LORD VADER NA KOŁACH

Gdy byłem małym chłopakiem, do wieczora graliśmy z kolegami na prowizorycznym podwórkowym boisku w piłkę nożną. A jak już nie było widać piłki, zbieraliśmy się przy osiedlowym trzepaku i czarowaliśmy dziewczyny przechwalając się, kto strzelił więcej bramek. Pamiętam, gdy wracałem do domu, rodzice często powtarzali, że jak tak będę wieczorem się włóczył, to mnie porwie czarna wołga.

Owa czarna wołga, która rzekomo porywała dzieci, była postrachem każdego dzieciaka w latach 70. Czarna wołga miała mieć firanki w oknach i białe opony. Nie miała natomiast tablic rejestracyjnych. Jako że w każdej legendzie podobno jest ziarnko prawdy, tak i w tej. Fakt był taki, że
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: