Pierwsza kadrowa

Kiedy na widowni Teatru Wielkiego wśród rzesz działaczy klubów „Gazety Polskiej” i przedstawicieli nowej elity RP oklaskiwałem tegorocznych laureatów, przypomniało mi się zdanie przypisywane Piłsudskiemu. Widząc tłumy sięgające aż po horyzont, Marszałek miał stwierdzić: „Boże, żebym w 1914 roku wiedział, że jest nas tylu…”. Jednocześnie stanęły mi przed oczami wcześniejsze podobne ceremonie w „Gazecie Polskiej”.

Ciasne pomieszczenie na Filtrowej, grupka kilkunastu ludzi. Piotr Wierzbicki z uczepioną jego ramienia redaktor Isakiewicz, szczuplejszy o 15 lat Tomek Sakiewicz, jednako filigranowa Katarzyna Gójska, roztaczająca jeszcze umiarkowały blask łysina Piotra
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: