Anioł stróż odwiedza pustostany

Miał potworną ranę na nodze. Zalęgły się w niej robaki, a smród gnijącego mięsa był nie do wytrzymania. Pół roku zajęło, zanim ten człowiek pozwolił nam sobie pomóc – opowiada Jakub, który przez kilka lat pracował z bezdomnymi. Każdego roku, szczególnie zimą, tysiące osób podobnych do Jakuba chodzą po ogródkach działkowych, pustostanach, parkach itp. Szukają bezdomnych, chcą im pomóc. To streetworkerzy

Bezdomność rzadko jest wyborem. Niekiedy jest sumą wielu dramatycznych wydarzeń, na które pokrzywdzony nie do końca miał wpływ. Bezdomność wiąże się ze wstydem. Ludzie bez dachu nad głową często krępują się iść do miejskich noclegowni czy poprosić o pomoc
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: