Panie, zmiłuj się nad nami

Dyskusja wokół akcji „Przekażmy sobie znak pokoju” doskonale pokazuje, jak głęboko homoherezja niszczy chrześcijaństwo

W dyskusjach na temat zagrożenia homoherezją często słyszę argument, że przesadzam, że akceptacja pewnych zachowań wcale nie jest tak groźna, że moralizm jest o wiele większym zagrożeniem niż postulaty środowisk gejowskich itd., itp. Kłopot polega na tym, że rozpoczęta przez akcję „Przekażmy sobie znak pokoju” dyskusja już pokazała, że wcale tak nie jest, że jeśli wczuć się w argumentację chrześcijańskich zwolenników normalizacji homoseksualizmu, to w istocie niszczy ona niemal wszystkie fundamenty wiary.

Pierwszym zniszczonym
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: