Smoleńsk: pognębić za życia, upokorzyć po śmierci

Kampania medialna po 10 kwietnia nie zatrzymała się na obarczeniu Lecha Kaczyńskiego winą za tragedię, obrzydzeniu Jarosława Kaczyńskiego Polakom ani upodleniu narodu przed Rosją i Putinem. Po Smoleńsku odbył się ostatni akt „pierekowki” duszy polskiej, ­ na szczęście nieudany. Ale było blisko

Już 8 kwietnia, tuż po wizycie Donalda Tuska w Katyniu, „opiniotwórcze autorytety” „Gazety Wyborczej” wychwalały Władimira Putina. To trzeba stanowczo podkreślić. Prezydent Rosji jest dziś bowiem przeklęty przez tych samych lewicowców, którzy wówczas widzieli w nim sprawnego reformatora i nadzieję na rozwój demokracji. Usypiali czujność Zachodu, pacyfikowali postulaty
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: