Niech wreszcie będzie „dziś”! Z Jerzym Kaliną rozmawia Magdalena Piejko

Słucham dziennikarzy z tego, jak to nazywają, przeciwnego obozu. Wystarczy tembr głosu i już wiem, co taki powie. To są dźwięki wyrachowania, zamknięcia na inne zdanie i wrażliwość. Dzięki konkursowi na pomnik smoleński zebrałem wiele spostrzeżeń dotyczących ludzkich zachowań. Odczuwam wielką przyjemność, kiedy patrzę, jak tamci z niemocy tuż przed swoim ostatecznym upadkiem wydzielają, tak jak dzieje się to w świecie zwierząt, toksyny. Nagle z myszy robi się jadowity wąż. Postrzegam to raczej sarkastycznie, bo mam grubą skórę – mówi Jerzy Kalina, artysta rzeźbiarz, autor pomnika, który 10 kwietnia stanie na placu Piłsudskiego.

Dlaczego tak ważny jest dla Pana fakt, że
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: