Z dziejów honoru

Jest niewiele chwil, kiedy czułem się naprawdę wzruszony. Pewnie moment po wygranych wyborach prezydenckich, kiedy Jarosław Kaczyński mówił, że nie może się powstrzymać od świętowania zwycięstwa Andrzeja Dudy, należał do tych szczególnych. Kto zna choć trochę prezesa PiS, wie, co znaczyły te słowa. Miałem jeszcze kilka takich chwil w zeszłym roku. Kiedy ludzie zaczęli śpiewać podczas hymnu „Boże coś Polskę”: „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”, widziałem, że płakali nawet najtwardsi. Ostatnie miesiące dostarczyły nam wielu takich wzruszeń.

Staram się wyłapywać te chwile, żeby kiedyś za przykładem bohaterów pewnego hollywoodzkiego filmu powiedzieć: „Warto było”.
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: