Pluszowi męczennicy z Powszechnego. „Klątwy” ciąg dalszy

Nigdy nie zagram „Inki”! – krzyczy jedna z aktorek. – Nigdy nie podam ręki Jackowi Kurskiemu! – wtóruje jej kolega ze sceny. „Mefisto” w Teatrze Powszechnym to próba zmierzenia się z reperkusjami po „Klątwie” Olivera Frljicia.

Aktorzy zbiegają ze sceny i niemal taranując publiczność, zajmują miejsca na widowni. Technicy spuszczają na rampę teatru sześć metalowych, przypominających rusztowania klocków, które układają się w napis „POLSKA”. Pierwszą literę przedstawiono jako symbol Polski Walczącej. – A dlaczego „P” jest na sankach? – pyta jeden z bohaterów spektaklu, a nieśmiała salwa śmiechu przebiega przez salę. – „P” jak piękna – mówi jedna z aktorek, wyraźnie
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: