Tylko w czasie wojny państwo nie jest w stanie zadbać o swoich poległych

Pamięta Pan przygotowania do wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu? To, jak doszło do rozdzielenia wizyty prezydenta i premiera?

Nie brałem bezpośrednio udziału w przygotowaniach do wylotu do Katynia, natomiast byłem świadkiem niektórych wydarzeń. Rozmawialiśmy z szefem, ministrem Stasiakiem, prawie codziennie i wiem, że był dość zirytowany tą sytuacją. Władkowi bardzo zależało na tym, żeby to była jedna wspólna wizyta. Powtórzę to, co on mówił często, że państwo polskie jest jedno, administracja jest jedna, i zwłaszcza w tej sprawie powinna działać razem.

A nie działała. Jak się zachowywała strona rządowa?

W
[pozostało do przeczytania 94% tekstu]
Dostęp do artykułów: