RUBIKOŃ

Rozpoczęły się ferie. Potrwają kilka ładnych tygodni. Tyle samo potrwa tłok na wyciągach narciarskich w górskich kurortach i na parkingach pod stokami. Wypakowując sprzęt narciarski z samochodu, podsłuchałem pewną rozmowę, a właściwie monolog, wyrażający zachwyt nad jeepem wranglerem, którym podjechał pewien jegomość z Warszawy. Rzecz miała miejsce w Bukowinie Tatrzańskiej.

To istotne, bo leży ona dość daleko od stolicy. Ale o tym później. Chwalący wranglera zazdrościł właścicielowi samochodu tego, że „potrafi dojechać dosłownie wszędzie. A wygląda tak, że dziewczyny same do niego wskakują”! Ochom i achom nie było końca. Prawda jest jednak zupełnie inna.
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: