Sport \ Dojechać do mety z Bożą Opatrznością - Dakar pełny wiary

Bez wiary to by się po prostu nie udało. Nie zadziałałoby, nie miałbym skąd czerpać wewnętrznej siły – mówi Marek Dąbrowski, kierowca ORLEN Team i wielokrotny uczestnik Rajdu Dakar. W najbliższej edycji wystąpi razem z Jackiem Czachorem. W samochodzie nie zabraknie wizerunku św. Krzysztofa oraz breloczków z podobizną patrona kierowców

Na Dakarze nie brakuje trudnych momentów. To nie tylko najbardziej wymagający rajd świata, ale także najbardziej niebezpieczny. Przez dwa tygodnie kierowcy ścigają się po pustyniach i bezdrożach – kiedyś Afryki, teraz Ameryki Południowej. Od ponad dziesięciu lat naszych dakarowców wspierają księża.

Polska specjalność Rajdu Dakar
– Odprawiamy dla zawodników msze św., to wyróżnia polski zespół Rajdu Dakar. Przeważnie wypada to w okolicach święta Trzech Króli, wtedy jest dzień przerwy. Na biwaku nie ma kaplicy, więc modlimy się w namiocie, gdzie naprawiane są motocykle. Zamiast świeczek na stole stoją świece motocyklowe. Do tego niewielki kielich, mały relikwiarz i wszyscy razem się modlimy – relacjonuje ks. Marian Midura, wielki fan motoryzacji, a także Krajowy Duszpasterz Kierowców.
Na mszę św. stawiają się wszyscy zawodnicy, nawet będący ewangelikiem Adam Małysz. – To dla nich sposób na zadumę, chwilę refleksji, a także modlitwę. Wyznanie schodzi na dalszy plan – dodaje ks. Midura. Zresztą nie tylko to staje się mniej ważne, ale także język, w którym odprawiane jest nabożeństwo. – Z roku na rok coraz więcej osób z innych krajów przychodzi do nas się pomodlić – zauważa ks. Midura. W efekcie niedawno organizatorzy dopuścili możliwość udziału duchownych. Oni są prawdziwymi członkami ORLEN Team.
– Zawodnicy potrzebują nas nie tylko do odprawienia mszy św. Wspieramy ich także duchowo – kontynuuje ks. Midura. Na Dakarze nie brakuje trudnych momentów. Najgorsze są te, kiedy ktoś pobłądzi i nie może przez długi czas dojechać do mety. – Wtedy rozmawiamy z czekającymi na nich kolegami, wysłuchujemy ich trosk i obaw, wspólnie modlimy się o zapewnienie Bożej opieki i bezpieczeństwa – kontynuuje ksiądz.
Czasem obecność duchownego potrafi zdziałać cuda. Tak było kilka lat temu w przypadku Jacka Czachora. – Podczas jednego z etapów z Mali do Senegalu Jacek gdzieś pobłądził. Miał dojechać w czołówce, a pamiętam, że metę przekroczył ze sto drugim czasem. Po zejściu z motocykla był wściekły. Nie chciał z nikim rozmawiać. Wtedy wkroczyłem do akcji. Wsiedliśmy w samochód, pojechaliśmy do pobliskiej misji polskich duchownych. Jacek porozmawiał z księżmi, wziął prysznic i wrócił jak nowo narodzony. W kolejnym etapie był drugi – wspomina z uśmiechem ks. Midura.

Rajdowcy z ambony
Zawodnicy ORLEN Team chętnie wspierają misjonarzy. W 2005 r. Marek Dąbrowski, Jacek Czachor i Krzysztof Hołowczyc zaprosili ks. Midurę do Dakaru, gdzie odbywał się jeden z etapów rajdu. – Odwiedziliśmy jedną z misji polskich sióstr, które na przedmieściach stolicy Senegalu prowadzą oddział szpitala onkologicznego dla dzieci. Byliśmy też w Tambacoundzie, na wschodzie kraju, gdzie przebywają nasi misjonarze – relacjonuje ks. Midura. Zawodnicy spotkali się z duchownymi, dowiedzieli się, na czym polega ich posługa. W efekcie już kilka miesięcy później trafiły do nich dwa skutery i motocykl. – Zostały odpowiednio nazwane – Jacek, Marek i Hołek. Służą naszym misjonarzom do dziś – mówi Midura. Zawodnicy w dużej mierze z własnych środków sfinansowali zakup pojazdów. Później dzięki ich pomocy do misjonarzy w Ameryce Południowej trafił także samochód.
Dąbrowski z Czachorem biorą też udział w innych akcjach organizowanych przez ks. Midurę. – Kilka razy do roku pojawiają się w mojej parafii i zamiast wygłaszanego przeze mnie kazania, wchodzą na ambonę i opowiadają o Dakarze, znaczeniu, jakie w ich życiu ma wiara, a także bezpiecznej jeździe. To trafia do młodych ludzi. Są pod wielkim wrażeniem ich słów po każdej wizycie w mojej parafii w Waplewie – kontynuuje ksiądz. Tak było w miniony weekend, kiedy do niewielkiej miejscowości w powiecie olsztyńskim przyjechał Czachor wraz z rodziną i teściami.

Zakonnicy też kibicują dakarowcom
Pierwsi kierowcy ORLEN Team biorą też udział w pielgrzymce kierowców na Jasną Górę. – Zawsze bardzo miło wspominam wizyty na Jasnej Górze. Kiedy pojechaliśmy tam pierwszy raz, byłem zdziwiony, że mamy tylu kibiców wśród zakonników – mówi Dąbrowski.
Przed wyjazdem na Rajd Dakar czeka ich też wspólna msza św., a także modlitwa wraz z rodzinami chwilę przed odlotem do Ameryki Południowej. Bo Rajd Dakar to nie tylko wspaniałe sportowe emocje, ale też wielkie niebezpieczeństwo. Najtrudniejszy moment polska ekipa przeżyła przed rokiem, kiedy na trzecim etapie zginął motocyklista Michał Hernik. – To głęboko dotknęło naszych kierowców. Tragedia rodaka bardzo ich zabolała, choć przecież wszyscy zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, z jakim przyjdzie im się mierzyć – dodaje ks. Midura.
Rajd Dakar rozpocznie się 2 stycznia 2016 r. w Rosario i potrwa czternaście dni.
 
Artykuł powstał we współpracy z ORLEN Team
Autor: 
Orlenteam