Reforma to jedno, kadry drugie

Bardzo ostrożnie, żeby nie siać defetyzmu w trudnym okresie wprowadzania ustaw sądowniczych, starałem się zwrócić uwagę na problem dużo poważniejszy niż sama reforma sądownictwa. Znam z autopsji to, co się w sądach dzieje, i wiedziałem doskonale, że to nie takie proste wprowadzić nowe przepisy dla starej kadry.

Byłem pewien, że od napisania nowych paragrafów nie znikną zależności rodzinne, towarzyskie i historyczne. Niestety moje obawy się potwierdzają i w tej grupie zawodowej panuje wyjątkowo ostra selekcja negatywna, która wyznacza kierunek awansu. Liczne protesty sędziów w poszczególnych okręgach, próby anarchizacji Sądu Najwyższego, i to z ewidentnym
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: