Śmiech na barykadach

Między obiegami

Jacek Fedorowicz miał duszę prawdziwego artysty. Malował obrazy, uwielbiał grać na scenie i pisać. I jak każdy prawdziwy artysta był trochę pyszny. W ramach tego samozadowolenia zamarzył sobie, że wyda książkę. Motywowała go wizja swojego nazwiska na okładce. I kiedy w końcu ją w 1972 r. napisał, cenzura dała zalecenie usunięcia kąśliwych wątków w stosunku do Związku Młodzieży Polskiej. Fedorowicz na ingerencję się nie zgodził, rezygnując tym samym z realizacji swojego marzenia. W książce „Ja, jako wykopalisko” tłumaczył żartobliwie, że było to raczej wynikiem zachwytu z treści książki w jej pełnym kształcie niż buntem. Ale nie zmienia to faktu,
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: