Moderatorzy z Manili 

Dokument o czyścicielach internetu jest filmem niedoskonałym, tendencyjnym, ale naciska ważne cywilizacyjnie klawisze. Oto szeregowi cenzorzy światowego internetu egzystują na peryferiach, dostali robotę na zasadzie outsourcingu. Opowiadają o złych warunkach pracy, żalą się na absurdalność zakazów, które muszą wdrażać.
 
Zrazu wygląda to na opowieść o zakneblowanym społeczeństwie. Wiele treści i obrazów podawanych na YouTube i Facebooku nie dociera do odbiorcy, czyli internet zawodzi, bo artystce Illmie Gore nie wolno pokazać portretu Trumpa z małym penisem. A gołego Timmermansa niby można?! Niektórzy eksperci i ex-czyściciele opowiadają się za koniecznością
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: