Zielone światło dla homosceptyków!

Liderem hiszpańskiego kina, u nas odkrytym przez Festiwal Warszawski, jest Pedro Almodóvar. Specjalizuje się on w komplikacjach uczuciowych maniaków, prostytutek, transwestytów, homoseksualistów, zakonnic, księży, policjantów, torreadorów, uwodzicieli, porywaczy kobiet. To softprorok tęczowej rewolucji, skandalista, ale też poeta, humanista kina. Szemranych bohaterów bez zasad pokazuje w aurze sentymentalnej, by widz ich polubił. Tym nas uśpił, po nim wkroczyli twardsi uzurpatorzy tęczowej poprawności. Pisałem dobrze o jego „Volver”, w którym matki i córki odkrywają solidarność przeciw chłopom, a już krytycznie o perwersyjnym horrorze. „Skóra, w której żyję”. „Przelotnych kochanków”
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: