To na pewno nie koniec

Gdyby w chudych latach, kiedy w redakcji „Gazety Polskiej” zastanawialiśmy się, czy kolejny numer w ogóle się ukaże, ktoś powiedział mi, że za kilka lat nasi klubowicze wyprowadzą na scenę wypełnionej po brzegi nowojorskiej Carnegie Hall wiodących pianistów, a imprezę uświetnią dziesiątki dyplomatów z całego świata, śmietanka towarzyska NY oraz setki dostojnych gości, pewnie bym od razu nie uwierzył. Nie dlatego, że jestem człowiekiem małej wiary – w naszej redakcji nie ma takich ludzi.

Nie można było przez lata ani na chwilę tracić nadziei, że nasza praca ma sens, że budowanie relacji z Czytelnikami poprzez sieć klubów ma sens, wreszcie że sens ma taka wizja
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: