Dariusz Bojsza

Tak, mamy nierozwiązany problem na składowiskach odpadów komunalnych. Mamy pożary oraz niebezpieczny biogaz składowiskowy, który wydziela się nawet kilkadziesiąt lat po zamknięciu składowiska. Mamy uwalnianie tego biogazu do atmosfery zamiast jego utylizacji i energetycznego wykorzystania. Mamy społeczności lokalne walczące o prawo do godnego życia w czystym klimacie i środowisku pomimo państwowych gwarancji bezpieczeństwa ekologicznego. Najskuteczniejszym i sprawdzonym w świecie rozwiązaniem tego problemu są instalacje utylizacji energetycznej biogazu składowiskowego OZE, które są ogniwami bezpieczeństwa ekologicznego na składowiskach. Ograniczają one emisję biogazu do atmosfery, chronią lokalne społeczności i środowisko oraz wytwarzają energię elektryczną. Instalacje te są postulowane i...
Tak, to prawda. Mamy śmierdzący problem na składowiskach odpadów komunalnych. W czasach PRL-u pożary czy śmierdzące i szkodliwe wyziewy z wysypisk śmieci nie interesowały władz. Nikt się nie przejmował konsekwencjami środowiskowymi i społecznymi zgodnie z zasadą, że jak jest wysypisko śmieci, to musi śmierdzieć. Lokalna społeczność nie miała tu nic do gadania i nie mogła liczyć na pomoc. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Po pierwsze, ludzie już nie siedzą cicho. W wielu miejscach Polski społeczności lokalne dotknięte szkodliwymi wyziewami z wysypisk śmieci (to biogaz składowiskowy, którego głównym składnikiem jest metan) protestują i wchodzą w spory ze spółkami komunalnymi miast i gmin czy też z władzami samorządowymi. Ludzie walczą o prawo do godnego życia w czystym klimacie i...