Byli skazani na tupolewa

W czasie przygotowań do wyjazdu delegacji katyńskich premiera i prezydenta w dyspozycji 36. specpułku były cztery Jaki-40. Jeden a nich stał niesprawny w hangarze, czekał na agregaty, które wysłano do remontu w zakładach na Białorusi.

10 kwietnia 2010 r. z trzech sprawnych maszyn Jak-40 dwie były przygotowane do lotu, trzecia nie miała oblotu, jaki wykonuje się pół godziny przed wylotem. Gotowe były więc dwa jaki, ale tylko jeden z nich spełniał podwyższone wymogi, by zabrać pasażera o statusie HEAD, czyli w tym wypadku prezydenta.

– Chodzi o wykonanie lotu komisyjnego, po którym obowiązują szczególne rygory dotyczące m.in. dostępu do samolotu. Po takim locie samolot
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: