Andrzej Wroński

Teksty Rafała Ziemkiewicza cenię i czytam z zainteresowaniem. Uważam go za świetnego analityka naszej sceny politycznej. Jednak kiedy zagłębia się w meandry historii, zmusza mnie do polemiki. Jako publicysta ma prawo do własnej interpretacji dziejów, ale przy nadinterpretacji muszę, jako historyk, zaprotestować. Zacznijmy od tego, że „Złowrogi cień Marszałka” to książka napisana z tezą. Z jednej strony mamy w niej więc szalonego, nieodpowiedzialnego Piłsudskiego i jeszcze gorzej ocenianych jego współpracowników, z drugiej zrównoważoną, mającą sprecyzowaną wizję Polski endecję i jej przywódcę, czyli Romana Dmowskiego. Wola walki Nie zamierzam negować roli tejże formacji w odzyskaniu niepodległości, ale potrzebna jest pewna równowaga. Nie ukrywam również, że credo polityczne endecji...
18 maja 1944 r. na ruinach klasztoru Monte Cassino zatknięta została polska flaga ‒ zakończyła się jedna z najdłuższych i najkrwawszych bitew II wojny światowej. Wiosna 1944 r. to nie był dobry czas dla sprawy polskiej. Chociaż cała prawda o zdradzie, jakiej dopuścili się w Teheranie nasi sojusznicy, nie została jeszcze ujawniona, to słowa Winstona Churchilla wygłoszone na posiedzeniu Izby Gmin 22 lutego 1944 r. były dla Polaków szokiem. Brytyjski premier powiedział m.in.: „Nie gwarantowaliśmy nigdy żadnej określonej linii granicznej Polski”. Stało się jasne, że Churchill i Roosevelt dogadali się ze Stalinem i zapewne zgodzili, aby wschodnią granicę Rzeczypospolitej stanowiła tzw. linia Curzona ‒ a przecież za tą, wymyśloną zresztą przez brytyjskich polityków u schyłku I wojny...
Słynne przemówienie Becka z 5 maja 1939 r. wstrząsnęło Polską. Stało się jasne, że to koniec bezkrwawych zwycięstw III Rzeszy i wojna jest praktycznie nieunikniona. Przemówienie to często było krytykowane jako nieprzemyślane i buńczuczne, a Beckowi zarzucano wzorowanie się na typowo polskim straceńczym romantyzmie. To niesprawiedliwa ocena, świadcząca o tym, jak trudno jest zrozumieć specyfikę postępowania elit II Rzeczypospolitej. Pokolenie, do którego należał Józef Beck, uważało swoją służebną rolę wobec państwa za najwyższy zaszczyt, a owo pełne empatii przemówienie było autentycznym przesłaniem ówczesnych włodarzy naszego kraju – ludzi honoru. „Równa odległość” Żeby sprawiedliwie ocenić politykę Becka w ostatnich latach przed wybuchem wojny, należy zrozumieć, jak niewielkie...
Konstytucja 3 maja przez długie lata polskiej niewoli i braku państwowości była symbolem walki o nową, lepszą Polskę. Majowy Akt Odrodzenia Polski roku 1791 szybko, w wyniku zdrady oraz działań zaborców, stał się tak naprawdę pierwszym aktem tragedii, w której straciliśmy nasze państwo. Konflikt idei i postaw w Rzeczypospolitej był wtedy – i jest dzisiaj – żywy i dzieli naród. Tak wówczas, jak i teraz toczy się gra o kształt przyszłej Polski: jej możliwość reformowania się i samostanowienia. Dlatego warto sięgać po doświadczenia tamtych dni, by wzbogacać refleksje nad współczesnością. Zapraszamy do lektury dodatku Gazeta Polska Historia „Konstytucja Polaków". „Los nas wszystkich od konstytucji narodowej zawisł”. Uchwalenie Ustawy Rządowej 3 maja 1791 r. Warszawa, 3 maja 1791 r...
Święty Wojciech, bardziej znany w Europie jako św. Adalbert, to z pewnością postać niezwykła. Ten pierwszy w panteonie polskich świętych żył w czasach, kiedy sacrum silnie łączyło się z polityką, a jego misja i śmierć wpisały się w rację stanu piastowskiego państwa. Nie była to jednak gra, w której był tylko pionkiem. Wiara naszych X-wiecznych antenatów była autentyczna i przepełniona typową dla neofitów pasją. Odnosi się to nie tylko do św. Wojciecha, ale również do Bolesława Chrobrego. Najpierw bowiem miała miejsce ryzykowna misja i męczeńska śmierć naszego misjonarza, a dopiero w jej następstwie wyrosła chwała i sława Bolesława. Nie zapominajmy, że ten niezwykły awans młodego piastowskiego państwa do grona głównych rozgrywających Europy, u boku charyzmatycznego Ottona III, był...
Tadeusz Kościuszko już dawno ma swoje miejsce w panteonie narodowym. Nie możemy jednak traktować go wyłącznie jako symbolu i człowieka bez skazy, trochę na siłę wciśniętego w chłopską sukmanę. To również postać tragiczna. Był na wskroś ludzki, miał wiele zalet, ale i wiele wad. W młodości ukończył słynną Szkołę Rycerską, ale słabnąca Rzeczpospolita nie potrzebowała zdolnych żołnierzy. To z pewnością była dla niego trauma, która wpłynęła na jego dalsze życie. Tajniki inżynierii wojskowej zgłębił Kościuszko na studiach we Francji, a swoją wiedzę wykorzystał w praktyce, biorąc udział jako ochotnik w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Do kraju powrócił w 1784 r. otoczony legendą generała, który swoje umiejętności nabył na polu walki. Doświadczony oficer, ale funkcjonujący poza...
27 marca 1945 r. do willi w podwarszawskim Pruszkowie przybywają przywódcy Polski Podziemnej: ostatni komendant AK gen. Leopold Okulicki, delegat Rządu RP na Kraj Stanisław Jankowski oraz szef RJN Kazimierz Pużak. Zaproszenie podpisane przez płk. Pimienowa wystosował gen. Iwanow. W rzeczywistości pod nazwiskiem Iwanowa ukrywał się generał NKWD Iwan Sierow, odpowiedzialny m.in. za wywózkę tysięcy Polaków z wschodnich terenów RP w pierwszych latach okupacji i za zbrodnię katyńską. To wręcz niepojęte, że legalni przywódcy naszego państwa szli na spotkanie z katami, którzy wcześniej mordowali dowódców AK w czasie akcji „Burza”, z premedytacją patrzyli na konające Powstanie Warszawskie, a wraz z zajęciem ziem polskich rozpętali piekło terroru. Możliwe, że wpływ na ogromnie ryzykowną...
„Dziwna to rzecz i niepojęta, że Chróściechowski przez surową i baczną policję moskiewską nie był schwytany”. L. Stempowski, „O panu Chróściechowskim, dyplomatycznym agencie na Podolu, Wołyniu i Ukrainie” Początek maja 1831 r. Powstanie w Królestwie powoli się wykrwawia. Fiasko wspaniale zaczętej ofensywy wiosennej wlało zwątpienie w żołnierskie serca. Podole szykujące się do powstania czekało na pomoc gen. Dwernickiego, która miała nigdy nie nadejść. Za splotem dziwnych przypadków demobilizujących ruch powstańczy na Rusi stoi zagadkowa postać mjr. Bazylego Chróściechowskiego, mieniącego się agentem powstańczego Rządu Narodowego. Lecz kim był naprawdę? Wiele wskazuje na to, że to tajny współpracownik Rosji, agent genialnie umieszczony przy najwyższych cywilno-wojskowych...
Tomasz Łysiak
Fenomen Żołnierzy Wyklętych stał się czymś więcej niż tylko zjawiskiem dotyczącym historii samej w sobie. Niezłomni wydobyci z mroku, zapomnienia i trwającego dekady „wyklęcia” stali się symbolem nowej wizji Polski – stojącej na fundamencie dawnych wartości. Co ważniejsze – w dzisiejszych czasach są nam bardzo potrzebni, przypominając o tym, że warto trwać przy Prawdzie za wszelką cenę. Bo dookoła jest ciągle wiele podłości i zła. W niniejszym dodatku „Gazeta Polska Historia” składamy hołd czynowi Żołnierzy Wyklętych, radując się, że wreszcie żyjemy w państwie, w którym otwiera się droga do przywracania naszym bohaterom należnego im miejsca i pamięci. Nasz tygodnik objął patronatem Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W cotygodniowej stałej rubryce będziemy...
Często mówimy, że nasze polskie powstania stanowią pewną ciągłość, że bez kolejnego nie byłoby następnych. Pamiętajmy w takim razie, że konfederacja barska była pierwsza. Pozostawiła następnym pokoleniom kilka doniosłych odezw, ryngraf na zawsze już kojarzony z polskim wojownikiem, dumną „Pieśń konfederatów barskich”, przepowiednie Wernyhory, pamięć o charyzmatycznym księdzu Marku… Stawam na placu z Boga ordynansu Rangę porzucam dla nieba wakansu Dla wolności ginę Wiary swej nie minę Ten jest mój azard Krzyż jest mi tarczą, a zbawienie łupem W marszu nie zostaję, choć i padnę trupem Anonim, „Pieśń konfederatów barskich“ 1768 29 lutego 1768 r. Bar na Podolu, na południowo-wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, blisko granicy tureckiej, tego dnia staje się sercem...
5 stycznia 1982 r. junta wojskowa, która zbrojnie zawładnęła własnym krajem, ogłosiła decyzję o zdelegalizowaniu Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Po brutalnej pacyfikacji strajków w pierwszych dniach stanu wojennego, morderstwie dokonanym w kopalni „Wujek”, rozbiciu niezależnych struktur związkowych, przyszła kolej na ostateczną rozprawę z tym wszystkim, co kojarzyło się z wolną myślą i wolnym słowem. Zwróćmy uwagę, że ten „wyrok” zapadł w błyskawicznym tempie, kilka miesięcy wcześniej przed prawną likwidacją Solidarności Uczelniom polskim grozi wielkie niebezpieczeństwo, władza, która wypowiedziała wojnę społeczeństwu, uczyniła szkoły wyższe obiektem szczególnie nasilonego ataku. Internowano lub aresztowano wielu pracowników i studentów, a przed pozostałymi zamknięto na długo...
Wieczór 26 grudnia 1918 r. Dworzec Główny w Poznaniu. Pomimo przejmującego zimna wszędzie widać tłumy podekscytowanych Polaków, wśród nich uzbrojony oddział paramilitarnej Straży Ludowej. Wszyscy oczekują na przyjazd Ignacego Paderewskiego, który dzień wcześniej przypłynął do Gdańska na pokładzie brytyjskiego krążownika HMS Concord. Kiedy pociąg z legendarnym kompozytorem-politykiem wjeżdża na dworzec, ekscytacja oczekujących sięga zenitu. Dla Wielkopolan to zapowiedź nadchodzącej wolności Niemieccy oficerowie, którzy mieli zmusić Paderewskiego do natychmiastowego opuszczenia miasta, widząc desperację zgromadzonych Polaków, po prostu czmychają z dworca. Kiedy pianista wysiada z pociągu, natychmiast otacza go tłum wiwatujących rodaków. Pod eskortą Straży Ludowej i licznych mieszkańców...
16 grudnia 1981 r., czwarty dzień stanu wojennego. Pierwszy blask tego mroźnego poranka wydobywa z mroku zabudowania kopalni „Wujek”, śnieg skrzypi pod nogami górników patrolujących teren zakładu. Ich uzbrojenie stanowią metalowe pręty i styliska łopat. Pomimo grozy sytuacji tutaj bije jeszcze serce wolnej Polski I wasz dzień kiedyś nadejdzie, chłopcy z kopalni »Wujek«. Anioł pod płaszczem skrzydła ukryje, przez góry do Polski się przedrze i głaz wam znad grobu odsunie. Pochylą się ludzkie serca krzyż ucałować rozpięty, by jednym westchnieniem objąć swój żywot grzeszny i święty. Marian Sworzeń Chłopcy z kopalni „Wujek” W: Andrzej Wroński Strajkujący górnicy, chociaż wyczerpani, zziębnięci, są zdeterminowani. Dzień...
Wieczór 29 listopada 1830 r. był pochmurny i deszczowy, toteż o godz. 18 Park Łazienkowski i okolice Belwederu tonęły w ciemnościach. Widoczne były tylko czarne konary drzew, niemi świadkowie wydarzeń, jakie miały rozegrać się tej niezwykłej nocy... „Nie masz istoty na świecie, która by nie czuła potrzeby być wolną. Naród, który przez zbieg okoliczności utracił na chwilę to święte prawo natury, nie myśli o uzyskaniu swych swobód, śmiało może powiedzieć, że niegodzien nazwiska i nigdy nie zajmie szlachetnej karty w historii”. Piotr Wysocki „Wspomnienia” Garstka spiskowców-cywilów, których zadaniem było pojmanie lub zabicie Wielkiego Księcia Konstantego, błąkała się w mroku wokół pomnika Sobieskiego na Agrykoli, bezskutecznie oczekując sygnału do rozpoczęcia walki. Także młodzi...
Wybory, kampanie wyborcze i cała machina promowania „idealnych” kandydatów wrosły już na stałe w obraz współczesnego świata. Żadna jednak walka i rywalizacja nie rozpala takich emocji i nie wzbudza takiego zainteresowania na całym świecie jak wybory prezydenta Stanów Zjednoczonych. Oczywiście mam na myśli czasy po II wojnie światowej, kiedy Stany osiągnęły status głównego rozgrywającego na światowej scenie politycznej, a prezydent tego kraju stał się politykiem numer jeden w hierarchii światowych przywódców. Konstytucja, będąca w Stanach ciągle świętością narodową, daje prezydentowi władzę naprawdę olbrzymią „Przysięgam uroczyście, że będę wiernie wykonywał obowiązki Prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz że zrobię wszystko, co jest w mojej mocy, aby dochować, strzec i bronić Konstytucji...
„Wtenczas to, opuszczając mury Warszawy, przebywszy grzebień Wisły, znalazłem się pośród cieni niewinnych ofiar Pragi, wołając o zemstę. Tak, o zemstę na oprawców, którzy na oczach matek rozrywali na poły dzieci, wyrywali piersi, a na koniec dobywali z łona niedojrzały płód ludzki. Tu każdy z nas przysiągł wieczną zemstę iż tak długo nie złoży oręża, dopóki nie wywalczy wolności lub nie zobaczy już matki, siostry, żony i dzieci, a przekonawszy się, że nic nie pozostało barbarzyńcom do zniszczenia, legnie spokojnie” – fragment listu Piotra Wysockiego do Karoliny Karskiej, Radom, grudzień 1830 Zło ma niejeden wymiar. Genialny Dante Alighieri przedstawiając w „Boskiej komedii” swoją wizję czeluści piekielnych – „Przeze mnie droga w wiekuiste męki, /...
Życie Rafała (wcześniej Józefa) Kalinowskiego to faktycznie żywot tak niezwykły jak proroka Eliasza, a jednocześnie przykład zawiłości ludzkich losów, w których nawet przejściowa przyziemność i brak wiary nie zamyka drogi do sacrum. Droga późniejszego świętego to początkowo kuszenie karierą wojskową w służbie zaborcy, zwątpienie w sens walki o sprawę narodową, a później wspaniałe dzieło odkupienia, udział w powstaniu styczniowym, Golgota zesłania, wreszcie poświęcenie reszty życia Bogu w klasztornych murach „>>Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana<<. Kiedy Rafał Kalinowski usłyszał to wezwanie, miał już za sobą długą i trudną drogę życiową. A była to droga przez mękę, podobnie jak droga Eliasza, zanim dane mu było odpowiedzieć: >>Żarliwością rozpaliłem się o chwałę...
„Cała ludność województw kresowych spogląda na KOP jako na swoich własnych obrońców. Żołnierze, nie możecie tego zaufania stracić. Musicie stać się naprawdę obrońcami biednej, żyjącej w ciągłej obawie o swoje życie i mienie ludności. Musicie wierną i wytrwałą służbą zapewnić ludności ład i spokój, zagwarantować bezpieczeństwo” – rozkaz gen. Minkiewicza do żołnierzy KOP z 23 października 1924 r. W powszechnej świadomości kampania 1939 r. kojarzy się przede wszystkim ze starciami z niemieckim najeźdźcą, czyli z takimi wydarzeniami jak walki nad Bzurą, pod Wizną (polskie Termopile), Kockiem czy wreszcie z symboliczną już obroną Westerplatte. To prawda, wszystko to powinno na zawsze pozostać w panteonie narodowej pamięci, ale nie może w nim również zabraknąć miejsca dla...
Chociaż jeden ze współczesnych polskich polityków jest przekonany, że obowiązuje nas dzisiaj konstytucja uchwalona 3 maja, to rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Konstytucja majowa została pogrzebana wraz z upadkiem I Rzeczypospolitej, ale gen wolności, który zaszczepiła potomnym, niejednokrotnie kształtował polskie losy. W tym tekście chcieliśmy przypomnieć dzieje ustawy najwyższej z XIX i z pierwszej połowy XX w., nieraz tworzonej przez naszych antenatów, nieraz narzuconej siłą, nieraz przebiegłością wrogów Pierwszej porozbiorowej konstytucji doczekaliśmy się już w roku 1807, a uchwalona została właśnie 22 lipca (!). Cóż za przekorna data dla Polski. Słowo „uchwalona“ jest tutaj jednak pewnym nadużyciem. W praktyce Napoleon wezwał do Drezna naszych reprezentantów i...
Chociaż jeden ze współczesnych polskich polityków jest przekonany, że obowiązuje nas dzisiaj konstytucja uchwalona 3 maja, to rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Konstytucja majowa została pogrzebana wraz z upadkiem I Rzeczypospolitej, ale gen wolności, który zaszczepiła potomnym, niejednokrotnie kształtował polskie losy. W tym tekście chcieliśmy przypomnieć dzieje ustawy najwyższej z XIX i z pierwszej połowy XX w., nieraz tworzonej przez naszych antenatów, nieraz narzuconej siłą, nieraz przebiegłością wrogów Pierwszej porozbiorowej konstytucji doczekaliśmy się już w roku 1807, a uchwalona została właśnie 22 lipca (!). Cóż za przekorna data dla Polski. Słowo „uchwalona“ jest tutaj jednak pewnym nadużyciem. W praktyce Napoleon wezwał do Drezna naszych reprezentantów i...
Jest 14 czerwca 1863 r. Rozpoczęta kilka miesięcy wcześniej insurekcja, mimo kolosalnej przewagi Rosjan, trwa i potrafi zadawać skuteczne ciosy imperium. Warszawa nie jest wprawdzie terenem walk, ale w niej bije serce udręczonego, niepokornego Narodu. Tutaj zbiegają się też wszelkie drogi tajnego państwa polskiego. Owego dnia władze rosyjskie zadają Polakom cios symboliczny i bolesny. Mury stolicy opuszcza abp Zygmunt Szczęsny Feliński, choć nadal tytularny metropolita warszawski, ale teraz także – więzień stanu. Traci wolność, ponieważ ośmielił się powiedzieć: „Non possumus!” Uprzedziłem cesarza jeszcze w Petersburgu, że jeśli pomimo mych upomnień nastąpi powstanie, ja podzielę los narodu, gdyż nie przystoi Pasterzowi oddzielać się od powierzonych owieczek, chociażby nawet winnych....
Pamiętam ten dzień, 31 maja 1981 r. Jak wielu moich ówczesnych kolegów ze studiów, w szeregach Kościelnej Służby Porządkowej uczestniczyłem w pogrzebie Prymasa Tysiąclecia. Żegnaliśmy postać niezwykłą, przepełniał nas smutek, ale jednocześnie towarzyszyło nam jakieś niemal irracjonalne uczucie potężnej siły, stworzonej przez solidarność serc kilkuset tysięcy zgromadzonych osób Z takimi emocjami miałem do czynienia tylko kilka razy w życiu. Dwa lata wcześniej, gdy słuchałem pamiętnych słów naszego papieża „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”, w mglisty listopadowy poranek 1984 r., kiedy na warszawskim Żoliborzu z bólem serca oddawaliśmy ostatni hołd bestialsko zamordowanemu bł. księdzu Jerzemu Popiełuszce, czy wreszcie zaledwie...
Od przewrotu majowego z 1926 r. minęło 90 lat, ciągle jednak jest to przedmiot sporów i polemik, szukania winnych i zastanawiania się, czy istnieją wartości, w imię których warto podjąć ryzyko wojny domowej „Panie Marszałku, uczyłeś nas zawsze, że dobro Narodu jest naszym najwyższym prawem. Na granicach Polski nie bronionych górami, wielkimi rzekami i morzami, postawiłeś wolę i hart Wielkiego Człowieka i chciałeś je wpoić w cały Naród” – Generał Gustaw Orlicz-Dreszer, Sulejówek, 15 listopada 1925 r. Krwawe starcia, które rozpoczęły się 12 maja 1926 r., to z pewnością największy dramat Piłsudskiego i, co należy podkreślić, incydent niezamierzony. Marszałek nigdy nie zamierzał szafować polską krwią w sytuacji innej niż zagrożenie bytu narodu, a także nie...
Przytoczone niżej słowa ukraińskiego poety skreślone w połowie XIX stulecia to było tylko niespełnione marzenie. Polskę i Ukrainę tak wiele dzieliło – zdławione kozackie powstania, rzeź humańska, wzajemne zawiści i niedotrzymane zobowiązania. Jednocześnie jednak istniało wspomnienie sojuszu wykutego w orężu wspólnej walki i wspólnie przelanej krwi. Strofy dumki opiewającej polskiego „atamana” doby listopadowej insurekcji – Karola Różyckiego – jeszcze przez wiele lat po upadku powstania rozbrzmiewały w rusińskich wsiach i chutorach. Jednak sama możliwość urzeczywistnienia tego marzenie była najgorszym koszmarem sennym władców Rosji… Więc podaj rękę kozakowi I czyste serce swoje daj A wspólnie w imię Chrystusowe Wskrzesimy znowu cichy raj (Taras Szewczenko, Do Polaków, 1847)...
Porywające i pełne bólu słowa Michała Chodźki, uczestnika wyprawy Zaliwskiego, to dramat pokolenia epigonów listopadowej insurekcji, którzy przegrali swoją walkę, ale nigdy nie wyrzekli się pięknego snu o wolności. Dla nich nie było dwóch prawd, lojalizm wobec zaborcy uznawali za zdradę, zaniechanie dalszej walki za zbrodnię największą. Każde nasze pokolenie, nawet w najgorszych czasach dominacji małostkowości i służalczości, miało swoich niezłomnych Po Powstaniu Listopadowym, w pokonanym Królestwie zapanował powszechny marazm, wielu najwartościowszych krzewicieli sprawy narodowej udało się na emigrację. Rosja już nie próbowała walczyć o polską duszę jak w roku 1815, gdy stworzyła pozorną autonomię i założyła jedynie – jak to określił Maurycy Mochnacki – watowane jarzmo. Teraz...
Tytułowa triada to odwołanie do trójkolorowego sztandaru Węgier, w którym czerwień, biel i zieleń miały symbolizować te właśnie wartości. Czy nie nasuwa się od razu pewna analogia do tak bliskiego polskiemu sercu wezwania: „Bóg, Honor, Ojczyzna”? Nic dziwnego, polska i węgierska droga do niepodległości miały wiele podobieństw, a nasze losy w historii niejednokrotnie się splatały  „[…] Szukać naszych mogił cienia Przyjdą synów naszych syny. Klękną młode pokolenia, Błogosławiąc ojców czyny. Przysięgamy! Ty nad nami Boże sam! Nigdy już niewolnikami Nie być nam”. Sándor Petöfi „Pieśń narodowa” (tłum. Julian Wołoszyński) Trójkolorowa flaga (nawiązująca też do dawnych kolorów królewskich) pojawia się po raz pierwszy na ulicach Pesztu, gdy 15 marca 1848 r. rozpoczyna się...