zdobędzie największą liczbę głosów. Wybory będą odbywać się w jednej turze – oznacza to, że przy wielu walczących kandydatach i rozproszeniu głosów senatorem będzie można zostać już nawet po uzyskaniu 20 proc. głosów. Decydujące zatem będzie zdyscyplinowanie wyborców – partia, która ma największy żelazny elektorat, ma też największe szanse, że jej kandydat zwycięży. Takie elektoraty – porównywalne co do wielkości w skali kraju – ma i PO, i PiS. Teoretycznie nowa ordynacja w podobnym stopniu powinna służyć obu partiom, a rywalizacja o mandaty...
Joanna Lichocka
Grube szwy Do tej pory okręgów wyborczych do Senatu było 40. Wybieraliśmy w nich od dwóch do czterech senatorów. Teraz będzie sto okręgów jednomandatowych, co oznacza, że w Senacie zasiądzie tylko jeden przedstawiciel z danego okręgu. Ten, który zdobędzie największą liczbę głosów. Wybory będą odbywać się w jednej turze – oznacza to, że przy wielu walczących kandydatach i rozproszeniu głosów senatorem będzie można zostać już nawet po uzyskaniu 20 proc. głosów. Decydujące zatem będzie zdyscyplinowanie wyborców – partia, która ma największy żelazny elektorat, ma też największe szanse, że jej kandydat zwycięży. Takie elektoraty – porównywalne co do wielkości w skali kraju – ma i PO, i PiS. Teoretycznie nowa ordynacja w podobnym stopniu powinna służyć obu partiom, a rywalizacja o mandaty...

Pages