Czy prezydent odszczeka?

Nie było zatem „lądowania za wszelką cenę”, o którym wciąż w kółko powtarzają nam pożyteczni idioci z Salonu i ich, jak sądzę, zupełnie świadomie zaprzedani dyrygenci. Załoga nie złamała regulaminu lotnictwa wojskowego, zakazującego podchodzenia do lądowania, jeśli na tzw. wysokości decyzji brak widoczności. Pilot zachował się w tej kwestii właściwie, zniżył lot, uznał, że nie ma warunków do lądowania, i nakazał odejście na drugi krąg. Co się stało, że jego komenda nie została skutecznie wykonana, to teraz pytanie kluczowe dla wyjaśnienia zagadki.

Nie chcę tu rozpisywać się na ten temat, bo więcej informacji, bardziej aktualnych, znajdzie zapewne czytelnik w tym numerze „Gazety
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: