Szlakiem Bonda i Matki Teresy

Dla Polaka emocjonalny związek z Czarnogórą jest oczywisty – za czasów Ludwika Węgierskiego, w południowej Europie zwanego Wielkim, żyliśmy w jednym państwie, później, kiedy o losie Bałkanów przesądziła bezsensowna śmierć Władysława Warneńczyka poległego w 1444 r., maleńka Czarnogóra stanowiła najbardziej wysunięty punkt chrześcijańskiego oporu przeciw islamskiemu imperium. Jeszcze w dzieciństwie, podczas przeglądania historycznych atlasów, zafascynowały mnie malutkie kolorowe wysepki (Raguza, czyli Dubrownik, Rodos i właśnie Czarnogóra) na tle jednolitego tureckiego morza. Pewnych punktów (np. twierdzy dominującej nad Kotorem) Turczyn nie zdobył nigdy.
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: