Polska to też popkultura

Należę do tych heretyków wśród konserwatystów, którzy nie tylko popkulturą nie gardzą, lecz także nieustannie namawiają do wykorzystania jej potencjału. Co ciekawe, krytycy takiej postawy najczęściej są obrońcami marnej popkultury, czyli disco polo. Człowieka nie odgadniesz, ale na szczęście nie psychologii poświęcam cotygodniowy felieton. Marzenia peerelowskiej opozycji sprowadzają się do jednego obrazu, jaki wielokrotnie próbowali zaklinać.

Milion ludzi na ulicach niesionych jedną myślą i pragnieniem – wykończyć Kaczyńskiego. Nic z tego pragnienia nie wychodzi, w dodatku kolejne próby wymykają się nawet tragifarsie, po prostu brakuje magnesu popkulturowego.
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: