Zamykali do więzień, bo byli dobrymi ludźmi. Tysiące Wallenrodów w sądach stanu wojennego

Większość sędziów wydających wyroki w sprawach karnych w stanie wojennym nie zrezygnowała z pracy dlatego, że chciała „maksymalnie możliwie stępić ostrze represji stanu wojennego”. I bała się, że jeśli odejdą, to zastąpią ich ludzie „bardziej podatni na oczekiwania ówczesnej władzy”. Takie kuriozalne słowa padły w oświadczeniu sędziego Sądu Najwyższego Andrzeja Siuchnińskiego, gdy przypomniano mu, jak wsadzał ludzi do więzienia za działalność opozycyjną.

Zapewne w sędzim Siuchnińskim, gdy pisał swoje oświadczenie, walczyły dwa dążenia. Pierwszym było usprawiedliwienie własnej postawy, drugim – zachowanie solidarności z resztą „nadzwyczajnej kasty”, w tym
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: