Postkomuniści górą

Bułgaria i Mołdawia wybrały nowych prezydentów. Przegrały kandydatki szeroko pojętego obozu europejskiego, wygrali nominaci lewicy, szermujący prorosyjskimi hasłami. Za wcześnie jednak mówić o przejściu obu krajów na ciemną stronę mocy. Zdecydują wybory parlamentarne, a o wyniku wyborów prezydenckich decydowały sprawy krajowe, a nie geopolityka


Druga tura wyborów prezydenckich w Bułgarii i Mołdawii odbywała się tego samego dnia – 13 listopada. W obu krajach zwyciężyli kandydaci postkomunistycznej lewicy. Rumen Radew zdecydowanie pokonał Ceckę Ceczewą (59 proc. do 41 proc.), Igor Dodon zaś Maię Sandu 52 do 48. Co łączy zwycięzców? Lewicowy program i prorosyjskie hasła. Co
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: