Ponad prawem, ponad prawdą

Jeśli nie używano wypróbowanego chwytu o „nieznanych sprawcach”, dobra była pierwsza z brzegu osoba, którą dało się obciążyć. Byle tylko wykazać, że niewinni zomowcy czy esbecy nie dość, że nie mieli nic wspólnego ze zbrodnią, to jeszcze nieśli bezinteresowną pomoc niewdzięcznym obywatelom. W milicyjnych czasopismach, takich jak zakłamany tygodnik „W służbie narodu”, ukazywały się artykuły o pełnych empatii zomowcach, którzy ratowali z opresji staruszki i z poświęceniem cucili lodowatą wodą rozgrzane głowy dzikich zwolenników Solidarności. W jednym z tekstów poznańskiego dziennikarza, publikowanych na łamach „Głosu Wielkopolskiego”, pojawia się fragment dotyczący zomowców, którzy 11 maja
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: