Miller wpadł we własne sidła

Chociaż obecny szef SLD Leszek Miller od dłuższego czasu stara się trzymać partię twardą ręką, wymyka mu się ona coraz bardziej spod kontroli. Młodzi działacze są zniechęceni brakiem wizji, starzy martwią się tylko o własną skórę, a nie o całe ugrupowanie. Na dokładkę były szef Sojuszu Grzegorz Napieralski, którego sąd partyjny ukarał, ale pozostawił w partii, może mieć teraz swoje pięć minut. – Dla mediów nie ma nic bardziej atrakcyjnego niż polityk krytykujący przewodniczącego własnego ugrupowania – tłumaczy dr Jerzy Targalski

Awantura wokół Napieralskiego, najdobitniej pokazująca w jak kiepskiej kondycji jest Sojusz, rozpętała się w grudniu 2014 r. Wówczas to
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: