Z teorii i praktyki gier

Nie wiem, czy Putin umie grać w szachy albo w pokera (choć pewnie umiejętność stosowania odpowiednich technik przy zachowaniu kamiennej twarzy wchodziła w skład szkoleń w KGB), w każdym razie zachowuje się tak, jakby umiał. Przewiduje kilka ruchów naprzód, trzyma karty przy orderach i blefuje na potęgę, co rusz zaskakując zarówno swoich przeciwników, jak i obserwatorów.

Ci zresztą mają poważne kłopoty ze zdefiniowaniem własnej roli – czy grają w tę grę, czy tylko jej kibicują. I w ogóle co to za gra? Proste bierki, „Wilk i owce”, „Karambol”, a może już „Wojna”? Do rozgrywki w „Chińczyka” dojdzie zapewne w dalszej kolejności.
Wspomniana sytuacja rodzi
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: