Afera ze starej obory. A w niej tony ważnych dokumentów

Nerwowo było w ostatnich dniach w niektórych urzędach, sądach i firmach, gdy w Internecie zaczęły krążyć zdjęcia ze zrujnowanej obory w podwarszawskiej wsi, pokazujące stertę zniszczonych, nadpalonych papierów. Pozornie nic ciekawego. Ale gdy się uważniej im przyjrzano... Sądowe akta, urzędnicze kwity z nazwiskami petentów lub numerami aut, a nawet... karty wyborcze. – Dla mnie to makulatura – twierdzi szefowa firmy badawczej, która miała te dokumenty. Ciekawe, czy to przekona prokuratora?

W Gołaszewie, malutkiej wsi koło Ożarowa Mazowieckiego, mieszka zaledwie sto osób. Do niedawna żyli spokojnie, z dala od zgiełku, i nikt im nie zawracał głowy. Nagle pojawiły
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: