Mazguła jako nowy Kiszczak czyli historia powraca jako farsa

Rozżalenie pułkownika Mazguły, że salony przestały go nagle poważać, bo pisze „puki” przez „u” otwarte, esbeków uważa za „kulturalnych” i nie chce Żyda na tronie Polski, wydaje się po ludzku zrozumiałe. A odkąd to panowie z Unii Wolności tacy wydelikaceni? Jakoś nie było widać u nich tej elegancji, gdy bezpieczniacy pozwalali im zarobić pierwszą kasę. Nie śmierdzieli im esbecy, gdy w mediach założonych przez firmy polonijne niszczyli braci Kaczyńskich. Morze wódy wypiło się na rautach fetujących „gentlemanów roku” i jakoś w kuluarach nie raził ich język à la Urban. A teraz nagle się nie znamy?

To może wam przypomnieć, skąd się wzięły te wasze kariery?
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: