Czarneckiemu rózgę, Owsiakowi Nobla

Naraziłbym się na śmieszność, gdybym po raz setny pisał o podwójnych standardach „liberalnej” demokracji, co jest przypisane do tego ustroju, jak przewodnia siła PZPR do demokracji ludowej. Ślepy zobaczy i głuchy usłyszy, że casus Ryszarda Czarneckiego to modelowe zastosowanie różnej miary do różnych osób.

Zadałem sobie trud i sprawdziłem, co faktycznie powiedział Czarnecki o Woźniakowskiej, i dokładnie brzmiało to tak: „Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein”. Kto umie czytać i myśleć, ten nie ma wątpliwości, że nie ma tu określenia Woźniakowskiej mianem szmalcownika, co się przypisuje byłemu
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: