Hartman mnie pobił

Jechałem autobusem linii jakiejś tam, gdzieś tam i kiedyś tam. Czytałem akurat „GPC”. Artykuł Piotra Lisiewicza – myślę, że to ważne dla tej historii. I nagle wszedł on. Sapał. Gdy stawiał kroki, autobus uginał się pod ciężarem jego nienawiści. Oczy płonęły mrokiem. Powietrze wokół niego zamieniało się w parę wodną. Czułem siarkę. Najpierw dotknął mnie jego cień. Potem poczułem drobinki potu spadające na moją gazetę.

Nie, to jednak nie pot. To jad. Kropelki wypalały małe, idealnie okrągłe dziurki w papierze. „Zdradziłeś, ty Żydzie” – usłyszałem jego ochrypły głos. Spojrzałem w górę. Tak. Hartman. Ten Hartman. „Zdradziłeś, ty parchu!” – zawył niczym wilk.
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: