Byłem resortowym dzieckiem

Zbierałem z kolegami podpisy pod żądaniem transmitowania Mszy św. w TVP. Internowany w stanie wojennym prowadziłem w Białołęce modlitwę przez kraty. Byłem dwukrotnie więziony na Służewcu. Jako stróż na budowie metra podjąłem współpracę z prasą podziemną i emigracyjną. Po upadku komuny pracowałem w „Tygodniku Solidarność” i „Gazecie Polskiej”. „Resortowe dzieci” mogły wybrać taką drogę życiową. Wybrały inaczej

Karol Modzelewski w swoich wspomnieniach pt. „Zajeździmy kobyłę historii” powiada z dumą, że jest rewolucjonistą w drugim pokoleniu. Ja bym mógł per anologiam zadeklarować, że jestem rewolucjonistą w pokoleniu trzecim. Mój cioteczny dziadek Władysław
[pozostało do przeczytania 93% tekstu]
Dostęp do artykułów: