Himalaje psychopolityki

Premier Tusk niby spontanicznie odczytał opinii publicznej SMS-y z groźbami, jakie rzekomo otrzymuje jego córka. Miało wyglądać jak zwyczajny gest zaniepokojonego ojca i uzasadnić przyznanie państwowej ochrony nękanej latorośli. Zwracam jednak uwagę na treść konferencyjnych SMS-ów ujawnionych przez szefa rządu.

Dziwnym trafem korespondowała ona z rozpoczętym przed czwartą rocznicą katastrofy smoleńskiej festiwalem typowania wariatów – w SMS-ach szaleńcy mieli zapowiadać atak na premiera i jego najbliższych jako karę za tragedię z 10 kwietnia 2010 r., autorytety uczestniczące w festiwalu wieszczyły, iż wszyscy niedający wiary oficjalnej rosyjsko-polskiej wersji
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: