Wybacz nam, Panie Boże

Sobotni wieczór, błonia klasztoru na Jasnej Górze. Słońce już dawno zaszło. Na termometrze zaledwie kilka stopni powyżej zera. Kilkadziesiąt tysięcy Polaków pada na kolana. W zmarzniętych dłoniach trzymają krzyże, różańce i białe świece. W pełnym skupieniu modlą się, przepraszają Boga za grzechy swoje i całego narodu. Za nienawiść, pychę, kłamstwo i nieczystość. I szczególnie – w Dniu Dziecka Utraconego – za aborcję

Bożą Opatrzność w czasie Wielkiej Pokuty czuję na każdym kroku: od znalezionego w ostatniej chwili, tuż przed wyjazdem, transportu z Częstochowy do Warszawy, bez potrzeby tułania się po nocy pociągiem z przesiadką w Łodzi, aż po wstrzymanie deszczu,
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: