Sodomici bez echa

Uwielbiam obserwować rytualne łowy, które organizuje postępowa elita na ciemnogród. Już sam schemat działania jest zabawny, bo męczą się biedni łowczy przy oglądaniu TV Trwam albo czytaniu „Gazety Polskiej”, żeby upolować bodaj jedno słowo. Jest to o tyle łatwe i pewne, że każde normalne zachowanie u postępowych myśliwych pobudza instynkty mordercze.

Tak się stało z określeniem, jakiego użył minister Mariusz Błaszczak wobec dewiantów obnoszących się ze swoimi preferencjami seksualnymi i na obnoszeniu, nie na preferencjach, polega dewiacja. Po poznańskim „Marszu równości”, czyli popisie Orwellowskiej miłości i tolerancji, Mariusz Błaszczak nazwał towarzystwo
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: