Dzielnych graczy mieliśmy!

Na pierwszym planie ci najbardziej dramatyczni. Damien Perquis – Francuz z polskimi korzeniami, który dostał szansę zagrania z orzełkiem i uczy się hymnu. Damien ma bolesną kontuzję łokcia; drugi, Marcin Wasilewski, wrócił na boisko po skomplikowanym złamaniu nogi. Obaj to twardziele z obrony, a naznaczeni kruchością. Damien przeżywa oschłość kontaktów z ojcem, nie radzi sobie ze statusem farbowanego lisa (Jan Tomaszewski użył gorszego określenia). Marcina niepokoi przyszłość, bo nowohucki chłopak, który wykopał sobie drogę do wielkości, poza graniem w piłkę nie umie nic.

Przegrana jest dla tych dwu czymś więcej niż niekorzystnym wynikiem. Tak samo jak dla pozostałych członków
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: