Ruszmy się!

Minął kolejny rok, 1 stycznia dokonujemy podsumowań, które – poparte zmęczeniem po sylwestrowej zabawie – nie zawsze są satysfakcjonujące. A potem przychodzi czas na najgorsze – postanowienia. Jak to było u ciebie? Bo u mnie...

Nie oszukujmy się, ten tekst powstaje jeszcze w starym, 2017 roku. By nie drażnić sił wyższych przedwczesnymi podsumowaniami, powiem tylko, że rok ten dał mi wiele: wrażeń, rozczarowań, ale i niespodzianek oraz wyzwań, którym – w większości – podołałem. Cały ten wachlarz nie rozłożyłby się przede mną, gdybym – kolokwialnie mówiąc – siedział na tyłku. Pewna mądra pani, nomen omen Zofia, która kilka lat temu zajmowała się moim podupadłym
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: