Zakazane mordy

Jacek Żakowski domaga się, by sądownie zakazać pokazywania jego twarzy na okładce książki „Resortowe dzieci”. Jak twierdzi, nie ma nic wspólnego z tymi, których rodzice z UB wyposażyli w majątek, układy i przepchnęli na drodze do kariery. Postulat Żakowskiego spełniliśmy w „Codziennej”, zakrywając jego oblicze. Jeszcze tego samego dnia autorzy książki dowiedzieli się, że należą do prawicowej żulerii. Ponieważ cała trójka pisze w „Gazecie Polskiej”, zostałem kimś w rodzaju nadżula czy hiperżula.

Żakowski rzeczywiście nie jest rodzinnie powiązany z UB. Problem w tym, że jego poglądy dają pełne prawo podejrzewania go o późną adopcję przez papę Kiszczaka. Najwięcej
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: