Twardy, ale do zniechęcenia

Pamiętam wybory parlamentarne w 2011 r. W tzw. bastionach PiS frekwencja była niższa niż przewidywano. Z powyborczych danych łatwo było wyczytać, że w domach zostało kilka procent twardego elektoratu tego ugrupowania.

W kampanii wyborczej wycofano się z przekazu dla nich, koncentracja na pozyskiwaniu mitycznego centrum była na tyle silna, iż ci, którzy zawsze byli po stronie PiS, zostali uznani za ostatecznie przekonanych i przez to niewartych już uwagi. – Przekonanych nie ma sensu przekonywać, nie mają alternatywy wyborczej – takie argumenty padały w rozmowach z wieloma politykami PiS. Prawdą jest, iż partia prezesa Kaczyńskiego ma wsparcie niezwykle wiernych i
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: