Bohdan Urbankowski

Bohdan Urbankowski
Bitwa Warszawska była jedną z najważniejszych i najniezwyklejszych w dziejach ludzkości. Podobnie jak odsiecz wiedeńska uratowała chrześcijańską Europę przed Azją. Gdyby Polska nie odparła najazdu, nikt nie byłby już w stanie go powstrzymać: ani Niemcy, w których wciąż trwało rewolucyjne wrzenie (i których armię rozbrojono w Wersalu), ani Francja – wyniszczona wojną i sparaliżowana pacyfizmem.   Niezwykłość Bitwy Warszawskiej docenimy w momencie, kiedy uświadomimy sobie, że oto małe, znajdujące się w trakcie organizacji państwo polskie, do tego z mniejszymi siłami, zadało klęskę imperium – kilkakrotnie większemu, dysponującemu wielokrotnie liczniejszą armią. Po zwycięstwie w sferze materialnej nie nastąpiło jednak równie wspaniałe zwycięstwo w sferze duchowej – propagandowej. Tu...
Bohdan Urbankowski
Paradoks ruchu narodowego polega na tym, że jego najmłodsi działacze głoszą najbardziej przestarzałe poglądy. To efekt nawiązywania do tradycji Romana Dmowskiego i jeszcze starszych endeków, których myśli przestały być aktualne z chwilą powstania II RP. Ci młodzi powinni przeczytać książkę „Nacjonalizmy różnych narodów”.   Do tych najmłodszych narodowców jak ulał pasuje powiedzenie: starzy generałowie toczą zawsze poprzednie wojny… Tak więc życie toczy się coraz szybciej – narodowcy nie nadążają. Ich ruch ma – jak na razie – charakter ulicznych przedstawień teatralnych. Myślę, że większość młodych ludzi zgłosiła swój akces zwabiona właśnie stroną estetyczną, bo przecież nie myślową.   W piwniczce przyległej do jaskini   Poza tzw. ruchem narodowym, ba, niemal poza...
Bohdan Urbankowski
A jednak 6 lipca 2013 r. przejdzie do historii jako sobota cudów. Tego dnia miały miejsce dwa wydarzenia. Jedno jawne, nawet biletowane, drugie tajne, i to tak bardzo, że nikt nie wiedział, gdzie się odbywa i jakie siły za tym stoją.   Pierwsze z wydarzeń to zbiorowe modlitwy na Stadionie Narodowym pod przewodnictwem ks. Johna Bashobory z Ugandy. Jego przyjazd poprzedziła fama o licznych uzdrowieniach, wskrzeszeniach, a nawet o wygnaniu z ludzi paru demonów. Ktoś złośliwy, a niezbyt lotny w zaświatowych subtelnościach przerwie mi, mówiąc, że uzdrowień ani innych cudów nie było. Egzorcyści uruchomili kilka punktów usługowych – nie zgłosił się żaden demon ani jego właściciel. I co z tego?! Na Stadionie cudów nie było, bo nawet być nie mogło. Powody były aż trzy: po pierwsze, za...
Bohdan Urbankowski
Postanowiłem i ja włączyć się do narodowej dyskusji o Zygmuncie Baumanie. Zwłaszcza że mam pomysł na dogodzenie wszystkim dyskutującym: proponuję poćwiartować Baumana. Nie mam na myśli niczego średniowiecznego i odrażającego, przeciwnie moja propozycja jest jak najbardziej nowoczesna (nawet ponowoczesna) oraz poprawna politycznie. Chodzi o ćwiartowanie humanitarne, bez naruszania całości i bez pozbawiania zainteresowanego organów potrzebnych do funkcjonowania na salonach: rąk do wyciągania po forsę czy ust do głoszenia kłamstw.   Zwolennicy profesora twierdzą, iż wielkim Polakiem był (nie podają, do którego roku życia), zasłużył się jako likwidator tych bandytów z AK, a nawet że potrafił być jednocześnie i mędrcem, i milicjantem! Napisał też jakieś dzieła, tych jednak wielbiciele...
Bohdan Urbankowski
Cokolwiek robił Piłsudski, robił to jednocześnie w historii i w legendzie. Legiony ożywiły legendę Legionów Dąbrowskiego, zdobycie Kijowa – legendę o wyprawie Chrobrego. Bitwę Warszawską legenda przyrównała do odsieczy wiedeńskiej i obrony Europy przed Azją. Dramat Piłsudskiego polegał na tym, że ostatnią – zwycięską – walkę musiał stoczyć ze swoimi rodakami. Było to ewidentne złamanie prawa – wydawało się, że legenda jest bezsilna. A jednak… Cechą legend otaczających Józefa Piłsudskiego było to, że opierały się na prawdzie. Biografie różnych Leninów trzeba było wymyślać, Piłsudskiego wystarczyło zapisać. W naszych prawdziwych legendach był on największym bohaterem naszej historii, w rzeczywistości został odsunięty na tor boczny, a jego mniej zasłużeni, za to cyniczni przeciwnicy...
Bohdan Urbankowski
Do historii bliskowschodniej handlowości przeszedł kiedyś Jojne Firurke, handlujący wodą ze źródła, które przyśniło się Mojżeszowi. A gdy zabrakło mu wody, sprzedawał powietrze unoszące się nad tym źródłem.   Zachwycając się jego pomysłowością, postępujemy zgodnie z zasadą „cudze chwalicie”… Zapominamy, że w Polsce również pojawił się handlowy geniusz, dokładniej mówiąc geniuszka – Elżbieta Janicka. Zaczęła ona zdobywać sławę i pieniądze dzięki zdjęciom, które wydawały się puste. Według wyjaśnień artystki przedstawiały one powietrze nad miejscami zagłady – np. nad Majdankiem i Treblinką. Zdjęcia te były zarazem testami poprawności politycznej. Kto nie wierzył – dawał tym dowód, że jest antysemitą i czytelnikiem homofonicznej baśni Andersena o nagim królu. („Nowe szaty króla”)....
Bohdan Urbankowski
Kiedy trzy lata temu Marcin Wolski wydał powieść „Wallenrod”, wielu krytyków (w tym piszący te słowa) było przekonanych, że osiągnął szczyt swoich możliwości. Była to wówczas nie tylko najlepsza z jego książek, ale i najlepsza z rodzącego się u nas gatunku fikcji politycznych, co zostało docenione nominacją do najważniejszej z naszych nagród literackich – Nagrody im. Cypriana Norwida.   Z takim uznaniem dzieła uchodzące za niezupełnie poważne wcześniej u nas się nie spotykały. Wydawało się jednak, że po tym sukcesie autora czeka już tylko jedna droga: w dół. Istnieje w sporcie zjawisko, które nazywa się wyrównywaniem rekordu. Co do sekundy, co do centymetra. Zawodnik nie poprawia wyniku, ale i nie pogarsza: jest nadal najlepszy w swojej dziedzinie. Równy samemu sobie. Książka...
Bohdan Urbankowski
A potem jest ankieta, żeby nikt nie miał wątpliwości, kto jest owym „Danielem” przemienionym w „Johna”. Więc: Passent/„Daniel”/imię ojca etc., nieco dalej sprawozdanie współpracownika z rozmów z Amerykaninem Richmondem i z indyjskim dyplomatą Vazem. Ciekawym przyczynkiem do psychologii początkującego TW może być następujący fragment napisany przez oficera prowadzącego (Adacha): „Po zreferowaniu mi przez Passenta całości znajomości z Richmondem i Wazem zapytał się mnie wymieniony, czy nie mamy do niego o to jakichś pretensji oraz czy dobrze zachował się. Odpowiedziałem, że z tego co mi powiedział uważam, że zachował się bardzo dobrze. […] zwrócił się wymieniony, ażeby udzielić mu wskazówek, jak ma zachować się na przyszłość, gdyby znów znalazł się w takiej sytuacji jak powyżej […]....
Bohdan Urbankowski
„Z tego co wiem, mam trzy teczki. Jedna jest teczką »figuranta« mają mnie na oku, jestem na podsłuchu, moja korespondencja jest czytana. W dwóch pozostałych figuruję jako TW, wyrejestrowany w 1970 z powodu uchylania się od dostarczania informacji. (podkr. B.U.) Nie wiedziałem, że byłem śledzony, nie wiedziałem, że byłem TW, nie wiedziałem, że się uchylałem i nie wiedziałem, że czterdzieści (!) lat temu zostałem wyrejestrowany”. Oświadczenie to zawiera szczyptę prawdy. Prócz niego w książce Passenta znajdują się dwa stwierdzenia, w których nawet tej szczypty brakuje 1. (…) ktoś, kto utrzymywał kontakty z cudzoziemcami, musiał liczyć się z tym, że pojawi się bezpieka, acz nie zawsze i nie u każdego. Do mnie przyszli dopiero kilka lat później w Wietnamie” (s. 144–145, podkr. B.U.)....
Bohdan Urbankowski
Autorką ekspozycji jest Dorota Pieńkowska. Określenia „autorka” jest jak najbardziej na miejscu: wystawa też ma kompozycję dzieła sztuki. „Kwadryga” Pierwsza część (i zarazem pierwsza sala), zatytułowana „Kwadryga”, opowiada o początkach twórczości Sebyły. Sensacją tej sali jest rękopis pierwszego wiersza poety. Potem idą pierwsze zbiory poezji, fotografie poetów i plakaty grupy poetyckiej „Kwadryga”, która przymierzała się do detronizacji „Skamandra”. Wspomniany pierwszy wiersz (uściślijmy: pierwszy znany nam wiersz) nosi tytuł „Przygody po pensji” i opowiada o przygodach nauczyciela, który po odebraniu wypłaty znalazł się w stanie zbliżonym do poetyckiego. Najbardziej zakochani w Sebyle krytycy datują ów wiersz na rok 1909; tym, którzy twierdzą, że nie mógł go napisać siedmiolatek...
Bohdan Urbankowski
Słowa Piłsudskiego łączą jego – a i naszą – Polskę z datą wybuchu Powstania Styczniowego. Marszałek wracał wielokrotnie do tamtych wydarzeń, oświetlał ich tło polityczne, analizował organizację zbrojną, przywoływał wspomnienia uczestników. Był i pozostaje najwybitniejszym historykiem tamtych lat. Z późniejszych badaczy mógłby mu dorównać Kieniewicz – niestety, przyszło mu pisać w czasach PRL; jego prace niszczyła cenzura, osobowość – autocenzura. Piłsudski nie wszystkie sprawy Powstania omówił, lecz to, co nam przekazał, uczynił z niezwykłą, niedostępną dla innych prawdą. Sam bowiem przeżył to, co było udziałem powstańców: walkę, konspirację i syberyjską katorgę. Przeżył też – czego tamtym już Bóg odmówił – satysfakcję zwycięstwa. Można powiedzieć, że Piłsudski nie tylko wznowił Powstanie...
Bohdan Urbankowski
Jeśli aktor nie wie, co grać (na przykład nie rozumie tekstu) – to się drze. Jeśli scenograf nie rozumie sztuki – też się drze, tylko za pomocą dekoracji, kostiumów, rekwizytów. Jeśli reżyser nie potrafi sobie dać rady z treścią przedstawienia, udziwnia jej formę, dochodząc do absurdu, każe aktorom wyć, tupać i podrygiwać, orkiestrze hałasować, wyświetla napisy, dołącza ni w pięć, ni w dziewięć stare szlagiery i strzępy pieśni patriotycznych – jednym słowem zamienia scenę w śmietnik pomysłów, które kiedyś dowodziły nowoczesności, dzisiaj – tylko cwaniactwa. Takim śmietnikiem jest lansowane od dłuższego czasu przedstawienie legnickiego teatru „III Furie” w reżyserii Marcina Libera. Gdyby reżyser musiał oddać wszystkie zapożyczenia, ze spektaklu zostałoby parę banałów i wiącha...
Bohdan Urbankowski
Niektórzy politolodzy uznają ją za najlepsze rozpoznanie mechanizmów rządzących współczesną historią, inni – za majaczenia współczesnej Kasandry. Które punkt po punkcie się spełniają. W grudniu 1961 r. tuż przed świętami Bożego Narodzenia do placówki CIA w Helsinkach zgłosił się trzydziestoparoletni mężczyzna z żoną i córką. Przedstawił się jako Iwan Klimow i poprosił o azyl. Przesłuchujący go oficerowie zorientowali się, że to ktoś naprawdę ważny. Jeszcze tej samej nocy zbieg został przerzucony do Szwecji, stamtąd samolotem do USA. Tajemniczym uciekinierem był major KGB Anatolij Golicyn, późniejszy autor „Nowych kłamstw”. Jego zeznania przyczyniły się do zlikwidowania wielu sowieckich agentów w Europie i USA; to on pomógł Anglikom zdemaskować Kima Philby’ego i zlikwidować infiltrację MI6...
Bohdan Urbankowski
Słowacki do słowa Polska dodawał pytanie: ale jaka? – przypominając o długu szlachty wobec ludu i o tym, jaka w tym ludzie drzemie siła wciąż nieużywana dla Polski. Jakich mocy potrzeba, by stał się cud jedności? Stefan Żeromski po klęsce rewolucji liczył już tylko na cud nauki; w zakończeniu „Róży” ukazał działanie potężnej broni, która zabija wrogów, ale także szlachetnego bojowca. A Józef Piłsudski, który „nadpowietrzne” plany romantyków zaczął wcielać w życie – organizował bojówki i uczył Polaków zapomnianych komend wojskowych. Jego maksymą było: romantyzm celów – pozytywizm środków. Mówił i o wyścigu krwi, i o wyścigu pracy, i o wyścigu kultur – o walce na wszystkich frontach. Polska poetów Nim odpowiemy, co z testamentu poetów i z planów polityków udało się wcielić w życie...
Bohdan Urbankowski
1. Polska Nie krył się w cichych katakumbach modlitw lecz wyrywał najeźdźcom kraj skibę po skibie, człowieka po człowieku. I na pewno uczynił jeden co najmniej cud: widziałem: ludzie którzy klęczeli wzdłuż trasy jego przejazdu podnosili się z kolan! Nim odjechał długo stał na kamiennym placu w środku miasta modlitwą i krzykiem skądś, może z zaświatów przywoływał ducha ziemi – tej ziemi by czuwał, gdy jego zabraknie. 2. Europa, młodość Ból – zastrzyki – kroplówka – znów ból. Lecz dla młodych miał zawsze twarz ojca. Był dla nich przewodnikiem po rzekach, górskich szlakach i po krętych ścieżkach w głąb dusz – Tylko na którejś z tych dróg można jeszcze napotkać Boga. Przekonywał ich do własnej młodości – – bo kto będzie odmieniał świat jeśli nie ty...
Bohdan Urbankowski
Wiek XX był czasem kolejnej wędrówki ludów – ze świata nędzy w zaświaty propagandy. I z powrotem. W wojnie i odbudowie towarzyszył im coraz częściej film, do którego rozwoju przyczyniły się dwa totalitaryzmy – niemiecki i sowiecki – oraz jedna infantylna demokracja – oczywiście amerykańska. Trzeba w tym miejscu przypomnieć nazwiska Leni Riefenstahl i („Triumf Woli” – 1934 r., „Olympia” – 1936 r.) oraz Sergiusza Eisensteina. Nazwisko tego ostatniego kojarzy się przede wszystkim z „Pancernikiem Patiomkinem” i z nakręconym ku czci Stalina „Iwanem Groźnym”. Warto do nich dorzucić kultowy ongiś „Październik“ (1928 r.). Jeżeli bowiem dzieła Riefenstahl montowane były z autentycznego materiału filmowego, kłamstwo polegało na montażu i przemilczeniach, to Eisenstein po prostu… obywał się bez...
Bohdan Urbankowski
Poezja prawdziwa Prawda – jak mawiali już Grecy – to zgodność opisu z rzeczywistością. Problem z tym, że fałsz może się wkradać w formę opisu, w sam język. Razi gwara „Pana Balcera” uporządkowana przez Konopnicką w oktawy; nie przekonują polityczne wiersze Barańczaka, które co krok potykają się o gierki słowne, zaś pisana rynsztokowym językiem liryka najmłodszych wzbudza tylko jedno uczucie – odruch wymiotny. To kwestia smaku, ale także – ujmując rzecz głębiej – kwestia prawdy. Wspominam o tym, bo u Fryckowskiego zdarzają się również metafory rodem z pijackiego bełkotu, epitety wzięte z dialogów tłukących się małżonków – a jednak są na miejscu! Bez nich wiersz byłby mniej prawdziwy. Poeta wypracował własny kod (rodem z języka potocznego wprawdzie, lecz poddanego obróbce, więc...
Bohdan Urbankowski
Nocą, serdecznie W środku nocy budzą nas głosy nie, to nie krzyki bólu ani długo powstrzymywany skowyt dochodzący z czyjegoś snu – raczej głośna, dziwnie czuła rozmowa – Ktoś kogoś pociesza głosem serdecznym, gorącym jak krew z aorty. Tłumaczy niczym dziecku: wyjdziesz, na pewno wyjdziesz będziesz tańczyć na weselu córki! Brunatne plamy same spłyną z twarzy! Ktoś opowiada nowiny co w mieście, co u sąsiadów bratki na balkonie wciąż kwitną choć to już tyle miesięcy, groszki gorzej zniosły rozłąkę... Mówiąca zawiesza głos i nagle wybucha śmiechem albo wykrzykuje pozdrowienia od znajomych i nieznajomych Tak, to stara Lenora z salki na końcu korytarza nikt nie chce z nią rozmawiać, ani mieszkać nikt nie chce słuchać jej skowytów o lęku przed śmiercią i o...
Bohdan Urbankowski
Pozując na intelektualistę Od czasów moczaryzmu nie było w prasie takiej kampanii nienawiści jak ta, którą nasze pseudoelity rozpętały przeciw Lechowi i Jarosławowi Kaczyńskim, ich partii i programowi. Niszczony jest nurt niepodległościowy, jego tradycja i sfera symboliczna. Są słowa, które w sferze symbolicznej pełnią rolę drogowskazów. Do nich należy „naród”, czyli wspólnota, w której jednostka czuje się „wśród swoich” – mówiących tym samym językiem, wyznających podobne wartości, do nich należą takie słowa jak „państwo” – dzieło i obowiązek wspólnoty, jak „godność” i „honor” związane z wolnością jednostki, jak „niepodległość” – indywidualna i zbiorowa, polityczna i ekonomiczna, kulturowa i światopoglądowa etc. Te drogowskazy wyrywane są z naszej kultury. Skutki są takie, jakie bywają...

Pages