Barbara Fedyszak-Radziejowska

Barbara Fedyszak-Radziejowska
Wybory 2007 r. wygrali dla Platformy młodzi, którzy najpierw „zabrali babci dowód”, a potem gremialnie zagłosowali na PO, by ratować Polskę przed „moherami, faszystami i oprawcami z PiS”. Na wynik ostatnich wyborów prezydenckich młodzi także mieli ogromny wpływ. Ale tym razem byli to już inni młodzi, i to nie tylko dlatego, że przybyło im osiem lat życia. Także ci „nowi młodzi” wydają się inni niż ci z 2007 r.  Wybory prezydenckie w 2015 r. wygrał Andrzej Duda, ale medialną gwiazdą i „wielkim wygranym” ogłoszono Pawła Kukiza, który w pierwszej turze otrzymał zaskakująco wysokie poparcie 20,5 proc., głównie młodych wyborców. Najmłodsi (19–29 lat) głosowali najczęściej na Kukiza – 41 proc., dalej na Dudę – 21 proc. i Komorowskiego – 14 proc. [exit poll IPSOS]. Przed drugą turą Kukiz...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
Zacznijmy od „oczywistej oczywistości” – rolnicy są kimś więcej niż „pracownikami sektora rolnego”, a gospodarstwa rolne i ziemia to bardzo szczególne „środki produkcji”. W państwie postkomunistycznym, gdzie wiarę w marksizm zastąpiła wiara w wolnorynkową odwrotność marksizmu, zrozumienie specyfiki rolnictwa okazało się za trudne dla wielu opiniotwórczych elit Dość powszechne są oczekiwania, że prywatna własność ziemi i budynków gospodarczych oraz „produkcja na rynek” wystarczą, by zapewnić rolnikom dochody. Nie wystarczą. By to zrozumieć, trzeba odrzucić stereotypy, które zdominowały rozumienie rolniczych spraw i interesów Wiele tych stereotypów pojawiło się w trakcie negocjacji i po akcesji Polski do UE, gdy unijną Wspólną Politykę Rolną wraz z „płatnościami bezpośrednimi”...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
Nie dostrzegam w Donaldzie Tusku „twórcy” oryginalnego systemu politycznego. To postać banalna, firmująca kontynuację PRL za fasadą demokracji. Ogranicza demokrację, swobody obywatelskie i kontrolę opozycji oraz opinii publicznej, by rządzić, jak długo się da  Wielką radość sprawił mi Aleksander Ścios, podejmując polemikę („GP”, 13 VIII 2014) z moim tekstem („GP”, 6 VIII 2014). Nareszcie poważna dyskusja, w której widać różnice poglądów. Ocenę pozostawiam Czytelnikom, dodając pięć krótkich uwag.  1. Aleksander Ścios dwukrotnie tytułuje mnie w swojej polemice „profesorem”, mimo iż wyraźnie napisałam, że „wchodzę w rolę przemądrzałej,  niehabilitowanej (!) sowy”. Więc albo czytał pobieżnie, albo jest złośliwy…   2. Chyba jednak czytał pobieżnie, bo przypisuje mi „...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
W opiniotwórczym środowisku, którego poglądy i wartości bliskie są programowi jedynej parlamentarnej opozycji, pojawia się dzisiaj stan swoistej euforii, bo PiS w przedwyborczych sondażach otrzymuje poparcie od 38 proc. do 42 proc. Polaków. Pojawiają się komentarze: wygrywamy(!), więc cieszmy się ze wszystkich sił, bo – dodam nieco złośliwie – jeśli nawet PiS „obiektywnie” wygra, ale nie zdobędzie większości mandatów poselskich i nie utworzy rządu, to skończy się powód do radości To pozornie odwrotny rodzaj postawy, którą Aleksander Ścios sformułował 3 maja 2014 r. (Bez dekretu): „Państwa realnego komunizmu, jego bękarty i hybrydy nie upadają pod ciosami demokracji”. Różnica jest jednak tylko pozorna, bo w opinii Ściosa także tkwi przekonanie, że wynik demokratycznych wyborów nie...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
Dzięki związkom zawodowym i aktywności prawie 200 tysięcy uczestników manifestacji przenieśliśmy na cztery dni Polskę i Warszawę do normalnej, demokratycznej Europył.   Ważny czterodniowy protest, organizowany przez Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny, zakończył się wielką, prawie 200-tysięczną manifestacją w Warszawie oraz 31. Pielgrzymką Ludzi Pracy na Jasną Górę, którą pierwszy raz zorganizował w dramatycznym, 1982 r. bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Wspominam o Pielgrzymce Ludzi Pracy i bł. ks. Jerzym, by jasne było, że wrześniowe manifestacje związków zawodowych nie były socjalistycznym protestem roszczeniowej, lewicowej „klasy pracującej” wymierzonym w „posiadaczy”.   To był profesjonalny i merytoryczny przejaw aktywności związkowców – obywateli, którzy przyczyny fatalnej...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
Tomasz Mincer z Instytutu Obywatelskiego, think tanku PO, opublikował w „Rzeczpospolitej” artykuł, w którym prostym, marketingowym językiem opisał teraźniejszość i przyszłość sceny politycznej w Polsce.   Na dobry początek zacznijmy od jego opinii o Leszku Millerze: „Pod wpływem ewentualnej porażki SLD w eurowyborach może zmienić zdanie lub znaleźć się na aucie w Sojuszu”. „Na aucie” brzmi dość zagadkowo, bo może oznaczać zarówno miejsce „poza boiskiem” Sojuszu, jak i na dachu samochodu, ale nie to jest najbardziej istotne. Ważniejsze jest pytanie, czy Miller „zmieni zdanie” i zrezygnuje ze „ścieżki wydeptanej przez swojego genetycznego wroga, Jarosława Kaczyńskiego” i przestanie „twardo obstawać przy swoim, nie dopuszczając myśli o jakiejkolwiek konkurencji na lewicy, czy to...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
W jednym tylko wydaje się sprawny – w przyznawaniu premii za normalną pracę. Za Stadion Narodowy, za pełnienie funkcji marszałków sejmu i senatu, za wykonywanie obowiązków na kierowniczych stanowiskach w samorządach i urzędach państwowych. Ale debaty o płacy minimalnej, o umowach śmieciowych, o systemie rozliczania pracy korzystnym dla przedsiębiorców, ale nie dla pracowników – nie prowadzi. Może dlatego, że dotyczy ona „zwyczajnych ludzi”. A może dlatego, że jego dewizą jest: „rządzimy za przyzwoleniem wyborców, więc wszystko wiemy lepiej”. Jak skrócić rządy Tuska Czy i co można zrobić, by skrócić rządy gabinetu Donalda Tuska? Opozycja może zgłosić konstruktywne wotum nieufności, proponując premiera, który nie jest „straszliwym PiS-owcem” – bo tych większość Polaków podobno boi się...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
Manipulacja emocjami, czyli związek jako hamulcowy Socjotechnika manipulowania emocjami liderów jak zwykle służy kreowaniu konfliktów i rozbiciu współpracy potencjalnych sojuszników. Media prorządowe głoszą więc (do czasu!) laudację na cześć związkowego przywódcy, że znakomity, nadzwyczajny i ma polityczne ambicje. Przypomina się, że wygrał wybory w Solidarności pod hasłem odpolitycznienia związku, a teraz go „upolitycznia”. A przecież, głoszą media, NSZZ „Solidarność” zawsze (?!?) traci, gdy „wchodzi do polityki”. Tylko pietruszka, marchew i wczasy, jak w PRL, a wszystko inne to polityka, a ta przynależy do… no właśnie, do kogo? Bo przecież nie do PiS, bo on też tylko politykuje i politykuje bez miary. Może więc do PO, bo rządzi? Nic podobnego, przecież PO „buduje”, a nie „robi...
Barbara Fedyszak-Radziejowska
Anioł niezachwycający Część solidarnościowych autorytetów widziała tę sprawę inaczej. Przykładowo, dla Lecha Wałęsy Aleksander Kwaśniewski był – i zapewne nadal jest – bardziej solidarnościowym prezydentem niż śp. Lech Kaczyński i szczerze mówiąc, nie zamierzam pytać dlaczego, bo od legendarnego przywódcy sierpniowych strajków nie spodziewam się wiarygodnej odpowiedzi. Niestety. Kiedy Związek w 2009 r. zaprosił prezydenta Kaczyńskiego, Lech Wałęsa wspólnych uroczystości swoją obecnością nie zaszczycił. Dość dramatycznie wyglądała XXX rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych w 2010 r. Z jednej strony uroczyste obchody organizowało Europejskie Centrum Solidarności z udziałem Lecha Wałęsy, Tadeusza Mazowieckiego, prezydenta Bronisława Komorowskiego i marszałka Senatu Bogdana...